Reklama

W imieniu „Burka” z Reskowa

22/12/2004 10:05
"Co po nas będzie kiedy czas zamieni wszystko w sen… Dalekie jutro, które w nas już dzisiaj brzmi jak tren… Kto to wie, kto to wiedzieć chce?…" "…kiedy każą do tunelu wejść, gdy wypadnie ściągnąć czapki z głów, gdy zostanie po nas tylko pieśń…"
(A. Mogielnicki i T. Zeliszewski)


"Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam - to, co uczyniliście temu najmniejszemu, Mnie uczyniliście…".
Zwierzęta to nieodłączni towarzysze człowieka w wędrówce przez życie. Odnoszę jednak wrażenie, że wielu ludzi widzi siebie w pozycji nadrzędnej w stosunku do zwierząt i traktuje je przedmiotowo. Powoli zaczynam wątpić w istnienie sumienia, czyli tego, co prawdopodobnie wyróżnia nas ludzi, od całej populacji istot żywych zamieszkujących Ziemię. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mamy wielkie zaległości w "odrabianiu lekcji" ze współczucia słabszym i udzielania pomocy tym, którym dzieje się krzywda.


Gdy 9 grudnia, około 15.30 wracałem z pracy, na poboczu drogi, koło przystanku autobusowego w Cieszeniu, zauważyłem leżącego psa. Jego zachowanie wskazywało, że został potrącony przez samochód. Niestety moje podejrzenia się potwierdziły - pies miał krwawiącą ranę lewego boku oraz złamaną lewą tylną łapę. Był bardzo przestraszony, drżał z zimna i bólu - wszystko wskazywało na to, że leżał tam kilka godzin. Chcę pogratulować dobrego samopoczucia kierowcy samochodu, który potrącił psa, nie zauważając tego. Odwoływanie się do sumienia ma sens wtedy, gdy ktoś je ma. Zapewne moja wyobraźnia jest bardzo ograniczona, bo takiego postępowania nie rozumiem. Domyślam się, że sprawca uważał siebie i pewnie nadal uważa za dobrego katolika… Potrafię zrozumieć, że dochodzi do nieszczęśliwych wypadków, ale w takich sytuacjach trzeba przynajmniej podjąć próbę zminimalizowania skutków nieszczęścia. Prawdą jest, że to miejsce nie jest oznakowane jako "teren zabudowany", ale oprócz znaków drogowych, każdy kierowca powinien robić użytek z głowy, a nie tylko pedału gazu. Jeżdżąc po polskich drogach, stwierdzam, że większość posiadaczy czterech kółek ma uszkodzone pojazdy, ponieważ są pozbawione hamulca. Pytam się tego "mistrza kierownicy": Co byś zrobił, gdyby to było dziecko czekające na dowóz do szkoły? Też byś uciekł? Przecież było szaro, może nikt nie widział?!
Mam pełną świadomość wagi porównania. Uważam, że ktoś tego dnia przekroczył bardzo cienką granicę, zza której nie ma powrotu. Przecież miarą naszego człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt. Piszę to poniekąd we własnym interesie, gdyż ten, kto dzisiaj źle traktuje wiernego od tysięcy lat towarzysza człowieka, jutro nie zawaha się skrzywdzić bliźniego.

Inny problem to postawa mieszkańców Cieszenia. Nie wierzę w to, że nikt nie zauważył leżącego na poboczu psa, skoro kierując samochodem udało mi się go dostrzec. Gdy zagadnąłem przypadkowo spotkanych, młodych ludzi natychmiast zostałem poinformowany, kto jest właścicielem psa. Ludzie, czy chcielibyście, aby takich cierpień doświadczył także wasz czworonóg? Opamiętajcie się! Gangrena znieczulicy społecznej rozszerza się w zastraszającym tempie. Jeszcze kilka chwil, a będzie za późno.

Pierwsze co przyszło mi do głowy, to zwrócić się w opisywanej sprawie do straży miejskiej w Kartuzach. Na temat jej fachowości już się wypowiadałem na łamach gazety. Sądziłem wtedy, że będzie to ostatni raz. Niestety sami strażnicy dbają o to, aby zająć się ich "profesjonalizmem". Na początek okazało się, że pracownicy tej szacownej i niezwykle użytecznej służby mają ogromne braki w wiedzy z topografii powiatu kartuskiego. Panowie, gdybym Was spytał, gdzie leży Bór lub Borowy Las, to moglibyście tego nie wiedzieć, ale nie mieć pojęcia gdzie leżą Cieszenie i Reskowo, to przypadku strażnika miejskiego Gminy Kartuzy dyskwalifikujący brak w wykształceniu. Ponadto, jeżeli nie mieliście funduszy na paliwo, aby pokonać 10 km do Cieszenia i 10 km w drodze powrotnej do Kartuz, to przestańcie się wreszcie wozić się po Kartuzach - zelówki są tańsze od paliwa. Poruszając się na piechotę, dacie mi panowie przynamniej pewność, że nie oddalicie się zbyt od centrum miasta i nie zabłądzicie gdzieś na opłotkach Kartuz. Przy takiej znajomości terenu wszystko jest możliwe, a biorąc pod uwagę Wasz profesjonalizm, strata byłaby ogromna. Jakże groteskowo w tym kontekście brzmi ostatnia propozycja burmistrza M. Gołuńskiego o podwyższeniu podatku za psy…
Na szczęście dylematów związanych z rejonizacją nie miał lekarz weterynarii z Lecznicy dla Zwierząt przy ul. Słonecznej w Kartuzach, pan Jan Zieliński. W rozmowie telefonicznej zapewnił, że nie ma żadnych przeszkód, by lecznica, w której pracuje zaopiekowała się poszkodowanym zwierzakiem. Pan Jan Zieliński, nie pytając o koszty leczenia zaopatrzył i opatrzył rannego psa. Chcę temu lekarzowi serdecznie podziękować za bezinteresowną pomoc. Jego postawa napawa mnie promykiem nadziei, że może nie wszystko jest stracone.

Mirosław Regliński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości