Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co tam będę pisać ... raz próbowałem i tak się "zagoniłem" że mi wszystko zżarło... bo przekroczyłem czas czy cóś takiego... Tak więc krótko: nie zgadzam się z Wami... jestem za kaszubszczyzną w każdej formie tj. naszą tożsamością i historią... Zapis mowy którj używamy powstał później lecz został opracowany przez należytych specjalistów (zapewniam). Tak więc wszystkich niepiśmiennych Kaszubów zapraszam Na UG aby dokształcić się (...). Tak na marginesie to za jakieś 300-500 lat to zapewne będziemy wszyscy mówić po angielsku...
Tabliczek z numerami domów i nazwami ulic w ogóle jest za mało. Zamiast wydawać kasę na kaszubskie, powinno się postawić więcej polskich. To ułatwiłoby jazdę po trójmieście.
Miss Yogi - wiadomo o co chodzi - o odzyskiwanie języka kaszubskiego, który jako jeden z dwóch bodajże - przetrwał proces spolszczania. Mamy okazję prezentować całej Polsce, że potrafimy o to zadbać. Spotkałem się z wieloma ludźmi, którzy autentycznie zazdroszczą, że wśród kaszubów na tyle zakorzeniony był ten język, że przetrwał - a gdzie indziej języki /gwary nie przetrwały. Więc doszukiwanie się, że zarobi na tym ktoś (producenci blaszek na znaki z napisami ? producenci farby ? tłumacze?) jest dziwne. Rozumiem, że może jakieś osobiste animozje do działaczy/ki Zrzeszenia Kaszubsko- Pomorskiego - powodują, iż krytykujesz takie plany - nawet nie działania ;) Podatnicy Kaszubi mają prawo, aby wydawano ich pieniądze dla odtwarzania tożsamości. A cała Polska przyjmie działania z zainteresowaniem i zrozumieniem i do czasu jak nie bedziemy żądali aby blaszki na znaki były z litego złota - nie będzie krzywo patrzeć na koszty ;) jestem tego pewien - słyszałem o działaczach ZKP i wiem że potrafią się zachować odpowiednio ;)
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Kilku polityków landu Kaszuby wie że ustawa poza prawem daje też finanse. Oto jak podatnicy RP zapłacą za zabawy w kaszubski folk w mieście Gdańsku. Panowie ten skok na kasę zrazi znakomitą większość obywateli RP do finansowania kaszubskich zabaw w mniejszość regionalną z własnym językiem. Ale róbta co chceta - wa som mundre!
regionalizm staje się modny i znając ludzi z 3miasta nie będzie zgorszenia a raczej przyjazne zainteresowanie z tego co się orientuję - wobec globalizacji - ludzie starają się być wyjątkowi i utożsamiać z np. kaszubskim - starają się nie być częścią matriksu, tylko być kimś wyjątkowym ;) także wydaje mi się że np. w USA wraca moda na indian, w Angli na celtów itd. czyli powrót do korzeni A Gdańskowi dodatkowo wobec deutschów, tym bardziej powinno zależeć na budowaniu alternatywnej historii, że np. długą wybrukowali kaszubi itd. - aby próbować wykazać, że nikomu nic nie jesteśmy winni ;) - a szczególnie niemcom ;)
Czy to na prawdę nie ma już innych bardziej niezbędnych potrzeb....... może naprawa chodników, załatanie dziur w jezdniach ....... może ulice ponumerować ..... lepsze rozwiązanie ....... gotykiem.... :razz: :lol:
może, ma zwiększyć dezinformacje, która i tak w naszym kraju jest duża.
dla anglika, niemca, francuza, czy rosjanina nawet polaka przyjeżdżającego do nas jest bez różnicy czy będzie to napis kaszubski, esperanto, czy chiński i tak tego nie zrozumie. w przewodnikach, które zakupi będzie informacja w języku polskim. czemu to ma służyć gdy nawet mieszkańcy nie używają kaszubskiego nazewnictwa. czy ktoś dowie się na ulicy w gdańsku gdzie jest krestof.
Chodzi mi o to ,że umie mówić po kaszubsku i rozumie co się do mnie mówi w tym języku , ale te wyrazy na tablicy w Jastarni nic mi nie mówią ,bo np. Ul Poludniową określa sie jako zidowo ,pozatym jak jadę po trojmiescie to glownie patrzę na jezdnię zebym nie wpadł w jakąś dziure w jezdni i na tym koncentruja moja uwagą znaki są w dalszej kolejnosci , zresztą nazwy ulic są na mapie ,
Gdynia tak Sopot i Gdansk NIE
Urodziłem się w Kartuzach. Mieszkam tu od ponad 30-stu lat, ale uważam, że taki ze mnie Kaszub, jak z koziej d**y trąba!! Jedynym kaszubskim słowem jakie potrafię wypowiedzieć w miarę bezbłędnie jest "jo" (do tego stopnia, że w mojej firmie większość też go zaczęła używać zamiast "tak"). Gdyby nie Babcia i Matka, które się urodziły na wsi, nic bym o kaszubszczyźnie nie wiedział... Uważam, że nazwy ulic na Kaszubach w języku kaszubskim są jak najbardziej na miejscu. W Gdyni OK, ale Gdańsk i Sopot - chyba nie bardzo... Miejscowym może się to bardzo nie spodobać, że ktoś chce z nich zrobić "wieśniaków"; niestety tak myślą o mieszkańcach spoza Trójmiasta...
Wyczułem w Twoim poście pewną ironię, ale tabliczki z nazwą ulic w języku kaszubskim, umieszczone pod tablicą w języku polskim, tutaj na Kaszubach - to zupełnie co innego niż zastępowanie nazw polskich językiem niemieckim. Czy uważasz, że kaszubski jest językiem którego tutaj na Kaszubach mamy się wstydzić ?
Urodziłem się na Kaszubach ,ale nigdy bym nie skumał o co na tych tablicach w Jastarni chodzi ,dobrze że wyżej jest informacja w języku Polskim .Proponowałbym pod informacją w języku kaszubskim ,zamiescić równierz takową po niemiecku, bo przecierz przyjerzdza do nas dużo turystów z tego kraju ,a jeżeli ulice to także apteki ,szkoły ,bary ,koscioły ,urzędy ,kawiarnie i agencje wszelkiego rodzaju
Co do Sopotu to zgadzam się z autorem artykułu.
No i co ten artykuł ma wspólnego z nami??? W naszym powiecie takie uchwały już podjęły Chmielno i Stężyca, które teraz czekają na pieniądze z budżetu państwa, który ma sfinansować całą opearcję. Będą kolejne gminy. Synak niech spada, bo mnie ręka świerzbi...
Zgadzam się z Tobą w 100% chociaż mam nadzieję że jednak ludzie to zaakceptują
Wywola to skrajne reakcje... pracuje w Gdansku od 10 lat...mam do czynienia ze spora iloscia osob... i mysle... w sumie mam pewnosc ze to nie przejdzie. Obruci to sie przeciwko nam Kaszubom. Przeciez wiekszosc w mieszkancow trojmiasta to ludnosc naplywowa.... autohtonow jest garstka.... bardziej im w glowie kresy..... Ale jak kazdy... moge sie mylic
Co tam będę pisać ... raz próbowałem i tak się "zagoniłem" że mi wszystko zżarło... bo przekroczyłem czas czy cóś takiego... Tak więc krótko: nie zgadzam się z Wami... jestem za kaszubszczyzną w każdej formie tj. naszą tożsamością i historią... Zapis mowy którj używamy powstał później lecz został opracowany przez należytych specjalistów (zapewniam). Tak więc wszystkich niepiśmiennych Kaszubów zapraszam Na UG aby dokształcić się (...). Tak na marginesie to za jakieś 300-500 lat to zapewne będziemy wszyscy mówić po angielsku...
Tabliczek z numerami domów i nazwami ulic w ogóle jest za mało. Zamiast wydawać kasę na kaszubskie, powinno się postawić więcej polskich. To ułatwiłoby jazdę po trójmieście.
Miss Yogi - wiadomo o co chodzi - o odzyskiwanie języka kaszubskiego, który jako jeden z dwóch bodajże - przetrwał proces spolszczania. Mamy okazję prezentować całej Polsce, że potrafimy o to zadbać. Spotkałem się z wieloma ludźmi, którzy autentycznie zazdroszczą, że wśród kaszubów na tyle zakorzeniony był ten język, że przetrwał - a gdzie indziej języki /gwary nie przetrwały. Więc doszukiwanie się, że zarobi na tym ktoś (producenci blaszek na znaki z napisami ? producenci farby ? tłumacze?) jest dziwne. Rozumiem, że może jakieś osobiste animozje do działaczy/ki Zrzeszenia Kaszubsko- Pomorskiego - powodują, iż krytykujesz takie plany - nawet nie działania ;) Podatnicy Kaszubi mają prawo, aby wydawano ich pieniądze dla odtwarzania tożsamości. A cała Polska przyjmie działania z zainteresowaniem i zrozumieniem i do czasu jak nie bedziemy żądali aby blaszki na znaki były z litego złota - nie będzie krzywo patrzeć na koszty ;) jestem tego pewien - słyszałem o działaczach ZKP i wiem że potrafią się zachować odpowiednio ;)