Reklama

W. Kubiak: "Przymierzamy się do pierwszego odcinka obwodnicy"

18/10/2011 11:00
Na temat realizowanych i planowanych inwestycji na drogach wojewódzkich naszego powiatu, rozmawiamy z wicedyrektorem ds. inwestycji Zarządu Dróg Wojewódzkich w Gdańsku, Włodzimierzem Kubiakiem.

Panie Dyrektorze, przede wszystkim gratuluję wyróżnienia Finalista Konkursu Modernizacja Roku 2010.

- Dziękuję bardzo, takie wyróżnienia są bardzo miłe, bo są nagrodą za kawał dobrze wykonanej pracy. W naszym imieniu statuetkę, podczas uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie, odebrał pan Jerzy Wojewódka z Zarządu Dróg Wojewódzkich w Kartuzach.

Jeszcze raz gratuluję, a teraz może przejdźmy do inwestycji na terenie powiatu kartuskiego.

- No, to może zacznijmy od modernizacji pl. św. Brunona. Jak państwo wiecie, dużo było dyskusji, w jaki sposób przebudować to skrzyżowanie, żeby stało się bezpieczniejsze. I oczywiście przeważały propozycje, żeby w tym miejscu wybudować rondo, a nie sygnalizację świetlną. Powiem więcej, prawie wszyscy chcieli ronda i stąd potem sporo pytań, dlaczego jednak sygnalizacja świetlna, a nie rondo. Mogę państwa zapewnić, że wariant z rondem był naprawdę głęboko przeanalizowany. Niestety, z dwóch powodów musieliśmy z tej koncepcji zrezygnować. Po pierwsze, rondo musi być w miarę płaskie, a tu pomiary wskazywały, że wypośrodkowanie sięgałoby pierwszych pięter budynków przy pl. św. Brunona, więc już to chociażby świadczy o tym, że budowa ronda stała się niemożliwa. Po drugie, układ ruchowy tego skrzyżowania pokazywał jasno, że lepiej tu zafunkcjonuje skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Zapewniam, że zazwyczaj optujemy podczas takich modernizacji za rondem, ale niestety, ronda trochę źle funkcjonują w układzie dużego ruchu pieszego. Przecież tak naprawdę, to na rondzie pieszy ma pierwszeństwo i na placu św. Brunona mogłoby dojść do sytuacji, że piesi będą przechodzić, a samochody stać. Biorąc jeszcze pod uwagę, że jest to tak newralgiczny punkt miasta, budowa ronda w tym miejscu stała się niemożliwa. Dziś, z wielką radością przyjmujemy sygnały, że było to dobre rozwiązanie, a skrzyżowanie funkcjonuje bardzo dobrze. Najważniejsze, że jest bezpieczne. Jeśli zarówno kierujący pojazdami, jak i piesi, przestrzegać będą przepisów ruchu, w tym wypadku sygnalizacji świetlnej, nie ma tu prawa dojść do wypadku.

To prawda, dziś cieszymy się z tego skrzyżowania, choć było sporo nerwów z powodu przedłużających się prac przy jego modernizacji.

- Tak naprawdę liczy się efekt, a o tych utrudnieniach szybko się zapomina i może dobrze, że tak jest. Prawda jest taka, że to my tłumaczyliśmy się za opóźnienia, kiedy tak naprawdę byliśmy inwestorem, a nie wykonawcą tej inwestycji. Nie chciałbym też zwalać winy na wykonawcę, bo wiele różnych powodów, w tym związanych z ustaleniami gminnymi, spowodowało opóźnienia, a później przede wszystkim warunki atmosferyczne, czyli ta zima, która w ubiegłym roku przyszła tak szybko. Niestety tak jest, że roboty drogowe podlegają ścisłemu rygorowi pogodowemu. Jest nam przykro z powodu tych opóźnień, ale też jesteśmy dumni z efektów końcowych.

Plac św. Brunona już funkcjonuje i oby bezpiecznie, a co z pozostałymi inwestycjami na drogach wojewódzkich naszego powiatu?

- W tej chwili, łącznie z Zarządem Województwa Pomorskiego, przymierzamy się do budowy obwodnicy Kartuz. Rozpatrzono kilka wariantów przebiegu obwodnicy, przygotowanych przez gminę Kartuzy. Przejęliśmy też od gminy Kartuzy całą dokumentację, łącznie ze Studium. Mamy jako Zarząd taką koncepcję, żeby w pierwszej kolejności wykonać odcinek najbardziej w tej chwili miastu potrzebny, czyli wybudować rondo na drodze 211 (ul. Gdańska - przyp. red.), a następnie pociągnąć nową drogę w kierunku drogi 224 w Grzybnie. Reasumując, polegałoby to na wybudowaniu ronda na ul. Gdańskiej i następnie "nowej ulicy Węglowej", ale wychodzącej z ul. Gdańskiej bliżej lasu (jadąc od strony Żukowa - przyp.red). Kolejnym krokiem byłaby przebudowa drogi 224 aż do Grzybna, z wybudowaniem skrzyżowania. Będzie to pierwszy etap planowanej obwodnicy i moim zdaniem, akurat ten odcinek, zresztą bardzo newralgiczny dla Kartuz, ma realne szanse na realizację. Tym bardziej, że stan obecnej ul. Węglowej jest katastrofalny: nie ma odwodnienia, nie ma łatwego wjazdu ze skrzyżowania. Jeśli dołączyć do tego bardzo duży ruch na tej ulicy, nie ma w ogóle o czym gadać, tylko trzeba działać, żeby ten stan rzeczy zmienić.

W jakim stopniu realizacja tego odcinka odciąży inne ważne skrzyżowania w mieście?

- Generalnie ta koncepcja odciąży ruch samochodowy w całym mieście, zwłaszcza samochodów ciężkich. To będzie też ten pierwszy krok do kontynuacji budowy obwodnicy Kartuz, która całkowicie uwolni miasto od samochodów ciężarowych, tirów i innych pojazdów wyłącznie przejeżdżających przez miasto.

Może Pan dziś zapewnić, że po realizacji tego pierwszego odcinka budowa obwodnicy będzie kontynuowana? Nie jest to aby trochę tak, że zrobicie nam ten kawałek, a na pozostałą część znowu będziemy czekać latami?

- Pozostała do wykonania część obwodnicy, to w zasadzie dwa odcinki. Jeden to od przyszłego ronda na drodze nr 211 do skrzyżowania z drogą nr 228 (kierunek na Sulęczyno), drugi to od węzła na drodze nr 224 w Grzybnie do końca tj. skrzyżowania z drogą nr 211 w Łapalicach. Moim zdaniem w dalszej kolejności należałoby wykonać odcinek: droga 211 - droga 228, a w końcu najbardziej kosztowny odcinek Grzybno - Łapalice. Tym bardziej, że ze względów ruchowych odcinek ten musiałby być wykonany w całości. Powiem może tak, przy budowie obwodnic nie można zapominać o tym, że służą one wyłącznie tranzytowi. Każdy, kto ma sprawę do załatwienia w mieście, nie pojedzie przecież obwodnicą. Pojedzie nią kierowca jadący z Gdańska np. do... Sierakowic, czy Lęborka itd. Mam na myśli to, że obwodnica nie załatwi częstotliwości ruchu w mieście, a wyłącznie ograniczy poruszanie się pojazdów przejeżdżających przez miasto. Podobną historię zauważyliśmy np. w Chojnicach, w których nadal dużo jest samochodów, mimo że jest obwodnica. A to dlatego, że mieszkańcom przybywa pojazdów, a oni przecież nie będą jeździć obwodnicą, żeby zrobić zakupy, czy załatwić swoje sprawy w magistracie.

Czyli jest Pan sceptycznie nastawiony do obwodnicy Kartuz?

- Ależ absolutnie nie. Kartuzy i tak duży ruch tranzytowy odbywający się przez miasto, to moim zdaniem duże nieporozumienie. Tak dłużej być nie może. I mogę zapewnić państwa, że działamy w tym kierunku, żeby tę sytuację zmienić. Jeśli tylko zarząd naszego województwa pozyska środki na tę inwestycję, będziemy ją realizować. Póki co, przymierzamy się do pierwszego odcinka obwodnicy, o którym już wspomniałem. W tej chwili zlecamy wykonanie projektu budowlanego tego odcinka, a za tym pójdą kolejne decyzje co do stopnia realizacji. Muszą się wypowiedzieć m.in. fachowcy od ekologii, a ich werdykt zawsze jest dla nas wielką niewiadomą. Przepisy zmieniają się u nich z dnia na dzień, jak również tereny objęte Naturą 2000, więc jak pani widzi, nie wszystko zależy od nas, ba, nawet od środków unijnych. Decyzja środowiskowa jest bardzo ważna i polega na tym, że musimy oddać rozpatrzenie realizacji tej inwestycji właśnie w ręce ekologów. Jaka ona będzie, nie mam pojęcia. Dziś realizacja inwestycji naprawdę nie zależy tylko od samorządowców, czy drogowców. Bardzo istotnym podmiotem, z czego mieszkańcy często nie zdają sobie sprawy, jest Natura 2000, czyli ekolodzy.

A co z pozostałymi drogami wojewódzkimi na terenie naszego powiatu? Chyba największą cierpliwość wykazała tu gmina Sierakowice. Odcinek na drodze wojewódzkiej, jadąc od strony Kartuz, od długiego już czasu jest fatalny.

- Tak i ta cierpliwość została w końcu nagrodzona. W tej chwili na odcinku 2,5 km przed Sierakowicami wykonywany jest remont, polegający na odtworzeniu konstrukcji nawierzchni w miejscach, gdzie jest ona znacznie osłabiona, a następnie położeniu nowej, asfaltowej. W ramach tej inwestycji odtwarzamy też rowy, przepusty, pobocza.

A co z nie najlepszą drogą od Borucina w kierunku Sulęczyna?

- Na razie na tej drodze przewidujemy jedynie wykonywanie na bieżąco remontów cząstkowych lub w miarę potrzeb i możliwości, odnów nawierzchni na całych ich powierzchniach. W tym roku wyremontowaliśmy cząstkowo na terenie powiatu ponad 20 tys. m2 dróg, choć zdaję sobie sprawę, że to wciąż mało. Kartuski Zarząd Dróg Wojewódzkich robi tyle, na ile starcza środków.

Co z planami na przyszły rok?

- Do końca sierpnia Zarząd Dróg Wojewódzkich był zobowiązany przedstawić Zarządowi Województwa propozycje dotyczące planowanych robót drogowych na przyszły rok i to uczyniliśmy. Teraz należy poczekać, co i ile zaakceptuje z tych propozycji Zarząd Województwa. Pod koniec listopada, po przygotowaniu budżetu na przyszły rok, propozycje przyjęte przez Zarząd zostaną przedstawione Sejmikowi i to radni wojewódzcy zdecydują, które inwestycje mają być w przyszłym roku zrealizowane. Ponadto, jako Zarząd Dróg opracowaliśmy audyt, gdzie uwzględniliśmy wszystko, co na drogach wojewódzkich jest do zrobienia. Oczywiście jest to w pewnym sensie taka księga życzeń, ale uwzględnia wszystkie braki na drogach wojewódzkich. Niestety, weryfikują to wszystko finanse. Ponadto opracowaliśmy plan na najbliższe trzy lata, gdzie znajdują się inwestycje, które powinny być zrealizowane w pierwszej kolejności, ale jak już wspomniałem, my tylko proponujemy i później realizujemy. Nie jesteśmy natomiast absolutnie władni decydować, co będzie realizowane i kiedy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Lucyna Puzdrowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2011-10-18 22:24:08

    "Jeśli zarówno kierujący pojazdami, jak i piesi, przestrzegać będą przepisów ruchu, w tym wypadku sygnalizacji świetlnej, nie ma tu prawa dojść do wypadku." Jeśli przepisów ruchu przestrzegano by nie tylko w tym miejscu to wypadków w ogóle by nie było, ani stłuczek czy kolizji :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jemJOzKASZEB - niezalogowany 2011-10-18 22:04:10

    Panie dyrektorze , skończyłem czytać ten bałwanochwalczy :lol:wywiad na słowach a więc efekt jest taki jak się spodziewałem , czyli mizerny Klatka schodowa koło kwiaciarni jest zalewana przez wody deszczowe tak jak przed remontem skrzyżowania , gdzie przez pół roku trzymaliście ludzi w korkach , bo okazał się konieczny remont deszczówki . Dumny może Pan być z wnuków albo z działki za miastem , ale w robocie jesteś Pan paprak :lol::lol::lol::lol::lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości