W niedzielę w Kaplicy Łaszewskich na cmentarzu w Sierakowicach odsłonięto tablicę upamiętniającą Augustyna Pawelczyka, małorolnego chłopa, drzymalitę pomorskiego i działacza polskiego ruchu narodowego w zaborze pruskim. Uroczystość zgromadziła lokalną społecznoś oraz potomków Pawelczyka, którzy wspólnie oddali hołd jego życiu i działalności.
Augustyn Pawelczyk urodził się 9 września 1870 roku w Grzybnie Górnym koło Kartuz. Już od najmłodszych lat wykazywał się determinacją i przedsiębiorczością – po ukończeniu czteroklasowej szkoły powszechnej wyuczył się zawodu cieśli, a następnie założył własną rodzinę. Jego życie na zawsze odmienił konflikt z niemieckimi władzami w Sierakowicach, kiedy to w 1907 roku, na wzór Michała Drzymały, wzniósł wóz mieszkalny na podwoziu starej młockarni, gdy odmówiono mu pozwolenia na budowę domu. Władze lokalne wielokrotnie żądały usunięcia pojazdu, grożąc grzywną i więzieniem, a Pawelczyk odwoływał się kolejno do landrata kartuskiego, prezesa rejencji gdańskiej, a nawet Najwyższego Trybunału Administracyjnego w Berlinie. Mimo przegranej sprawy w 1909 roku, jego postawa stała się symbolem oporu Kaszubów wobec pruskich władz i walki o prawa Polaków.
Po przeniesieniu się do Dobrzewina Pawelczyk kontynuował działalność społeczną i narodową. Był współzałożycielem Kółka Rolniczego w Dobrzewinie i Banku Ludowego w Kielnie, działając w Radzie Nadzorczej przez wiele lat. Angażował się również w Towarzystwa Ludowe i Towarzystwa Czytelni Ludowych. W jego domu, mimo skromnych warunków, kultywowano polską kulturę – Pawelczyk uczył dzieci polskich pieśni przy pomocy własnego pianina i dbał, by uczono je czytać i pisać po polsku, mimo szykan ze strony niemieckich urzędników i nauczycieli.
Jego życie nie było wolne od dramatów – w czasie I wojny światowej Pawelczyk został powołany do pruskiej armii, gdzie przeżył zasypanie ziemią w okopie podczas ostrzału artyleryjskiego, co spowodowało szok nerwowy i długotrwałe leczenie. Po przyłączeniu Pomorza Gdańskiego do Polski w 1920 roku objął urząd sołtysa w Dobrzewinie, jednak rozczarowanie powojenną rzeczywistością oraz niesprawiedliwość wobec miejscowej ludności były dla niego bolesnym doświadczeniem.
Augustyn Pawelczyk zmarł 1 maja 1941 roku w Karczemkach koło Dobrzewina, pozostawiając po sobie dziedzictwo odwagi, niezłomności i troski o polskość Kaszub. W czasie jego pogrzebu, w okupowanej Polsce, kondukt przeszedł w całkowitym milczeniu – Pawelczyk zastrzegł, by nikt nie przemawiał ani nie śpiewał po niemiecku.
Podczas niedzielnej uroczystości odsłonięcia tablicy lokalni historycy przypomnieli o odwadze Pawelczyka w walce o polskie prawa, o jego wkładzie w rozwój społeczności lokalnej oraz o tym, jak poprzez swoje życie stał się symbolem oporu wobec ucisku. Warto podkreślić, że za swoją działalność patriotyczną otrzymał w 1938 roku Medal Niepodległości, przyznany przez państwo polskie.
– Upamiętnienie Augustyna Pawelczyka to nie tylko hołd dla jednej osoby, ale także przypomnienie wszystkim mieszkańcom o wartościach, które budowały naszą wspólnotę. Jego życie uczy nas odwagi, wytrwałości i dbałości o polskość, niezależnie od trudności – podkreślano podczas uroczystości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy ona wszędzie musi zepsuć uroczystość ?
Arciszewska wszędzie się wciska. Wstydu nie ma.
Wpycha się jak ś.... do koryta
Wszystko zrobi by tylko o niej nie zapomniano. Co za ba.... .
Czy ona wszędzie musi zepsuć uroczystość ?
Arciszewska wszędzie się wciska. Wstydu nie ma.
Wpycha się jak ś.... do koryta