Od zwycięstwa rozpoczęli tegoroczny sezon piłkarze III-ligowej Cartusii Kartuzy. W meczu pierwszej kolejki pokonali zespół Piasta Choszczno 1:0. Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, a bramka na wagę trzech punktów padła w doliczonym już czasie gry.
Potyczka z beniaminkiem z Choszczna była dla wielu miejscowych kibiców pierwszą okazją do przyjrzenia się z bliska formie podopiecznych Adama Adamusa. Wyniki sparingów napawały optymizmem, a Piast wydawał się być idealnym rywalem na przetarcie na początek rozgrywek. Jak się okazało, przyjezdni nie zamierzali jednak wcale pełnić roli statystów i ambitnie stawili czoła faworyzowanej Cartusii. Przyznać też trzeba, że kartuzianie swą postawą nie utrudniali im wcale zadania.
W pierwszej połowie zawodnicy obu ekip nie zdołali się najwyraźniej jeszcze „przestawić” z trybu gier kontrolnych na ligowy. Piłka przez większą część czasu znajdowała się w środkowej strefie boiska. Jedyne, co warte jest wspomnienia z pierwszych 30 minut, to trzy żółte kartki, którymi arbiter spotkania musiał studzić gorące głowy „świeżo upieczonych” III-ligowców z województwa zachodniopomorskiego.
Pod bramkami działo się raczej niewiele. Po stronie Cartusii swoje okazje mieli m.in. Rubin i Zagórski. Pierwszy nie zdołał jednak opanować piłki na 3 metrze, a drugi po jednej z kontr znalazł się w dogodnej pozycji na linii pola karnego, lecz zamiast strzelać, próbował jeszcze przedłużyć piłkę do Mitury. W efekcie wynik nie uległ zmianie. Kilka razy odważniej zaatakowali także przyjezdni. Na szczęście na posterunku byli albo dobrze ustawieni obrońcy, albo czujny w bramce Czyżniewski. Brawa należą mu się m.in. za interwencję z 35 minuty gdy nogami wybronił strzał rywali z 12 metrów.
Nadzieje na to, że w drugiej części spotkania Cartusia złapie wreszcie swój rytm i potwierdzi przewagę choćby kilkoma składnymi akcjami, okazały się niestety płonne. Nie pomogły nawet dwie zmiany, na jakie zdecydował się w przerwie trener Adamus, wprowadzając na boisko Konkola i Banaszaka. Żar lejący się z nieba całkowicie odebrał naszym piłkarzom ochotę do gry, bo przez długi czas nie zdołali oni nawet oddać celnego strzału na bramkę gości.
Szczęśliwie i Piast dopasował się do tego obrazu gry, w związku z czym punkt wydawał się niezagrożony. Za wyjątkiem 65 minuty, kiedy to po błędzie Czyżniewskiego powinno być 1:0 dla Piasta. Nasz bramkarz tak niefortunnie wybijał piłkę z narożnika pola karnego, że ta wpadła wprost pod nogi napastnika gości ustawionego na 20 metrze. Ten mając przed sobą pustą bramkę, w sobie tylko znany sposób, strzelił jednak wysoko nad poprzeczką.
Gdy minęła już 90 minuta i pogodzona z bezbramkowym remisem publiczność zaczęła pomału wstawać z krzesełek, biało-niebiesko-czarni zdołali jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Rzut wolny z lewej strony wykonywał nie mający najlepszego dnia Zagórski. Puścił krosową piłkę w pole karne, ta minęła kilku zawodników, po czym trafiła do Karasińskiego, a ten z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Trzy punkty zostały w Kartuzach, choć rezultat z całą pewnością jest dla ambitnych piłkarzy z Choszczna wyjątkowo krzywdzący.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze