Reklama

Świnie w Smołdzinie mówią dość

20/12/2005 12:48
Odkąd zlikwidowany został rynek rolny w Kartuzach rolnicy zaczęli mieć nie lada problem ze zbytem swych produktów. Kolejnym problemem stały się przepisy unijne, które są dość restrykcyjne w porównaniu do tych, które były za PRL-u, a które jako członek UE Polska przestrzegać wręcz musi. Jednak jak się okazuje Unia swoje, a Polacy swoje.

Łamanie prawa na oczach władz, czy to możliwe? A jednak. Udało mi się taki przypadek odkryć w Smołdzinie, niewielkiej wsi w gminie Przodkowo. Jednak po kolei. Zacznijmy od przepisów prawa w tym zakresie.


Skup w potocznym znaczeniu jest rozumiany jako nabywanie (kupowanie) przez zajmującą się tym jednostkę produktów produkcji rolniczej (roślinnej, zwierzęcej, ogrodniczej), gospodarki leśnej i łowieckiej oraz surowców wtórnych w celu ich odprzedaży.

Przedmiotem skupu mogą być między innymi:
-produkty produkcji roślinnej (zboża, oleiste - przemysłowe i jadalne, strączkowe jadalne, ziemniaki, warzywa, owoce i pasze objętościowe),
-produkty produkcji zwierzęcej (trzoda chlewna, bydło i inne zwierzęta rzeźne),
-inne artykuły, takie jak przykładowo: jaja, miód, mleko, wełna owcza, skóry surowe, artykuły włókniste, grzyby, jagody i inne runo leśne.
Bez względu na to, jakie artykuły są przedmiotem skupu, jednostka dokonująca skupu zobowiązana do prowadzenia ksiąg rachunkowych powinna przestrzegać odpowiednich zasad w zakresie rachunkowości, zwłaszcza dotyczących: wyceny artykułów będących przedmiotem skupu, udokumentowania operacji skupu i ewidencji księgowej, także obowiązujących w tym zakresie zasad określonych ustawą z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. nr 54, poz. 535 ze zm.), dalej zwanej ustawą o VAT, zwłaszcza w zakresie szczególnych procedur dotyczących rolników ryczałtowych, od których dokonuje się skupu produktów rolnych (art. 115-118).

Jednostka dokonująca skupu produktów rolnych od rolnika ryczałtowego, zarejestrowana jako podatnik VAT czynny, jest zobowiązana (mocą art. 116 ust. 1 ustawy o VAT) wystawić w dwóch egzemplarzach fakturę VAT RR dokumentującą nabycie tych produktów. Oryginał tej faktury otrzymuje rolnik ryczałtowy będący dostawcą produktów rolnych. Faktura ta powinna zawierać dane określone w art. 116 ust. 2 ustawy o VAT.


Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 29 października 2002 r. w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych wymaganych przy organizowaniu lub urządzaniu targów, spędów i wystaw zwierząt.

Na podstawie art. 5 ust. 1 pkt 2 oraz ust. 4 ustawy z dnia 24 kwietnia 1997 r. o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej (Dz. U. z 1999 r. Nr 66, poz. 752, z 2001 r. Nr 29, poz. 320, Nr 123, poz. 1350 i Nr 129, poz. 1438 oraz z 2002 r. Nr 112, poz. 976) zarządza się, co następuje:

§ 1. 1. Gromadzenie zwierząt na targach, spędach i wystawach zwierząt może odbywać się tylko w miejscach ogrodzonych, utwardzonych, oznaczonych i zabezpieczonych przed dostępem zwierząt z zewnątrz.
2. W miejscach, o których mowa w ust. 1, powinny być w szczególności:
1) wyodrębnione pomieszczenia lub wiaty dla poszczególnych gatunków, odpowiednie do ilości gromadzonych zwierząt;
2) urządzenia do załadunku i wyładunku zwierząt;
3) odrębne pomieszczenia dla zwierząt chorych lub podejrzanych o zakażenie;
4) pomieszczenia do przetrzymywania środków żywienia zwierząt oraz pomieszczenia do składowania środków dezynfekcyjnych;
5) pomieszczenia lub wiaty, wraz z urządzeniami do bezpiecznego badania zwierząt.
3. Przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się w przypadku organizowania wystaw psów lub kotów w obiektach sportowych i rekreacyjnych.
§ 2. W pomieszczeniach, w których gromadzone są zwierzęta, zapewnia się bieżącą wodę zdatną do picia oraz odprowadzanie ścieków.
§ 3. Osoby zatrudnione przez podmioty organizujące targi, spędy i wystawy zwierząt do obsługi zwierząt oraz pomocy przy badaniach zwierząt prowadzonych przez lekarza weterynarii powinny być przeszkolone w zakresie postępowania ze zwierzętami.
§ 4. Targi, spędy i wystawy zwierząt mogą odbywać się wyłącznie w miejscach oddalonych od innych miejsc przebywania zwierząt, rzeźni oraz obiektów przetwórstwa rolno-spożywczego, zakładów utylizacyjnych i wytwórni środków żywienia zwierząt co najmniej o 50 m.
§ 5. Na targi, spędy i wystawy nie mogą być przywożone zwierzęta z obszarów, w których wystąpiła choroba zakaźna zwierząt.
§ 6. Osoby wprowadzające psy i koty na teren targów lub wystaw przedstawiają zaświadczenie o aktualnym szczepieniu tych zwierząt przeciwko wściekliźnie.
§ 7. 1. Po zakończeniu targu, spędu i wystawy oraz usunięciu zwierząt, miejsca, w których zgromadzone były zwierzęta, oczyszcza się i dezynfekuje, z zastrzeżeniem ust. 2.
2. Po zakończeniu wystawy psów lub kotów zorganizowanej w obiekcie sportowym lub rekreacyjnym powierzchnię porośniętą roślinnością oczyszcza się.
§ 8. Sposób prowadzenia przez powiatowego lekarza weterynarii rejestru podmiotów podejmujących działalność lub zajmujących się organizowaniem lub urządzaniem targów, spędów i wystaw zwierząt określają odrębne przepisy.
§ 9. 1. Podmiot zajmujący się organizowaniem spędu, targu lub wystawy prowadzi wykaz zwierząt gromadzonych w takich miejscach.
2. W wykazie, o którym mowa w ust. 1, wpisuje się informację o gatunku zwierząt, imię i nazwisko oraz adres właściciela lub osoby odpowiedzialnej za zwierzę wprowadzane na teren spędu, targu lub wystawy.
3. Wykaz, o którym mowa w ust. 1, przechowuje się przez okres 3 lat.
§ 10. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

To tyle przepisy, których respektowanie jest obowiązkiem nie tylko sprzedających, ale także powiatowego lekarza weterynarii. Jak już wspomniałem wcześniej, wskutek likwidacji kartuskiego targowiska, wielu rolników, przy wydatnej pomocy swoich władz lokalnych zaczęło rozglądać się za nowymi lokalizacjami miejsca do handlowania. Nie inaczej było w gminie Przodkowo.

28 października ubiegłego roku wójt gminy, mgr inż. Andrzej Wyrzykowski zawarł umowę z Radą Sołecką Sołectwa Smołdzino, którą reprezentował w tej umowie sołtys, Zygmunt Grotha (radny przodkowskiego samorządu, szef Komisji Rewizyjnej !). Umowa ta dotyczyła nieodpłatnego przekazania w użytkowanie niezabudowanej nieruchomości położonej w Smołdzinie, z przeznaczeniem na budowę gminnego skupu – odbioru żywca. Aneks z dnia 14 października br. wprowadził dość istotną zmianę. Po słowach „punkt skupu – odbioru żywca” dopisano „dla potrzeb społeczności gminnej”. Dlaczego dopisano te słowa spróbuję wyjaśnić za chwilę. O ile umowa ta jest dla mnie bublem prawnym, o tyle sam aneks na pewno, gdyż pod nim złożył podpis jedynie wójt gminy, podpisu sołtysa próżno tam szukać...

Rolnicy pełni zapału przystąpili do realizacji inwestycji. Zobowiązali się, że za własne pieniądze doprowadzą plac ofiarowany przez gminę do porządku, ogrodzą go i utwardzą. Rozmawiałem z kilkoma rolnikami tej wsi i dowiedziałem się, że każdy dawał tyle ile mógł, bo interes wydawał się wspólny. Zaczęło się targowanie (to nic, że prędzej niż podpisano umowę, ale i o tym później). Każdy chciał sprzedać co miał i najlepiej za jak najwięcej.

To jednak często wydawało się niemożliwe. Tak naprawdę targowisko rolne w Smołdzinie stało się okazją do uprawiania prywaty przez jedną, czy dwie osoby. Wymieniony już sołtys – radny i mieszkaniec tej wsi J.Browarczyk.

Ten ostatni przez wiele lat prowadził skup żywca na własną rękę i to jego prywatna waga była wręcz niezbędna do funkcjonowania świńskiego interesu. Miał on na to wręcz monopol, bo bez wagi ani rusz. Do Smołdzina zaczęli zjeżdżać kupcy praktycznie z całej Polski, zainteresowani dużymi i stałymi kontraktami. Jednak na drodze między sprzedającym, a kupującym zawsze pojawiał się ów pan Browarczyk. W jakim celu? Na pewno nie bezinteresownie, to udało mi się ustalić ponad wszelką wątpliwość (ile i kto zarobił „na boku” ustali już US i Policja). Rolnicy czując, że ktoś próbuje ich wykiwać zaczęli szukać klientów na własną rękę mimo, że przecież to targowisko miało im właśnie służyć. Zaczęli wywozić swoje zwierzęta do Żukowa, Sierakowic bo jak mi powiedzieli, na jednym transporcie byli nawet 600-800 złotych „do przodu”.

Dziwnym zbiegiem okoliczności znikali powoli także ci wielcy kupcy, którzy w Smołdzinie już interesu dla siebie nie widzieli. Dlaczego? Spróbowałem dojść istoty problemu. Zadzwoniłem do jednego, odwiedziłem drugiego. Opinia ta sama. Proszę pana, usłyszałem, nas nie stać na kupowanie oficjalne i nieoficjalne… Okazuje się bowiem, że świński rynek w Smołdzinie mógł stanowić niezłe źródło dochodu, ale dlaczego dla jednej , dwóch osób. Przecież wójt oddając teren myślał chyba o interesie rolników. Czy się mylę? Od każdej sprzedanej świnki pobierano , nie znaną na innych rynkach, dziwną opłatę. Niektórzy mówią o 3 złotych, inni o 5. Jeżeli pomnożymy to przez 100-150 świnek (tych małych i dużych) w skali tygodnia to …miesięcznie mamy niezłą pensję, nieopodatkowaną. Smołdzińskich rolników powoli trafiał szlag, a kaszubski rolnik złościć się potrafi.

Nie dość, że ceny skupu są niskie, Unia stawia coraz to nowe warunki , to jeszcze swoi próbują na nich zarobić. Tego już było za wiele.

Rolnicy postanowili dojść prawdy, ale do dzisiaj żyją w niewiedzy, gdyż nikt nie chce udzielić im odpowiedzi na bardzo proste pytania. Poprosili oni o rozliczenie finansowe budowy skupu , wszak to za ich pieniądze on powstał. Nie odpowiada ani sołtys, ani szef Komisji Rewizyjnej przodkowskiej Rady ( to nic, że jest to ta sama osoba, ale funkcje jak różne). Milczy w tym zakresie również przodkowski Urząd Gminy, kierowany było nie było, przez Wójta Roku w Polsce. Co prawda pismem z dnia 15 listopada sekretarz gminy zwróciła się do sołtysa (na piśmie) z prośbą o poinformowanie mieszkańców sołectwa o zasadach prowadzenia skupu żywca, ale ci czekają, czekają i się doczekać nie mogą.

Rolnicy zaczęli oskarżać wójta o koneksje z sołtysem i być może mają w tym sporo racji. Wszak pan ten , jako szef Komisji Rewizyjnej powinien kontrolować także działania wójta. Wójt jego, on wójta…i koło się zamyka. Śmiechu warte jest także zawiązanie Komitetu Budowy Gminnego Punktu Skupu Trzody Chlewnej w Smołdzinie , który nigdzie i nigdy nie został zarejestrowany, a który przypomina mi „Dyrekcję Cyrku w Budowie”. Panowie ci (zwolennicy sołtysa, jak się dowiedziałem) firmują taką nazwą wysyłane pisma i są z siebie bardzo zadowoleni…(jakże by inaczej).

Odpowiadając na pismo pani sekretarz ów Komitet dał do zrozumienia kto rządzi w Smołdzinie, cyt. „Odpowiadając na Wasze pismo GnF 7228/6/05 z dnia 15 listopada 2005 r. Uważamy że, nie jesteśmy zobowiązani przedstawić żadnych rozliczeń finansowych Gminie tylko jedynie osobą które w dniu 09.07.2004 r. wpłaciły zadeklarowane udziały na ten cel” (zachowałem pisownię oryginalną, a zwrot Wasze w stosunku do pani sekretarz pachnie mi jakoś partyjnie…).

Pamiętajmy, że wójt przekazał teren w październiku roku ubiegłego, ale jak się wydał Komitet we własnym piśmie interes zaczął się rozwijać już latem. Potwierdzili to wcześniej rozmawiający ze mną rolnicy. Kolejne przeoczenie, czy kolejna prywata? Ów Komitet używa w swoim piśmie często słowa udziałowcy. Nie jest specem od prawa handlowego, ale udziałowiec kojarzy mi się ze spółką, a w Smołdzinie do dzisiaj takowej nie zawiązano, przynajmniej w zakresie funkcjonowania targowiska.

Chyba, że pokątnie. Rolnicy wpłacając swoje pieniądze byli przekonani, że działają w dobrej wierze. Nie spodziewali się zapewne, że nikt im tej kasy nawet publicznie nie rozliczy. Postaram się , aby dokonał tego chociaż Urząd Skarbowy – dla ich dobra. O problemach w Smołdzinie powiadomiono już wojewodę pomorskiego, gdyż jak mi powiedziano, na wójta nie ma co liczyć bo jest „z nimi”. Kim są ci oni? Chyba nikt nie ma złudzeń. Jaki będzie finał świńskiej sprawy w Smołdzinie trudno wyrokować. Faktem jest, że nie wszystko było tam w należytym porządku.
Na koniec fakty nie budzące we mnie żadnych wątpliwości.

Ustaliłem, że targowisko zajmuje teren gminny, użyczony Sołectwu Smołdzino na prowadzenie działalności gospodarczej. Umowę użyczenia podpisał wójt gminy, mgr inż. Andrzej Wyrzykowski. W umowie brak drugiego podpisu strony użyczającej (np. Skarbnika Gminy). Użyczający nie skorzystał z możliwości kontroli, czy teren jest używany zgodnie z przeznaczeniem, bo musiał by stwierdzić, że Sołectwo nie prowadziło tam nigdy legalnej działalności gospodarczej. Na terenie targowiska nie wprowadzono jasnych warunków opłaty targowej. Tym sposobem wójt upozorował legalne targowisko, które nie miało formalnego organizatora, zatem nikt nie ponosił odpowiedzialności za jego stan i funkcjonowanie.

Nie wiadomo do dzisiaj kto i jak dzielił się dochodami z targowiska. Lokalna korupcja na poziomie wsi czy gminy nikogo już nie dziwi. Nie udało mi się jednak wyjaśnić, dlaczego układu tego bronią solidarnie Urząd Gminy i sołectwo. Czyżby postać szefa Komisji Rewizyjnej była tym co łączy? I jeszcze jedno. Czy Powiatowy Lekarz Weterynarii nic o sprawie nie wiedział? Czy może wiedział, a także przymykał na to oko? Nie udało mi się dowiedzieć u źródła, gdyż podczas mojej wizyty nie znalazł dla mnie 3 minut czasu, zasłaniając się pilnym wyjazdem.

Nawet nie zaproponował mi innego terminu spotkania. Czy ta sprawa aż tak śmierdzi? Byłem na placu w Smołdzinie i jakoś nie odpowiada on przepisom, które zacytowałem na wstępie. Nie faworyzuję innych, ale na przykład w porównaniu do Somonina, Smołdzino wygląda bardzo kiepsko. Rolnicy muszą mieć miejsce do handlowania, ale niech dzieje się to zgodnie z przepisami, także dla dobra zwierząt. W Smołdzinie bywało różnie, a wycieczki samochodów ciężarowych pełnych świń po wsi to była wręcz tradycja. Kierowca szedł na kawę, a świnki drąc się i zagrażając warunkom sanitarnym, czekały w samochodzie na swego pana w centrum wsi. Na takie traktowanie nawet świnie powiedziały – dość!


JanuSzczepański
[email protected]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-01-15 20:27:03

    no i wójt z Przodkowa ma kolejne rzeczy na sumieniu, a niby taki doskonały :P 8) 8) niedługo rzucę kolejnymi faktami - tam od początku wydawało mi się bardzo podejrzanie, nie dość, że wszędzie mgr inż. to jeszcze ten kult jednostki jak za Mao w najlepszych czasach ChRL :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Guest - niezalogowany 2006-01-13 11:49:54

    dzisiaj o godz 8.00 zeznawałem w sprawie D -162/06, a dotyczyło to właśnie Smołdzina i Przodkowa , sprawa nabiera rozmachu i dobrze, właśnie chyba o to idzie w IV RP

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-01-12 11:02:46

    i jeszcze jak ma się protekcję Danuty H. to jazda i na całego :P 8) kiedyś i moja była to koleżanka (no cóż, co prawda to prawda), ale na szczęście nic mi nie załatwiła (kiedyś, jak nie była w Sejmie, a ja byłem na "urzędach", to ja jej coś załatwiłem, ale nie wymawiam bo była to przysługa iście koleżeńska), widzę tą partię jako partię cwaniaków, krętaczy i bardzo "kształconych" ludzi, niech Prezydent rozpisze nowe wybory - ta partyjka już nie wlezie, a pani Danki znać już nawet nikt nie zechce , właśnie robię materiał o Samoobronie dla jednego tygodnika, zwiedziłem W-wę , Hojarskowo (koło N.Dworu) , odwiedziłem wioskę szofera pani Danki - cuda na kiju i też się dziwię, że pan Dompke daje się wciągać w takie towarzycho 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości