Od 1 stycznia wprowadzono przepis, który nakazuje, aby w taksówkach były kasy fiskalne. Przedtem zjawisko tego typu spotykaliśmy przede wszystkim u prywatnych przewoźników, teraz biurokraci nie oszczędzili także kierowców taksówek. Dla klientów nie jest to żadne utrudnienie, jednak dla taksówkarzy – syzyfowa praca. Poza tym, ze to stos papierkowej roboty polegającej na wypełnianiu różnego rodzaju raportów, to także mało komfortowe, a już na pewno bardziej niebezpieczne zajęcie. Dlaczego? Jak wyjaśnił jeden z kartuskich taksówkarzy, przy wyjściu np. na kawę musi zabrać ze sobą skrzynkę z pieniędzmi, gdyż istnieje duże ryzyko, że zostanie okradziony. Jest także możliwość, że kasa fiskalna przestanie działać. I co wtedy? Zawieszenie działalności? W Kartuzach już prawie wszyscy taksówkarze mają ją w samochodach, jednak jak wiadomo z mediów, nie wszyscy zgodzili się dostosować do nowych przepisów. Pamiętać też należy, że taksówkarze jeśli chodzi o ryzyko zawodowe, to są szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo. Kierowca nigdy nie wie, kim jest jego klient i jak może się skończyć dany kurs.
Taksówkarzy często nie doceniamy, a już na pewno ci, którzy wymyślili pomysł z kasami fiskalnymi. To jednak prawda, że w naszym kraju lubią utrudniać ludziom życie. Zwłaszcza biurokraci, którzy tylko sprawdzają, czy mechanizm wielkiej roboty papierkowej działa. Ciekawe kto będzie następny? Motocykliści?
/E.K./
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze