Reklama

Szansa na przetrwanie naszych jezior…- rozmowa z doktorem Bogusławem Nedoszytko

31/01/2006 11:11
Janusz Szczepański: Panie doktorze, dlaczego Kartuzy i dlaczego ochrona jezior? Z tego co wiem mieszka Pan zupełnie gdzie indziej, a zawodowo także wykonuje Pan zupełnie co innego.

Bogusław Nedoszytko: To prawda. Mieszkam w Gdańsku i zawodowo zajmuję się genetyką człowieka. Ogólnie moje zainteresowania naukowe dotyczą poszukiwania genów odpowiedzialnych za powstawanie chorób człowieka takich jak nowotwory, choroby włosów, czy powodujących najczęstsze choroby skóry, takie jak łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry. Jednak z Kartuzami i regionem Jezior Raduńskich związany jestem od dzieciństwa. Urodziłem się w Kartuzach, tutaj ukończyłem szkoły.

I chociaż nie mieszkam w Kartuzach od momentu rozpoczęcia studiów na Uniwersytecie Gdańskim, a to już prawie 35 lat temu, to jednak coraz chętniej powracam do Kartuz, nie tylko z powodów sentymentalnych i rodzinnych, ale także z powodu urody tego miasta i jego okolic. Uważam, iż Szwajcaria Kaszubska jest najpiękniejszym miejscem Polski i jednym z najpiękniejszych miejsc świata. Wybrałem to miejsce jako teren do życia i nie jest mi obojętnym to, co się tam dzieje. Pomimo, iż zawodowo zajmuję się genetyką, z wykształcenia jestem biologiem morza, oceanografem i nie są mi obce procesy zachodzące w środowisku wodnym.

Od pewnego czasu obserwowałem niepokojące zmiany zachodzące w Jeziorach Raduńskich - nagłe zniknięcie raków, masowe pojawianie się pożerających ikrę cierników, brak w jeziorach ryb o dużych wymaganiach tlenowych (sieji, sielawy, troci), i zmianę koloru wody w jeziorach z brunatnej (obecność okrzemek) na seledynową (pojawienie się sinic). Postanowiłem poszukać w bibliotekach opracowań stanu tych jezior i zdziwiłem się, że region ten, który powinien być „oczkiem w głowie” instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska ma tak mało opracowań naukowych, brak monografii. Również zdziwił mnie fakt, iż mając niedaleko zaplecze intelektualne i laboratoryjne uczelni Trójmiasta, niektóre ekspertyzy zleca się naukowcom aż z Olsztyna.

Dlatego też, aby zmienić ten stan rzeczy i zainteresować środowisko naukowe Trójmiasta, byłem wspólnie z innymi osobami inicjatorem serii konferencji naukowych, których celem była i jest ocena stanu środowiska Jezior Raduńskich. Do tej pory odbyły się trzy takie konferencje, na które udało mi się zaprosić wybitnych specjalistów z Uniwersytetu Gdańskiego, Instytutu Rybactwa Śródlądowego z Olsztyna i Akademii Medycznej w Gdańsku. Organizacja tych konferencji, nie byłaby możliwa bez pomocy Kaszubskiego Parku Krajobrazowego (I konferencja), Urzędu Gminy Kartuzy (II konferencja) i Firmy Radbur i Starostwa Powiatowego w Kartuzach (III konferencja). 3 kwietnia tego roku odbędzie się kolejna, czwarta konferencja, organizowana przez Starostwo Powiatowe w Kartuzach, gdzie znalazłem zainteresowanie i pomoc takich osób jak Pani Starosta Janina Kwiecień i Pani Alicja Mazur, szefowa wydziału ochrony środowiska w Starostwie.

Mam osobistą satysfakcję, iż w wyniku tych spotkań udało się zainteresować problemami ochrony Jezior Raduńskich szerokie grono osób i instytucji, co mam nadzieję doprowadzi do działań zapobiegających dalszej degradacji Kaszubskich Jezior.

J.Sz.: Jak ocenia Pan stan naszych pięknych jezior, z punktu widzenia przyszłości, tej bliższej i dalszej. Czy grozi nam sytuacja, że za kilka lat nie będzie gdzie się wykąpać, czy też smaczne rybki będą tylko wspomnieniem?

B.N.: Stan Jezior Raduńskich oceniam jako niepokojący i mamy niewiele czasu na poprawę tego, aby nie doprowadzić do zmian nieodwracalnych. W niektórych miejscowościach, tych najczęściej uczęszczanych , realna może być sytuacja zamykania kąpielisk z powodu zakwitu sinic, tak jak to się dzieję w przypadku niektórych Jezior naszego regionu – Jeziorze Karlikowskim, Klasztornym, Patulskim i innych. Co do smacznych ryb, niektórych gatunków ryb dawno już nie ma w tych jeziorach, a następne mogą zniknąć bezpowrotnie.

Bardzo niepokojące są wnioski, wynikające z przedstawionych na dotychczasowych konferencjach referatów. Co budzi taki niepokój? Zasadnicze sygnały to:

1. Z roku na rok zmniejsza się w Jeziorach Raduńskich przeźroczystość wody, co ogranicza zasięg występowania roślin.

2. We wszystkich jeziorach, w okresie lata poniżej głębokości 4-6 m w jeziorach występują niedobory tlenu. Najgorsza sytuacja jest w Jeziorze Ostrzyckim, latem od 3 do 4metrów nie ma w jego wodzie tlenu.

3. Dno Jezior Raduńskich jest praktycznie, pozbawione życia tlenowego, pustynią. Pokrywa je gruba warstwa osadu organicznego, który jest pożywką dla bakterii beztlenowych wytwarzających siarkowodór i inne toksyny. W strefach znacznego stężenia siarkowodoru nie występują rośliny, zwierzęta bezkręgowe i ryby.

4. Obserwuje się niekorzystne zmiany składu gatunkowego ryb, wskazujące na spadek zawartości tlenu w wodach Jezior. Coraz trudniej spotkać w Jeziorach sielawę, nie ma Jeziorach Raduńskich sieji, troci jeziorowej, sandacza, coraz mniej węgorzy, dużych okoni, dużych leszczy.

5. W jeziorach corocznie występują zakwity sinic, niekiedy w masowych ilościach.

J.Sz.:.Sinice to, z tego co wiem, poniekąd Pana konik. Czy mógłby Pan przedstawić zjawisko ich występowania w bardzo prosty sposób, gdyż osoba nie znająca zagadnienia czasami może zgłupieć, szczególnie gdy słyszy raz, że sinice to zagrożenie, a innym razem, że to wspaniały przysmak.

B.N.: Sinice to bakterie, które wykazują zdolność do fotosyntezy. W tym procesie z wody i dwutlenku węgla przy udziale światła produkują potrzebne im substancje odżywcze i tlen. Pojawiły się na ziemi około 3 miliardówd lat temu. Uważa się, że sinicom zawdzięczamy obecność tlenu na Ziemi. Kiedy rodziło się na niej życie nie było w pierwotnej atmosferze tlenu.

Sinice są naturalnym składnikiem każdego ekosystemu, szczególnie częstym w okresie lata. Problemem dla zbiorników wodnych są masowe zakwity tych bakterii.
Obfite zakwity sinic występują w wodach zanieczyszczonych przez człowieka związkami fosforu i azotu ,nawozy sztuczne, gnojowica- spływające z pól po deszczach do wód jeziora, ścieki i odpadki z gospodarstw domowych i rolnych , ścieki z ferm hodowli zwierząt. Prawie 1/4 fosforu obecnego w wodach powierzchniowych pochodzi z detergentów.

To co najbardziej niebezpieczne, to fakt iż gatunki sinic produkują toksyny, które mogą uwalniać się do środowiska i zagrażać zwierzętom i ludziom. Toksyny te mogą działać na system nerwowy (neurotoksyny), wątrobę (hepatotoksyny), skórę (dermatotoksyny). Na całym świecie odnotowano przypadki śmierci zwierząt, ale także ludzi po spożyciu wody z zakwitem sinicowym. Przy długotrwałym działaniu toksyny sinicowe mogą być także przyczyną powstawania nowotworów. Sinice nie są konsumowane przez zwierzęta wodne, dlatego też gdy pojawią się masowo, ich rozkład prowadzi do zużycia tlenu w wodzie i pojawienia się siarkowodoru, co powoduje śmierć ryb i innych zwierząt w jeziorze, stawie, czy innym zbiorniku wodnym. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Jezioro Klasztorne, w którym co roku pojawiają się zakwity toksycznych sinic. Dno tego zbiornika od dawna jest pustynią pozbawioną życia tlenowego.

Co do drugiej części pytania, nie wszystkie sinice mają działanie niekorzystne, nie wszystkie są toksyczne, część jest nawet jadalna, jednak dotyczy to niestety tylko gatunków pochodzących z ciepłych regionów naszego globu. Występujące u nas gatunki są niestety w większości toksyczne. Jadalne sinice, zawierają duże ilości białek (do 70%), można je stosunkowo łatwo uprawiać, stąd rozważane są projekty, aby wykorzystać je jako źródło pokarmu dla kosmonautów w dalekich międzygwiezdnych podróżach. Już dzisiaj można kupić w sklepach ze zdrową żywnością preparaty uzyskane z jadalnych sinic z rodzaju Spumigena. Sinice mogą także wzbogacać wodę w azot, bo niektóre z nich mogą go czerpać z powietrza, dlatego stosuje się je na polach ryżowych, do zwiększenia plonów.

J.Sz.: Ekologia poniekąd i dla mnie jest bliska, gdyż skończyłem w tym zakresie studia. Szlag mnie jednak trafia, gdy widzę laików mających na nią wpływ, a dwa gdy nie respektuje się prawa w tym zakresie. Jak Pan to odbiera?

B.N.: Ma pan rację, o ochronie środowiska powinny decydować osoby do tego przygotowane merytorycznie. Dużo takich osób co roku kończy studia na Uniwersytecie Gdańskim. Nie moim zadaniem jest jednak ocena osób odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Widzę pozytywne działania instytucji takich jak Fundusz Ochrony Środowiska, czy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, jednak nie wszystko jest tak jak być powinno i nie wynika to tylko z braku środków. Działania na rzecz środowiska wymagają wiedzy, ale także zaangażowania i pasji, a czasami tego brakuje. Na szczęście do coraz większej liczby osób dociera fakt, iż Jeziora Raduńskie są zagrożone i znajduje się coraz więcej osób, które chcą ratować ten ekosystem. Dużą pomoc uzyskałem od Starosty Powiatu Kartuskiego Pani Janiny Kwiecień i Pani Alicji Mazur, Dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Z ich inicjatywy w Starostwie zaczęły odbywać się spotkania osób reprezentujących różne instytucje, który są związane z Jeziorami. Celem tych spotkań jest opracowanie programu działań, które mają zatrzymać niekorzystne zmiany w Środowisku Jezior Raduńskich.
Co do respektowania prawa, to niestety jest to ogólna choroba naszego społeczeństwa. Może to wynika z braku szacunku do prawa, a może z jego jakości. Jakie to prawo, które już w momencie uchwalenia w Sejmie trzeba poprawiać i zmieniać?

J.Sz.: Wspólnie z panią Starostą , gminami i także naszym Portalem zainicjował Pan fajną akcję skierowaną do młodzieży. Może kilka słów o tym przedsięwzięciu?

B.N.: W działania na rzecz ochrony środowiska Jezior Raduńskich powinni być zaangażowani wszyscy, którzy chcą korzystać z ich uroków. Dlatego też idea o stworzeniu strony internetowej, która dokumentować będzie przypadki zanieczyszczanie środowiska, łamania obowiązującego na tych terenach prawa. W najbliższym czasie powstanie na stronie Kartuzy.info witryna, na której można będzie zamieszczać zdjęcia dokumentujące przypadki zanieczyszczania środowiska, łamania prawa. Informacja taka będzie przekazywana bezpośrednio do organów odpowiedzialnych za kontrolę i respektowanie prawa. Myślę, że należy zatrzymać proces degradacji naszych jezior. To nasz wspólny obywatelski obowiązek.

J.Sz.: Gdybym był Ministrem Ochrony Środowiska to:...

B.N.: Panie Redaktorze, nie mam aż takich ambicji i planów, poza tym czas trwania na tym stanowisku, w naszej rzeczywistości politycznej jest bardzo krótki, Jednak spowodowałbym ustawowo, aby region Jezior Raduńskich, został potraktowany wyjątkowo, tak aby zachować go nieskażonym, bo jest na to jeszcze czas. Także doprowadziłbym do ustawowego obowiązku badania różnych toksyn sinicowych w wodzie do picia, która pochodzi z ujęcia powierzchniowego (tak jak ma to miejsce np. w Gdańsku), ale także w kąpieliskach. Do tej pory zamyka się kąpielisko na podstawie obecności sinic w wodzie, a nie toksyn sinicowych.

Sinic nie widać, a w wodzie i na dnie pozostają jeszcze długo produkty ich rozpadu – toksyny. Dlatego też należałoby ustawowo badać wodę z kąpielisk na obecność toksyn sinicowych.

J.Sz.: Na zakończenie może kilka słów o sobie zawodowo i prywatnie?

B.N.: Pracuję w Klinice Dermatologii Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie prowadzę Pracownię Diagnostyki Molekularnej. Jestem żonaty i mam dwóch dorosłych synów. Moim hobby, oprócz genetyki i ekologii, jest fotografia.

Dziękuję za rozmowę i życzę, oprócz życia bez toksyn, także wytrwałości w walce z nimi.

JanuSzczepański
[email protected]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-02-27 22:04:41

    Rubik, sorry, ale Ty także od Grzegorza Wielkiego? nie wal w moich kumpli, bo q-wa tego nie lubię, sraj jak srasz za nasze, ale nawet przyzwoita q-wa ma swój honor 8) przywal mi, proszę 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Guest - niezalogowany 2006-02-27 14:08:10

    Stefan rozwiązanie jest genialne. Zastanówmy się jeszcze w czym należało by pomoczyć Ciebie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefan - niezalogowany 2006-01-31 16:43:31

    Wnioski nasuwaja się same. Osoby odpowiedzialne za nic nie robienie w tym temacie, powinny być przymusowo moczone w tych najgorszych zbiornikach przez 10 dni w miesiącu..... :lol: Jestem przekonany że taka metoda byłaby skuteczna..... i na zmiane, zaczynamy od sołtysów.... :lol: :lol: :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości