Ósmy dzień trwa dramatyczna akcja w Kawlach, gdzie po pożarze hali magazynowej wciąż poszukiwany jest strażak ochotnik. Choć ogień udało się ugasić już kilka dni temu, teren zakładu nadal pełen jest ludzi i ciężkiego sprzętu. Działania skupiają się na dwóch celach – odnalezieniu ciała zaginionego ratownika i sukcesywnym usuwaniu ogromnych ilości materiału popożarniczego, które wciąż zalegają we wnętrzu zniszczonej hali.
Każdy fragment musi zostać sprawdzony
Wojewoda pomorska, która nadzoruje część działań organizacyjnych, podkreśla, że skala wyzwań jest ogromna.
– Najważniejszym celem prowadzonych tutaj działań jest odnalezienie ciała zaginionego strażaka. Aby było to możliwe, konieczne jest równoczesne usuwanie ogromnych ilości materiału popożarniczego z terenu hali. Proces ten przebiega etapami, zgodnie z procedurami przedstawionymi przez kierujących akcją – każdy element jest najpierw dokładnie przeszukiwany różnymi metodami, a dopiero później ładowany na ciężarówki i wywożony w miejsca utylizacji.- tłumaczy Beata Rutkiewicz, wojewoda pomorska.Reklama
To właśnie ta konieczność wieloetapowej kontroli powoduje, że tempo prac jest wolniejsze, niż wielu mogłoby się spodziewać. Nie można bowiem pozwolić sobie na przeoczenie jakiegokolwiek śladu zaginionego strażaka.
Setki ton już wywiezione
Tylko w ciągu dwóch dni z terenu zakładu wyjechało 47 ciężarówek pełnych materiału popożarniczego. Łącznie było to około 650 ton. Z tej ilości aż 500 ton stanowiło zmrożone mięso, które w momencie wybuchu pożaru znajdowało się na paletach w hali wysokiego składowania.
To jednak wciąż kropla w morzu. Z informacji przekazanych przez właścicieli wynika, że przed pożarem w obiekcie zgromadzonych było około 3600 ton mięsa. Oznacza to, że dotychczasowe usunięcie 500 ton to zaledwie niewielki procent całości. Reszta – wymieszana ze stalowymi elementami regałów, stopioną konstrukcją i innymi materiałami – wciąż czeka na wydobycie.
Utylizacja to kolejne wyzwanie
Sama logistyka związana z wywożeniem materiału to tylko część problemu. Równie trudne jest znalezienie miejsc, które mogą przyjąć tak ogromne ilości nietypowego, zmieszanego ładunku.
– Prowadzimy rozmowy i działania organizacyjne, aby firmy zajmujące się utylizacją mogły przyjąć ten nietypowy i trudny materiał. Już teraz wiemy, że w samym województwie pomorskim nie będzie możliwe zutylizowanie wszystkiego – przyznaje wojewoda.
Właściciele zakładu, mimo dramatycznej sytuacji finansowej i organizacyjnej, aktywnie włączają się w działania. To oni pomagają w organizacji transportu i w zapewnianiu zaplecza logistycznego dla ciężarówek, które nieustannie kursują między pogorzeliskiem a miejscami utylizacji. –
- W tej trudnej dla nich sytuacji ich zaangażowanie zasługuje na ogromne uznanie – dodaje wojewoda.
Katorżnicza praca
Strażacy, którzy od ośmiu dni nie opuszczają miejsca tragedii, przyznają, że to jedne z najtrudniejszych działań, jakie prowadzili. Każdy fragment materiału musi zostać sprawdzony, każdy transport przygotowany tak, by nie utrudnić dalszych poszukiwań. Dodatkowo hala jest konstrukcją stalową, mocno naruszoną przez ogień. Część elementów grozi zawaleniem, co znacznie ogranicza możliwość wprowadzenia ratowników do środka.
– Chcę raz jeszcze podkreślić – to, co wykonują strażacy, jest pracą wręcz katorżniczą i zasługuje na najwyższy szacunek. Ale słowa podziękowania kieruję także do właścicieli zakładu. Pomimo ogromnych problemów – gospodarczych, finansowych i psychicznych – z jakimi muszą się dziś mierzyć, wspierają służby i organizują logistykę, dzięki której możliwe jest wywożenie materiałów oraz kontynuowanie akcji poszukiwawczej. Ta postawa zasługuje na szczególne uznanie. Dziękuję wszystkim za dotychczasowe zaangażowanie. – podkreśla wojewoda
Kropla w morzu
Choć wywiezione setki ton robią wrażenie, w zestawieniu z liczbami pokazują realny obraz sytuacji. Na 3600 ton mięsa i tysiące ton elementów konstrukcyjnych, regałów i spalonych materiałów, usunięto dotąd jedynie niewielki ułamek.
Prace potrwają jeszcze długo – a każdy dzień to ogromny wysiłek dziesiątek strażaków, specjalistów i pracowników wspierających akcję. Jednak wszyscy powtarzają jednym głosem: dopóki istnieje cień nadziei na odnalezienie strażaka, działania będą prowadzone.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze