Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najważniejsze są tanie mieszkania dla ludności. Szczególnie w dobie kiedy mówi się, że nie ma dzieci. A jak mają tworzyć się rodziny kiedy nie stać na mieszkanie.
Obecnie refundacja biletów ulgowych obowiązuje dla linii kolejowych i autobusowych. W rzeczywistości kolej już teraz jest uprzywilejowana, gdyż np. w autobusach nie masz jednoprzejazdowych biletów ulgowych dla uczniów i studentów, a w pociągach masz takie bilety... Dumpingiem nazywam to, że do kolei oprócz ulg trzeba dopłacać jeszcze dodatkowo sporą kasę, bo ulgi idą za pasażerami, którzy z tych ulg korzystają, a w pociągach po prostu jest za mało pasażerów, aby to się mogło utrzymać... SCE, odnośnie dwóch ostatnich akapitów: jeśli mi dobrze wiadomo, to w Garczu jest dworzec kolejowy, a nie w Chmielnie. Rzeczywiście gmina Chmielno, jak również pozostałe gminy, będą musiały się zabrać za temat, bo w przeciwnym razie ludzie zostaną bez komunikacji zbiorowej. Póki co komunikacją zainteresowane są te gminy, które od wielu lat działały w różny sposób w tym temacie. Są gminy, i te stanowią większość, które nigdy nie zainteresowały się tym, mimo że to jest na liście podstawowych zadań gmin. Czemu są zajazdy do Chmielna autobusów jadących z Sierakowic? Na pewno ekonomia zadecydowała. W porannych godzinach w dni powszednie oraz w weekendy nie opłaca się puszczać osobnych autobusów do Chmielna. Gdyby nie zajazdy linii 4, mieszkańcy Chmielna musieliby się przyzwyczaić do tego, że do Garcza trzeba zasuwać z buta... Zobaczymy, czy gmina Chmielno w 2017 roku zadba o transport mieszkańców, czy o ich kondycję ;) Mądry argument podałeś w przedostatnim akapicie. Kolej ma za zadanie przewozić ludzi na dłuższych trasach. W szczególności przez tereny, na których nie udało się zbudować odpowiedniej sieci drogowej. Niemniej jednak dyskusja na temat tego, czy przedłużanie linii kolejowej z Kartuz w kierunku zachodnim ma sens, powinna zostać przełożona np. na marzec przyszłego roku. Wtedy będzie wiadomo, jaka jest popularność linii kolejowej do Gdańska. Poza tym będzie wiadomo, czy władza umiała w miarę sprawnie rozwiązać pewne podstawowe problemy (parkingi, taryfa biletowa, częstotliwość kursowania, autobusowa komunikacja dowożąca, minimalizacja liczby i skutków ewentualnych utrudnień, itp.). Jeśli tylko puszczą pociągi po torach i będzie im się wydawało, że można spocząć na laurach, to to będą pieniądze wyrzucone w błoto i wożenie powietrza. Zauważ jednak, że nie powinno się uniemożliwiać ludziom dojazdu autobusem. Na krótszych trasach w końcu nie będą naginali z buta... Połączenie kolejowe powinno być tak dobrze zrobione pod różnymi względami, żeby nie trzeba było sztucznie eliminować autobusów. Pasażerowie z grupy docelowej dla pociągów powinni sami z chęcią przejść do tego środka transportu, a tutaj mamy do czynienia z czymś takim, że ludzi się zmusza do wyboru pociągu. Szkoda tylko, że w ten sposób przypuszczalnie ponad połowa klientów linii autobusowych zostanie na lodzie. Pozdrawiam Japco P.S. Tutaj ciekawy artykuł na temat tego, co się może dziać z liniami Kartuzy-wschód: http://m.trojmiasto.pl/news/Bez-szans-na-wspolny-bilet-po-starcie-PKM-Co-pasazerowie-dostana-w-zamian-n86736.html Natomiast chyba tutaj kiedyś powinna się pojawić specyfikacja do przetargu na obsługę linii Kartuzy-wschód: http://www.bip.pomorskie.eu/Article/index/id,12.html?orgUnitId=3&page=1
@Japco: Dopłaty dla uczniów, studentów, emerytów nazywamy dumpingiem od kiedy? Zapewne od chwili gdy nie dajemy ich Gryfowi, a przewoźnikowi kolejowemu na równoległej trasie. Gdy sami korzystacie to jest ok? @Japco: Dobrze wiesz jakie zadanie spełnia kolej. To kręgosłup komunikacyjny, pociąg ma szybko przemieszczać się po ustalonej stałej trasie, bez zatrzymywania się w każdej wiosce gdzie wsiada jedna osoba albo nikt. Mieszkaniec takiej wioski zyskuje komfort ale w inny sposób, gdy już dotrze na pociąg, to ma możliwość szybkiego przemieszczenia się jego trasą. Sierakowice są świetnym przykładem jak ważna będzie kolej aby dotrzeć do Trójmiasta. Odległość jest dość duża i ważne jest dobre zarządzanie czasem. A tymczasem autobus zahaczy o Chmielno, potem w Kartuzach przesiadka i tu już może zdarzyć się wszystko, i dalej powolne przepychanie się do centrum zahaczając o wioski podtrójmiejskie. Skoro już rozmawiamy odpowiedz dlaczego Gryf zlikwidował bezpośrednie połączenie Sierakowic z Trójmiastem, i jeszcze dodatkowo wydłuża czas podróży puszczając kursy przez Chmielno i kto wie gdzie jeszcze. Chmielno jest specyficzne, ze względu na turystykę osadnictwo nie skupiło się wokół dworca kolejowego. Zadaniem gminy Chmielno będzie zorganizowanie dla mieszkańców sprawnego połączenia ze swoim najbliższym dworcem. Podobnie gmina Stężyca. Rzeczywistość komunikacyjna regionu nie kończy się na kilku mieszkańcach Łapalic i to tych dojeżdżających do wschodnich rejonów Kartuz. Decyzje powinny być podejmowane na podstawie dobra większości i tak obecnie się dzieje.
Ad.1. Niższe zużycie energii? Nie wnikam, bo nie wiem, co to ma do rzeczy. Może mniejsze zużycie energii w przeliczeniu na masę pojazdu, a że masa pociągu wielokrotnie większa od masy autobusu, to zużycie energii przez pociąg chyba większe. Nie wiem. Przypuszczam... Ważne chyba jednak jest to, że opłacalność na liniach autobusowych może być już przy stawce za wozokilometr w okolicach 4-5 zł netto, zaś w przypadku pociągu trzeba zapłacić kilka razy więcej za jeden kilometr. Czekam na ogłoszenie przetargu na obsługę nowych linii, tzw. Kartuzy-wschód. Sprawa zaczyna już nieźle śmierdzieć. Każdy, kto jest w temacie, wie, że, zamawiając np. autobus, musisz czekać na jego dostawę przez wiele miesięcy. W przypadku zamawiania pociągu u producenta czekać trzeba na pewno dłużej. Takie Pendolino chyba dostarczono po kilku latach od zamówienia... Skoro przetarg nie jest jeszcze ogłoszony, to nawet bez odwoływania się któregokolwiek oferenta ostatecznie będzie wiadomo, kto wygrał, dopiero za kilka miesięcy, a to oznacza, że zwycięzca musi posiadać składy, które będą tutaj kursowały, już teraz lub złożył zamówienie u producenta przed dniem zakończenia postępowania przetargowego... Czego znamiona to ma, sami sobie odpowiedzcie... Ad.2. Sprawa korków jest dyskusyjna. Ogólnie masz rację, ale zawsze można znaleźć wyjątki. Czasem bardzo drastyczne. I tak przykładowo: osoba wsiadająca do autobusu na przystanku Łapalice Górne i wysiadająca na przystanku Kartuzy Wzgórze Wolności. Co by było, gdyby miała jechać pociągiem? Najpierw z buta (droga bez chodnika) do Garcza - 20 minut? Później pociągiem do Kartuz - kolejne 15 minut, bo przy oczyszczalni pociąg bardzo zwalnia(ł). Później z buta na Wzgórze - kolejne 15 minut. Myślisz, że autobus jechałby ten kawałek przez 50 minut... Wiem, wiem, trochę sobie jaja robię, bo w rzeczywistości taka osoba po prostu bez autobusu jest skazana na to, że będzie do Kartuz chodziła lub kupi sobie samochód, rower lub inny środek lokomocji. Na pewno jednak nie skorzysta z pociągu. Jeszcze do tego trzeba dodać częstotliwość kursowania. Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami do Gdańska mamy mieć z Kartuz pociąg co 60 minut. Autobus w godzinach szczytu jeździ co 20 minut. Jeśli się spóźnię na pociąg, to jestem w plecy 59 minut. Na autobus można iść na czuja. W najgorszym przypadku, gdy jeden ucieknie, drugi nadjedzie za 20 minut (25 minut, gdy korki narastają i autobusy się "rozjeżdżają"). Sam tak robiłem. Szedłem na przystanek i czekałem. Przy tym zagęszczeniu kursów zawsze jakiś autobus przyjedzie :) Ad.3. Sprawność silnika? Wróćmy do pkt. 1. Nie chodzi o jakieś parametry, które się na nic nie przekładają, ale na rzeczywiste koszty. Poza tym prąd nie powstaje z niczego, ale np. ze spalania gazu lub węgla, a tam sprawność nie jest na poziomie 100%. I jeszcze: z jakichś dziwnych powodów przy płaceniu za prąd każą mi płacić za przesył. I wychodzi na to, że płacę tyle samo za prąd i tyle samo (chyba nawet więcej) za przesył, a to oznacza, że tylko połowa moich pieniędzy pokrywa cenę prądu. Druga połowa - przesył. Czy to oznacza sprawność na poziomie 50%? Bilety na pociąg, według Ciebie, mają być dużo tańsze, bo Urząd Marszałkowski dopłaci. Cieszy mnie, że dumping Ciebie cieszy. Szkoda tylko, że to jest także z moich podatków. Muszę Ciebie w tym miejscu jednak zbić z tropu. Dałem wcześniej przykład mieszkańców Łapalic Górnych. W przypadku Łapalic Dolnych masz to samo. To samo masz także w przypadku ludzi z Chmielna, którzy nie będą kontynuowali jazdy pociągiem w stronę Gdańska. Myślisz, że przesiądą się oni w Garczu na pociąg? Po co? Zobacz sobie, gdzie jest przystanek kolejowy w Prokowie, a gdzie ludzie mieszkają. Niektórzy z buta będą woleli naginać do Kartuz, niż cofać się do przystanku kolejowego... Odcinek w stronę Gdańska: gdzie jest stacja kolejowa w Borowie i Borkowie? Kto z Leźna będzie chciał zostać dowieziony do kolei? Zakładam, że przy stacjach kolejowych rozwinie się osadnictwo, ale nie zapominajmy o tym, że nie wszystkim jest po drodze z koleją. Nie udawajmy, że to jest fajne, gdy się zmusza ludzi do czegoś, co nie jest logiczne... Np. w moim przypadku: jeżeli na skutek jeżdżenia pociągiem "zyskałbym" np. 100 zł (cena biletu + 100 zł = koszt paliwa), a jednocześnie traciłbym (30 minut na chodzenie do/z pociągu + średnio 5 minut na czekanie na pociąg + niezgranie godziny wyjazdu z moją pracą) x 2 (przed pracą i po pracy) x 21 dni w miesiącu, to by oznaczało, że za 100 zł mogę sobie kupić sporo ponad 21 godzin... O wygodzie, niezależności, niepodatność na zmienność pogody, itp. także należy wspomnieć... I to wszystko za 100 zł :P Są małe szanse na to, że będę jeździł pociągiem. Ewentualnie brak samochodu może mnie do tego zmusić, albo problemy finansowe. Różnie bywa. Obliczałem nawet, czy jeździłbym pociągiem, gdyby przejazd był darmowy. W tym przypadku decydowałby zaproponowany mi rozkład :P Każdy sobie policzy... Zobaczymy, jak będzie wyglądała frekwencja w pociągach... W stronę Gdańska może być nieźle, ale w stronę Sierakowic będzie kiepskawo... Pozdrawiam Japco
@Japco: Spójrz na powierzchnię styku kół z podłożem dla pociągu i dla autobusu. Im mniejsza powierzchnia tym mniejsze opory toczenia. Mniejsze opory toczenia to niższe zużycie energii. Pociąg - autobus 1:0 Spójrz na poranne korki na wjeździe do Kartuz lub Gdańska. Autobus staje w korku, pociąg jedzie bez przeszkód. Pociąg - autobus 2:0 Spójrz na rodzaj zastosowanego napędu, autobus: silnik spalinowy o sprawności lekko ponad 50%, pociąg: silnik elektryczny o sprawności ponad 90%. Pociąg - autobus 3:0 Odpowiesz, że zagrożeniem jest wożenie pustego powietrza. Ale pewnie zapoznałeś się ze strategią województwa w której zawarto, że nie będą dotowane przewozy autobusowe, gdy równolegle jest kolej. Czyli bilety miesięczne dla pociągu będą dużo tańsze niż niedotowane autobusowe prywatnego przewoźnika. Ludzie chcą kolei. To tak naprawdę wystarczy. Podobnie jak chcą domu z ogrzewaniem bezobsługowym a nie z piecem kaflowym.
SCE, zarzucasz mi brak rzetelnej analizy, a jednocześnie sam nie podajesz argumentów, które by mnie zrzuciły z krzesła. Oprócz Twojej radości z tego powodu, że miałaby powstać linia kolejowa, de facto ciężko jest znaleźć w Twoich wypowiedziach jakiekolwiek argumenty poza agresją w stosunku do autobusów i uwielbieniem dla kolei. Rzucasz hasłami typu: smród, korki i z drugiej strony nowoczesność, wygoda. Ciebie zdecydowanie nie można potraktować jako niezależnego komentatora, bo żadne argumenty do Ciebie nie trafiają... Argument ekonomiczny jest druzgocący. Może dlatego nawet nie próbujesz z nim dyskutować i robisz ataki personalne. Pozdrawiam Japco
@Japco: Twoje wpisy są stronnicze, pisane pseudo analitycznym naukowym tonem, ale nie mające nic wspólnego z rzetelną analizą. Dlatego są tak żenujące, bo istnieje ryzyko, że ktoś przez nieuwagę, w pośpiechu się na to nabierze. Dokładnie nie podpisujesz się, chciałbyś być odbierany jako "świadomy" niezależny komentator, więc trzeba przypomnieć kogo i po reprezentujesz.
Ja chce PENDOLINO jestem pasażerem mam swoje prawa ma sie zatrzymywać umnie przed domem a jak nie to będe pisał skargi i donosy
Nie nadążasz, to wyjaśnię. Jeśli się coś robi, to powinno to być zrobione dobrze. Jeśli mają to źle zrobić i nastąpią: 1) dodatkowe utrudnienia dla samochodów, 2) podniosą się koszty, a jednocześnie nie będzie efektów, to tym bardziej nie powinni się za nic zabierać. Nie staram się przedstawiać firmy jako ofiarę spisku. To się będzie działo w całym kraju... Sytuacja w komunikacji zbiorowej jest analogiczna jak w "śmieciach". Najpierw uwolniono rynek i sprzedano publiczne firmy, aby teraz administracyjnie decydować o tym, co się dzieje. Władza się rzuca na to, co po raz kolejny będzie chciała "sprzedać". Obecnie nikt np. nie chce kupować PKS-ów. Czemu? Bo za niecałe 2 lata taki PKS przestanie mieć wyłączność na dotychczas obsługiwane linie, a taki PKS poza liniami ma zużyty tabor i przerost zatrudnienia. Jeśli wprowadzenie nowych zasad (np. w przypadku śmieci lub komunikacji) zostanie zrobione dobrze, to super, ale jeśli robi się wszystko po omacku i psuje się rynek, to kolejna odbudowa rynku może być niemożliwa. Widzę, że próbujesz mi zamknąć usta, a ja się przecież nie podpisuję "P.A. Gryf". Uważam się za osobę zorientowaną w temacie, więc wypowiadam się tutaj, bo wkurza mnie marnotrawstwo środków publicznych. Nigdy nie ukrywałem, gdzie pracuję, ale także nie pisałem, że reprezentuję stanowisko firmy, w której pracuję. Aha, "poprawa jakości podróżowania". To nie wszystko. Jest jeszcze odległość od przystanku oraz częstotliwość kursowania. Jak daleko będą mieli do przystanku kolejowego pasażerowie, którzy mieszkają w pobliżu przystanku autobusowego? Dla przykładu miejscowości: Dzierżążno szpital lub Łapalice. Z niektórych przystanków w Prokowie do przystanku kolejowego też z buta niewiele bliżej niż do Kartuz, a chodniki wzdłuż dróg są? Pozdrawiam Japco
@Japco: Mam za złe? Widzę że ktoś ma bujną wyobraźnię. @Japco: Nie nadążam tutaj za Tobą jakie 10 minut dłużej. Sam pomysł z poprowadzeniem drogi południem Cieszenia nie jest nowy, a czy zostanie zrealizowany zobaczymy. @Japco: Powodzenia. Już to widzę jak to ludzie uciekają do starych autobusów stojących w korkach. Generalnie starasz się przedstawić swoją firmę jako ofiarę jakiegoś spisku, a tu chodzi po prostu o poprawę jakości podróżowania. Nie próbujcie odbierać tego ludziom, bo robicie sobie opinię gorszą niż PKS.
@SCE: SCE, sprawdź Sobie, może to podchodzi pod ustawę o dostępie do informacji publicznej, sytuację, jaka jest w komunikacji miejskiej w Gdyni. Masz za złe to, że GRYF nie jest organizacją non profit, a tam: - firma GRYF ma stawki za wozokilometr o pewnej wysokości, - przewoźnicy komunalni mają stawki średnio o około 40% wyższe. Zauważ, że przewoźnicy miejscy teoretycznie są organizacjami non profit, a mimo tego ZKM w Gdyni płaci im o wiele wyższe stawki. Wiesz, co to oznacza? Sposób zarządzania, wykorzystanie posiadanych środków, dochód - odpowiedz Sobie, jak to wygląda w GRYF-ie i jak to wygląda w tych "organizacjach non profit". @SCE: Ktoś na expresie napisał, że np. należałoby przełożyć drogę w Cieszeniu, aby na krótkim odcinku tory nie przecinały się dwukrotnie z jezdnią... To będzie "cywilizacja", gdy samochody z Sierakowic będą jechały 10 minut dłużej z powodu 3 (?) przejazdów kolejowych :D @SCE: Wiem, wiem, tzw. ceny dumpingowe na kolei. Rozumiem, że można dopłacać do kolei tam, gdzie nie ma innej alternatywy, ale nie na trasie między "pcimiem górnym" i "pcimiem dolnym" :D Liczę na to, że linia na Gdańsk szybko wystartuje. Jeśli na tym odcinku ludzie by od razu nie odeszli od autobusów, to na trasie sierakowickiej autobusy trzeba będzie wyeliminować jedynie administracyjnie. Pozdrawiam Japco
@govi1: Nic dodać niż ująć, powtarzane jest i będzie do skutku za każdym razem gdy Gryf będzie lobbował te swoje wspaniałe połączenia autobusowe.[/quote][/quote] No proszę to się okaże zaraz ze Gryf to organizacja non profit i pożytku publicznego. Nie. To przedsiębiorstwo które zarabia oferując nam określoną usługę. Mamy prawo oczekiwać powrotu cywilizacji w postaci komunikacji kolejowej, a nie patrzeć jak tory zarastają. Miejsce dla Gryfa znajdzie się, tam gdzie będą chętni na transport autobusowy, oczywiście tam gdzie będzie mu się to opłacało. Pewne jest, że nie będą dotowane przejazdy równoległe do linii kolejowych (najbardziej obłożone pasażerami) i to go boli.
@mzetka3: Gdzie to napisałem?
govi1, dzięki za wsparcie. Autobus jedzie przez miejscowości znajdujące się na jego trasie. W miejscowości mogą się zatrzymać na kilku przystankach (np. Żukowo). Możliwe są zajazdy - kilometr lub dwa w bok (np. Kiełpino na trasie Somonino - Kartuzy, albo Dzierżążno Szpital, albo Kolonia). Pociąg leci polami, bokiem miejscowości lub, rzadziej się to zdarza, zajeżdża do centrum miejscowości. W miejscowości zatrzymuje się raz (poza dużymi, rozległymi miastami), bo droga hamowania, infrastruktura, czas potrzebny na tą czynności oraz koszty energetyczne nie pozwalają na zatrzymywanie się pociągu co 500 metrów. Ponadto, aby reaktywować linię kolejową, potrzeba kilku lat i kolosalnych środków. Aby stworzyć nową linię kolejową, konsultacje, projekty, wywłaszczenia i realizacja zajmie czas, który trzeba by było liczyć w dekadach. W takim czasie popyt może się zmienić drastycznie. Na początku tworzenia linii może być ona bardzo potrzebna, a w momencie otwarcia może być ona już niepotrzebna. Kto jest w stanie przewidzieć, czy za 20 lat będzie dojeżdżał do Trójmiasta? Linię autobusową uruchamia się w kilka miesięcy i korzysta ona z istniejących dróg, przy czym koszty uruchomienia i UTRZYMANIA są w porównaniu do linii kolejowych symboliczne. Budowa jest zawsze huczna i powinna się udać, natomiast dopłacanie do funkcjonowania linii kolejowej to już nie jest nic spektakularnego, dlatego może się okazać, że nie będzie na to środków. Bigismall, nie zauważyłeś, że temat nie dotyczy linii z Kartuz w kierunku Trójmiasta. Masz rację, autobusy utykają w zatorach drogowym tak samo jak inne pojazdy, ale problem polega na tym, że w Polsce nikt nie myśli o tym, że komunikacja zbiorowa powinna mieć priorytet. Np. słyszałem, że w takim kraju jak Szwajcaria przystanek autobusowy jest na jezdni. Gdy zatrzymuje się autobus, wszystkie pojazdy za nim stają. Przy takim rozwiązaniu jechałbyś autobusem? W innych krajach Zachodu, gdy miasto się korkuje, tworzy się bus-pasy, aby przejazd autobusem był szybszy niż przejazd samochodem osobowym. Przy takim rozwiązaniu jechałbyś autobusem? Ja nie muszę lobbować na rzecz linii autobusowych. Wystarczy, że w 2017 roku ogłosi się, który Starosta/Wójt/Burmistrz jest odpowiedzialny za to, że mieszkańcy nie mają możliwości skorzystania z transportu zbiorowego. Na takim czymś władza popłynie, a obecnie niektóre czynności powinny być już na pewnym poziomie zaawansowania... Niech każdy "kierowca" sobie wyobrazi, że za każdym razem musi zapewnić transport wszystkim ze swojego otoczenia: dzieciom do szkoły (szkoły średnie i wyższe), swoim starszym rodzicom, członkom rodziny, którzy nie mają samochodu lub uprawnień do kierowania pojazdami, oraz np. dalszej rodzinie, która będzie chciała Was odwiedzić i pociągiem przyjedzie do Trójmiasta (lub Kartuz, jeśli zostanie linia uruchomiona)... I jeszcze raz napiszę to, co kiedyś pisałem. Za tą kasę, która była przeznaczana na wakacyjny pociąg (dwa kursy w każdą stronę) kursujący na trasie Kartuzy - Gdynia, można by było uruchomić linię autobusową, która by miała 5 kursów dziennie w każdą stronę i woziła pasażerów za darmo. W przybliżeniu tak to jakoś wychodziło - kiedyś to liczyłem. A jak to wyszło z pociągiem? Przejechanie do Gdyni pociągiem było droższe (mimo kolosalnego dofinansowania przez urzędy - w kwocie 60 tys. zł na 2 miesiące) od przejechania autobusem należącym do PKS We-wo. Ekonomia jest nauką ścisłą i z faktami nie da się dyskutować. Pozdrawiam Japco
Japco nie prorokuj co będzie gdy, jeśli Twoim zdaniem monopol i brak alternatywnych środków komunikacji jest znakomitym rozwiązaniem to większych bzdur od czasów lekcji niemieckiego w szkole nie słyszałem...
Kto by woził was do pracy i do szkoły ? chyba że wszędzie tory położycie i bonem pojedzeta...@SCE: Nic dodać niż ująć, powtarzane jest i będzie do skutku za każdym razem gdy Gryf będzie lobbował te swoje wspaniałe połączenia autobusowe.[/quote]
@Bigismall: Nic dodać niż ująć, powtarzane jest i będzie do skutku za każdym razem gdy Gryf będzie lobbował te swoje wspaniałe połączenia autobusowe.
Przy obecnym rozkładzie na linii Gdynia-Kościerzyna , Kartuzy nie mają szans na więcej niż jeden pociąg na godzinę. Na potrzeby mieszkańców to wystarczy, nie ma natomiast żadnego wpływu na i tak zakorkowane już Kartuzy. Nawet lojalność wobec pracodawcy powinna mieć pewne granice. Insynuowanie , że SPOCONY autobus, którego kurs nijak ma się do rozkładu (bo utyka w korkach) może równać się jakkolwiek z pociągiem i komfortem towarzyszącym podróżowaniu nim, jest poniżej poziomu dna.
@SCE: SCE, pracuję już kilka ładnych latek w Gryfie, sporo sił i zdrowia poświęciłem (jako jedna z wielu osób), aby ta firma funkcjonowała w miarę dobrze. Zauważ jednak, że: a) gdyby linię Kartuzy - Lębork rzeczywiście próbowano reaktywować, to otwarcie miałoby miejsce za 10 lat? b) od 2017 roku samorządy decydują, jakie linie będą funkcjonowały, zaś o tym, kto będzie je obsługiwał, rozstrzygnie się w przetargu... Obecnie nie ma jasnego scenariusza na to, co się będzie działo za kilka lat. Polska jest dzikim krajem. Dopiero teraz będziemy mogli się o tym przekonać na własnej skórze... Reasumując, zależy mi na tym, aby nie rozwalono całej komunikacji autobusowej w województwie z powodu tego, że cała kasa pójdzie na utrzymanie kilku linii kolejowych. Zależy mi na tym, bo: a) wiem, co się może stać (mam dostęp do "liczb"), b) jestem potencjalnym pasażerem komunikacji zbiorowej, c) jako kierowca prywatnego samochodu nie chciałbym, aby skutkiem likwidacji linii autobusowych było to, że np. liczba przejazdów samochodów osobowych wzrośnie o 30-50%, bo to oznacza, że trzeba się będzie na motocykl przerzucić, gdyż nawet pieszy będzie szybszy od samochodów stojących w korkach. Pozdrawiam Japco
Nie maja pieniędzy na prosta obwodnice drogowa kartuz a na budowe nierentownej kolei sie rzucają.?! Paranoja.!
@Japco póki co masz prawo mieć "dziką satysfakcję", wszyscy wiemy że ta linia nie jest po drodze dla Gryf sp zoo. Ale ostatnie słowo nie zostało powiedziane, więc ta dzika satysfakcja może przemienić się jeszcze w zimny prysznic.
Cieszę się, że ta beztroska pomysłodawców rozbiła się o realia na tym etapie, a nie kilkadziesiąt milionów w plecy później. Teraz wypadałoby: a) sprawdzić, ile będzie trzeba dopłacać do funkcjonowania komunikacji "szynowej" na trasie Gdańsk - Kartuzy, b) przygotować hipotetyczny rozkład na trasie Kartuzy - Lębork, c) obliczyć przypuszczalną kwotę dopłaty do nowej linii, d) znaleźć "sponsora" na obsługę linii, Jeśli powyższe by się udało, to dalej: e) zrobić to,co teraz próbowano zrobić, f) znaleźć "sponsora" na budowę... itd. Mam dziką satysfakcję z powodu tego, że od samego początku uważałem, że ludzie, którzy siedzą w tym projekcie, są odrobinę odrealnieni. Ewentualnie nie są realistami. Ja jestem w tym przypadku (mam takie wrażenie) dobrze poinformowanym realistą, a takiego nazywa się przeważnie pesymistą ;) Pozdrawiam Japco
Na wykonanie projektu nie ma pieniedzy to na wykonanie rewitalizacji tym bardziej nie bedzie, bo na wszystko brakuje srodkow, a zatem pozostana tylko mżonki, no ale checi byly, nie mozna nic zarzucic sprawujacym wszech...
Najważniejsze są tanie mieszkania dla ludności. Szczególnie w dobie kiedy mówi się, że nie ma dzieci. A jak mają tworzyć się rodziny kiedy nie stać na mieszkanie.
Obecnie refundacja biletów ulgowych obowiązuje dla linii kolejowych i autobusowych. W rzeczywistości kolej już teraz jest uprzywilejowana, gdyż np. w autobusach nie masz jednoprzejazdowych biletów ulgowych dla uczniów i studentów, a w pociągach masz takie bilety... Dumpingiem nazywam to, że do kolei oprócz ulg trzeba dopłacać jeszcze dodatkowo sporą kasę, bo ulgi idą za pasażerami, którzy z tych ulg korzystają, a w pociągach po prostu jest za mało pasażerów, aby to się mogło utrzymać... SCE, odnośnie dwóch ostatnich akapitów: jeśli mi dobrze wiadomo, to w Garczu jest dworzec kolejowy, a nie w Chmielnie. Rzeczywiście gmina Chmielno, jak również pozostałe gminy, będą musiały się zabrać za temat, bo w przeciwnym razie ludzie zostaną bez komunikacji zbiorowej. Póki co komunikacją zainteresowane są te gminy, które od wielu lat działały w różny sposób w tym temacie. Są gminy, i te stanowią większość, które nigdy nie zainteresowały się tym, mimo że to jest na liście podstawowych zadań gmin. Czemu są zajazdy do Chmielna autobusów jadących z Sierakowic? Na pewno ekonomia zadecydowała. W porannych godzinach w dni powszednie oraz w weekendy nie opłaca się puszczać osobnych autobusów do Chmielna. Gdyby nie zajazdy linii 4, mieszkańcy Chmielna musieliby się przyzwyczaić do tego, że do Garcza trzeba zasuwać z buta... Zobaczymy, czy gmina Chmielno w 2017 roku zadba o transport mieszkańców, czy o ich kondycję ;) Mądry argument podałeś w przedostatnim akapicie. Kolej ma za zadanie przewozić ludzi na dłuższych trasach. W szczególności przez tereny, na których nie udało się zbudować odpowiedniej sieci drogowej. Niemniej jednak dyskusja na temat tego, czy przedłużanie linii kolejowej z Kartuz w kierunku zachodnim ma sens, powinna zostać przełożona np. na marzec przyszłego roku. Wtedy będzie wiadomo, jaka jest popularność linii kolejowej do Gdańska. Poza tym będzie wiadomo, czy władza umiała w miarę sprawnie rozwiązać pewne podstawowe problemy (parkingi, taryfa biletowa, częstotliwość kursowania, autobusowa komunikacja dowożąca, minimalizacja liczby i skutków ewentualnych utrudnień, itp.). Jeśli tylko puszczą pociągi po torach i będzie im się wydawało, że można spocząć na laurach, to to będą pieniądze wyrzucone w błoto i wożenie powietrza. Zauważ jednak, że nie powinno się uniemożliwiać ludziom dojazdu autobusem. Na krótszych trasach w końcu nie będą naginali z buta... Połączenie kolejowe powinno być tak dobrze zrobione pod różnymi względami, żeby nie trzeba było sztucznie eliminować autobusów. Pasażerowie z grupy docelowej dla pociągów powinni sami z chęcią przejść do tego środka transportu, a tutaj mamy do czynienia z czymś takim, że ludzi się zmusza do wyboru pociągu. Szkoda tylko, że w ten sposób przypuszczalnie ponad połowa klientów linii autobusowych zostanie na lodzie. Pozdrawiam Japco P.S. Tutaj ciekawy artykuł na temat tego, co się może dziać z liniami Kartuzy-wschód: http://m.trojmiasto.pl/news/Bez-szans-na-wspolny-bilet-po-starcie-PKM-Co-pasazerowie-dostana-w-zamian-n86736.html Natomiast chyba tutaj kiedyś powinna się pojawić specyfikacja do przetargu na obsługę linii Kartuzy-wschód: http://www.bip.pomorskie.eu/Article/index/id,12.html?orgUnitId=3&page=1
@Japco: Dopłaty dla uczniów, studentów, emerytów nazywamy dumpingiem od kiedy? Zapewne od chwili gdy nie dajemy ich Gryfowi, a przewoźnikowi kolejowemu na równoległej trasie. Gdy sami korzystacie to jest ok? @Japco: Dobrze wiesz jakie zadanie spełnia kolej. To kręgosłup komunikacyjny, pociąg ma szybko przemieszczać się po ustalonej stałej trasie, bez zatrzymywania się w każdej wiosce gdzie wsiada jedna osoba albo nikt. Mieszkaniec takiej wioski zyskuje komfort ale w inny sposób, gdy już dotrze na pociąg, to ma możliwość szybkiego przemieszczenia się jego trasą. Sierakowice są świetnym przykładem jak ważna będzie kolej aby dotrzeć do Trójmiasta. Odległość jest dość duża i ważne jest dobre zarządzanie czasem. A tymczasem autobus zahaczy o Chmielno, potem w Kartuzach przesiadka i tu już może zdarzyć się wszystko, i dalej powolne przepychanie się do centrum zahaczając o wioski podtrójmiejskie. Skoro już rozmawiamy odpowiedz dlaczego Gryf zlikwidował bezpośrednie połączenie Sierakowic z Trójmiastem, i jeszcze dodatkowo wydłuża czas podróży puszczając kursy przez Chmielno i kto wie gdzie jeszcze. Chmielno jest specyficzne, ze względu na turystykę osadnictwo nie skupiło się wokół dworca kolejowego. Zadaniem gminy Chmielno będzie zorganizowanie dla mieszkańców sprawnego połączenia ze swoim najbliższym dworcem. Podobnie gmina Stężyca. Rzeczywistość komunikacyjna regionu nie kończy się na kilku mieszkańcach Łapalic i to tych dojeżdżających do wschodnich rejonów Kartuz. Decyzje powinny być podejmowane na podstawie dobra większości i tak obecnie się dzieje.