Zwykły pożar sadzy mógł zakończyć się dramatycznie, bo strażakom dojazd na miejsce zdarzenia zajęło aż niemal pół godziny. Wszystko dlatego, że musieli szukać objazdu, bo sąsiad zablokował drogę dojazdową do posesji, na której doszło do zagrożenia. Strażacy są pewni, że gdyby ogień pojawił się w innym z pomieszczeń lub któryś z domowników potrzebował pomocy medycznej, służby nie miały szans na dotarcie na czas.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 17 grudnia przed godziną 17. Wówczas strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pomieczynie oraz Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Kartuzach zostali zadysponowano do pożaru sadzy w kominie w miejscowości Bielawy. Są to najczęstsze pożary, z którymi mierzą się strażacy w okresie grzewczym, a jednocześnie zdarzenia, przy których szybka strażacka interwencja powoduje, że straty powstałe wskutek zagrożenia nie są zbyt wielkie.
Tym razem pożar komina mógł zakończyć się dramatycznie.
- Droga dojazdowa z planowanych 10 minut, zajęła prawie 30 minut! Wszystko za sprawą złośliwych sąsiadów, którzy zablokowali drogę dojazdową do posesji. Podczas dojazdu do pożaru droga była zablokowana przez złośliwych sąsiadów szlabanem i hałdą gruzu, co uniemożliwiło przejazd służbom ratowniczym. Byliśmy zmuszeni dojechać do wskazanego adresu przez pole, łąki i inne posesje - podkreślają strażacy z OSP Pomieczyno.
Co więcej, jak podnoszą strażacy, sąsiedzi także utrudniali uzyskanie informacji o dojeździe. Spór o drogę, jak wynika z uzyskanych przez druhów informacji, trwa już od 13 lat.
- Jesteśmy przekonani, że gdyby na miejscu wybuchł pożar lub potrzebna byłaby interwencja pogotowia, służby ratownicze nie miałyby szans i możliwości dojazdu na miejsce na czas - przekonują strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej w Pomieczynie.
Działania strażaków trwały około dwóch godzin. Polegały one na ugaszeniu komina i wyczyszczeniu przewodu kominowego.
- Pożar zaczął się już przedostawać na drewnianą podłogę i potrzebny był demontaż części parkietu. Nie obyło się także bez kucia ściany oraz posadzki w dwóch pomieszczeniach - relacjonuje OSP Pomieczyno.
Niestety sytuacja, która zbulwersowała strażaków, nie jest tylko pojedynczym epizodem. Z blokowaniem drogi przez sąsiadów spotkało się pewnie wielu z was. Przypadek z Bielaw pokazuje jednak, jak sąsiedzkie spory, czy zwykła ludzka złośliwość, może wpływać na bezpieczeństwo mieszkańców, nieść zagrożenie nie tylko utraty mienia, ale przede wszystkim zdrowia i życia.
Fot. OSP Pomieczyno
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja na miejscu strażaków zgłosiłbym do prokuratury tych ludzi. To było jawne targnięcie złośliwych sąsiadów na życie innych!
Taaaaa.... Od momentu zgloszenia pozaru do przyjazdu stazy zdazyli zlosliwie zamontowac szlaban I wysypac na droge halde gruzu. Zeby straz nie mogla dojechac. Dawac mi na nich namiary. Z takim tempem pracy z nimi w ekipie wysadze w rok cala budowlana konkurencje!
Typowy chciwy, złośliwy i fałszywy Kaszub. Powinni z mety dostać wyrok za narażenie utraty zdrowia lub życia. No i oczywiście z sąd bez dyskusji powinien zasądzić droge konieczną i obciążyć tych co utrudniali kosztami sprawy.
Dlaczego znowu o chciwych i złośliwych KSZUBACH a tym kim jesteś ? typowym kaszubskim złośliwym hejterem
Panowie strażacy jak u tych złośliwych sąsiadów będzie pożar to szukajcie drogi objazdowej.
mundrego kurownika zabrakło - byłoby - tyn temu , tyn temu...... i chlust!
Napisz coś po ludzku bo nie wiem o co ci chodzi
Normalnie porażka z co nie których
W Bielawach bardzo dużo mieszka takich złośliwców. Gotowi sąsiada zmieszać z błotem i utopić w łyżce wody.
Smutne...."kochaj bliźniego swego jak siebie samego",przed końcem życia będziesz sadzony z MILOSCI...
W tej chwili powinien wkroczyć automatycznie prokurator, sąd powinien nakazać wyznaczenie "drogi koniecznej" czy służebności, w przypadku zaistnienia sytuacji, że sąsiad znowu zablokuje przejazd, powinno nastąpić wywłaszczenie tego odcinka pod drogę gminną. Sąsiad blokujący przejazd powinnien tez mieć sprawę w sądzie, za stworzenie zagrożenia życia, lub chociażby minimum za sprowadzenie katastrofy budowlanej znacznych rozmiarów oraz nieudzielenia przejazdu służbom ratowniczym. Tak to widzę, kto się nie zgadza, niech poda swoją wersję rozwiązania problemu.
Co ty pierdol****. Czyjaś ziemia, własność to świętość i nie można przymuszać kogoś do tego aby ktoś mógł jeździć po kogoś posesji.
Zanim zaczniecie wyznaczać drogę konieczną, sprawdźcie czy "ofiara" miała przegląd kominiarski i czyściła komin, nie paliła plastikiem lub innymi odpadami, które zanieczyszczaja komin. Łatwo oskarżać nie znając sprawy. Ja nie znam. Swoją drogą do szlabanu nic nie mam, ale wg aktualnych przepisów, gruz jako odpad nie może być bez zgody na składowanie odpadów rzucony gdziekolwiek. Jestem z Kaszub, brakuje mi tylko czarnego podniebienia, i wiem jak ważne jest poszanowanie własnej lub cudzej własności. Jak ktoś mieszka tam lub co gorsza wybudował się, gdzie jest trudno o dojazd, niech liczy się z tym, że nie tak łatwo wymusi na kimś służebność, bo mu wygodniej jeżdzić na skróty przez czyjąś ziemię. Może ten wypadek skłoni obydwie strony do prawnego uregulowania ich sytuacji. Pozdrawiam
@Dobry Kaszuba Problem właśnie jest taki, że tam nie ma dojazdu, strażacy musieli jechać polem. Przegląd kominiarski i czy elektryczny w tej chwili nie ma za dużo do rzeczy, bo równie dobrze ktos mógłby dostać zawału- to będziesz się domagać czy chory regularnie się badał? Jeśli nie to, karetka nie powinna przyjechać. Sytuacja jest o tyle dziwna, że nie ma możliwości wydzielenia działki budowlanej a tym bardziej postawienia budynku, jeśli nie ma drogi dojazdowej, chyba, że jest to samowola budowlana, ale wówczas życzliwy sąsiad już by to zgłosił. Jak dla mnie droga, która była dojazdową, została zablokowana, a że pewnie nie ma jej na mapach geodezyjnych, to sobie sąsiad ją blokuje, bo twierdzi, że to jego własność. Podobna sytuacja jest na placu Brunona, obok kwiaciarni, wyznaczono działki budowlane wyznaczono zjazdy z drogi, ktoś za to wszystko zapłacił, potwierdził tym samym, że ta droga tam istnieje, a teraz przychodzi burmistrz i twierdzi że tu nie ma i nigdy nie było drogi, blokuje przejazd i każe karać mandatami tych, którzy tam wjadą. I z tego co czytam, tam zablokowano jedyna drogę dojazdową, a objazd przez pole i cudzą posesję nie jest chyba droga alternatywną?
Są ludzie których nie można ruszyć bo są z wójtem na jedno .ten właśnie złośliwy sąsiad , sąsiedni sołtys i kilkoro innych ale ludzie widzą , szacunku do ludzi zero .
A żeby on miał taką sytuację znam taki przypadek złośliwego mieszkańca teraz aż się kłania gdy widzi straż pożarną
Nie oceniajcie jak nie znacie sprawy Jeśli droga teren należy do kogoś to jest Prywatny Ktoś musi zapłacić podatek od gruntów ( po co komuś by za darmo korzystał ) Musi Ubezpieczyć ( po to jak se koło rozwali to przyjdzie do niego w końcu na twojej drodze koło uszkodziłem ) Naprawiać ( po co by sąsiad nie stękał że po dziurach musi jedzieć I Tak można dalej wymieniać Skoro teren prywatny to ma praw Do gminy miejcie pretensję że pozwala budować mieszkać bez drogi to urzędy wydają zezwolenia itp Ja bym ogromny mur postawił bo moje
Puknij się w głowę . Ludzie nie mają dojazdu do domu a ty takie pierdoły opowiadasz że mała bania . Wiesz co to znaczy ludzka życzliwość i pomoc sąsiedzka ? Nie chciałbym być twoim sąsiadem buractwo
Jest mi wstydza ciebie co napisałeś...
Sprawa o wyznaczenie drogi koniecznej w sądzie od 7 lat. Sąd wydał postanowienie, że mogą jeździć, naprawiać i odśnieżać tą drogę. Pan C zamknął drogę ponad rok temu, dostał niejedną grzywnę, którą płaci a drogi i tak nie udostępnia
Ludzka życzliwość też ma swoje granice. Skoro 13 lat trwa spór, to chyba coś tu jest nie tak. Jak długo właściciel powinien godzić się na przejazd przez swoją własność? Nie każdy lubi jak ktoś mu pole rozjeżdża i ma do tego święte prawo.
Piszecie co wam ślina na jezyk naniesie, chodź nie znacie tak naprawdę ludzi. Przeczytaliście artykuł, który ktoś napisał ze swojego punktu widzenia a nawet nie jest obeznany w sprawie sporu.
Jeśli jesteś obeznany to sprostuj, jeśli nie to w ogóle się nie wypowiadaj cwaniaku
Nie wiem jak było w tym przypadku, ale w rodzinie miałam taką sytuacje, że od lat sąsiad miał ustną zgodę na przejazd prywatną drogą. W pewnym momencie zaczął mieć pretensje, bo droga nie była odśnieżana, a prowadziła tylko do jego posesji. Nawet wniósł sprawę do sądu, robiąc zdjęcia itd. W sądzie okazało się, że jego działka przylega do drogi publicznej, więc nie zachodzi przypadek służebności. Tylko taki mały szkopuł, że tą drogą publiczną miał ponad kilometr dalej, ale sąd wydał zgodę na postawienie szlabanu i zaoranie części drogi prywatnej. Więc czasami trzeba być wdzięcznym za to co się dostaje za darmo i nie żądać nie wiadomo czego.
Dobrze się piszę jak to was nie dotyczy. Ale gdyby trzeba było przekazać jakaś część własnej działki komuś, to odrazu tok myślenia się zmienia. A tak prokurator, policja, pomóżcie.... Każdy kto kupuje działkę sam powinien sprawdzić czy ma zapewniony dojazd do działki, a nie później pretensje do wszystkich, bo mi się należy.
Już od dawien dawna, nie ma możliwości wydzielenia działki budowlanej, do której nie jest wytyczona droga dojazdowa. Tutaj jedyna droga dojazdowa została zablokowana, gdyby posiadłość, na której się paliło przylegałaby do jakiejkolwiek drogi, to sądzę że przez te 13 lat właściciele wystąpili by o wykonanie zjazdu.
Jak teren prywatny to won z naiwnymi burakami niech rządzi PiS
Rozumiem, że 13 lat na załatwienie sprawy dla gminnych urzędników to za mało. Wspominany przez innych prokurator powinien się zająć tymi, co nie zrobili nic w tej sprawie. BTW Prawo własności to powinna być świętość, a ludzie którzy mają kłopot z dojazdami do swoich posesji powinni uzyskać pomoc u swoich włodarzy lub nawet w sądzie, ale nie kosztem i okradaniem innych z ich własności.
Zawsze watro wysłuchać dwóch stron co mają do powiedzenia. A gdyby komin był czyszczony na czas to nic by się nie stało.
Nie trzeba daleko szukac. Wystarczy pojechać na Prokowska na Osiedle na Stoku. Tam samochody notorycznie blokują przejazd. Aby nigdy nie doszło do tragedii
Wszyscy widze juz wydali wyrok, nie majac pojecia o szczegolach sprawy.Ja tez nie mam, ale dlatego nie mieszam z blotem ludzi, ktorzy ten szlaban postawili. A wzial z was ktos pod uwage cos takiego jak prawo wlasnosci? Na Kaszubach pelno jest takich kwiatkow. Chata stoi, ale bez uregulowanej prawnie drogi dojazdowej. I teraz sasiad MUSI udostepnic mu dojazd bo tak I koniec. Guzik, nie musi. Mozna sie dogadac, ale nie wiem jakie sa relacje miedzy nimi czy byla proba dogadania, prosba czy od poczatku roszczeniowe podejscie.. Ciekawe czy tez rownie chetnie udostepnialibyscie SWOJA ziemis kazdemu, kto ma taka chec. Nie ferujcie wyrokow ludzie w oparciu o krotka relacje prasowa...Mozna tym wyrzadzic wiecej krzywdy niz sie Wam wydaje.
Wezwać Panią Elżbietę Jaworowicz z całą ekipą ,może mądrzejsi ludzie Ci co z nią pracują szybciej załatwia sprawę . A Panu Cieszynskiemu życzę, zeby nie musiał mieć w życiu innych problemów tylko szukanie dziury w całym. Ta droga nie idzie przez posesję tylko obok, więc nie rozumiem wogole jego postępowania. Ale jak to mówią jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Są ludzie bardziej życzliwy gdzie nawet przez podwórko mają przejazd i drogi nie zamykają.
Każdy uważa że im się droga należy ale kto chce oddać ziemię na drogę publiczną za groszę. Oby wygrali w sądzie A objazd przez pola sąsiedzi mają więc w czym problem..
Jeśli to pole należy do tego co się paliło, i to pole przylega do jakiejkolwiek drogi gminnej, powiatowej to sądzę że spór jest bezzasadny, jeśli jednak ta posiadłość jest "wyspą" to wcześniej jakaś droga dojazdowa musiała prowadzić do tej wyspy. Wątpię, aby ktoś się spierał o dojazd do swojej posesji jeśli mógłby przez swoje pole dojechać do drogi publicznej. Sytuacja wygląda zapewne tak, że ta droga-nie droga, była dojazdem do tej palącej się posesji, droga była drogą nie ujętą w mapkach administracyjnych. Pewnie przez wiele pokoleń Kargul i Pawlak żyli w zgodzie i z owej drogi korzystali, potem zmarło się jednemu, minęło drugie pokolenie przyszło kolejne i sąsiad się wpatrzył, że wg map geodezyjnych tam nie ma drogi i że część tego gruntu zaliczona jest do jego własności, więc postanowił "swoje zabrać". Kiedyś dane słowo było więcej warte niż papier, teraz nadal jeden drugiego utopiłby w łyżeczce wody. Dlaczego sąsiad nie protestował, gdy ten dom się budował? przecież już wtedy musiała być wyznaczona droga dojazdowa.
Tylko, aby dojechać do domu, jadą przez pole.... sąsiada.
Kaszubska sąsiedzka patola norma..każda chatka to zagadka
A ja sobie myślę że było tak, ten "życzliwy sąsiad" sprzedał ziemię, sprzedał ale nie było drogi, ten ktoś to kupił, bo sprzedający powiedział, ale nie ma żadnego problemu z dojazdem, tu jest droga, moja droga, możesz nią jeździć. Potem sąsiad się rozmyślił i zamknął drogę. Tylko że to musiało byc dawno temu, bo ten budynek co się palił nie nalezy do nowego budownictwa.
A czyli to pan C. znów drogę w Szarłacie zablokował. A na radnego startował.
Ja na miejscu strażaków zgłosiłbym do prokuratury tych ludzi. To było jawne targnięcie złośliwych sąsiadów na życie innych!
Taaaaa.... Od momentu zgloszenia pozaru do przyjazdu stazy zdazyli zlosliwie zamontowac szlaban I wysypac na droge halde gruzu. Zeby straz nie mogla dojechac. Dawac mi na nich namiary. Z takim tempem pracy z nimi w ekipie wysadze w rok cala budowlana konkurencje!
Typowy chciwy, złośliwy i fałszywy Kaszub. Powinni z mety dostać wyrok za narażenie utraty zdrowia lub życia. No i oczywiście z sąd bez dyskusji powinien zasądzić droge konieczną i obciążyć tych co utrudniali kosztami sprawy.