Reklama

Wakacyjny temat - Nasze gminy inne od Wilkowyj? (3)

21/07/2009 10:46
Rekordy popularności bije serial „Ranczo”. Ostatni odcinek czwartej serii oglądało 15 mln widzów. Po informacji, że miał to być odcinek kończący serial, na Woronicza zaczęły napływać maile od rozżalonych telewidzów. Teraz emitowane są powtórki i co się okazuje? Oglądają ci, co już widzieli i przyłączają się nowi "ranczomanie". Skąd ten sukces - zastanawia się Lucyna Puzdrowska, dziennikarka Gazety Kartuskiej.

Dlaczego perypetie mieszkańców Wilkowyj, a zwłaszcza wójta i plebana, tak bardzo poruszają, a przede wszystkim rozśmieszają Polaków? Czyżby rzeczywistość serialowa była nam aż tak bliska i znana?

Postanowiliśmy zapytać wójtów i burmistrzów, czy oglądali „Ranczo” i na ile identyfikują się z działaniami wójta Kozioła. Wypowiedzieli się już burmistrz Żukowa A. Bychowski, wójt Somonina M. Flisikowski i wójt Sierakowic T. Kobiela. Żaden z nich nie chciał „porównań” z serialowym wójtem Koziołem, a T. Kobiela zareagował... delikatnie mówiąc, oburzeniem na samą wzmiankę o serialu.

Dziś inna odsłona serialu, a jednocześnie naszej rzeczywistości, która jak się okazuje... niezupełnie od tej serialowej odbiega. Robiąc zakupy w wielu punktach naszego powiatu, często można napotkać obrazek siedzących pod sklepem panów z butelką... no, może nie wina „Mamrot”, ale piwa na pewno. Każdy, kto korzysta głównie z usług jednego sklepu, zwłaszcza na wsi, od razu przyzna mi rację, że mimo odmiennych realiów, scenki z „ławeczką” jak najbardziej przystają też do naszej rzeczywistości.

Długo obserwowałam, zanim wybrałam sklep, gdzie codziennie spotykają się ci sami panowie. Są znani przez miejscową społeczność, nikomu nie robią krzywdy, a mimo to siedzą tam codziennie i popijając kolejne „browarki”, wymieniają się doświadczeniami i troskami codziennego dnia...

Co nam powiedzieli?

– Ja nie jestem taki jak ci w „Ranczu”. Oni tam piją i nic nie robią, a ja pracuję i tylko po pracy pozwalam sobie przyjść tu i wypić piwko. No zgoda, może czasem jest to kilka piw, ale potem wracam do domu i na pewno zdążę do rana wytrzeźwieć. Mój szef, ten bezpośredni, bo tego głównego z rzadka widuję, nie ma pretensji do mojej pracy, więc nie powinno go interesować, pani zresztą też, co robię po pracy – powiedział nam pan, widywany przed tym samym sklepem codziennie. Owszem, nikomu nie wyrządza krzywdy, a jak się dowiedziałam, jest nawet lubiany przez mieszkańców, zwłaszcza młode dziewczyny, którym notorycznie prawi komplementy. Fakt jednak, że spod sklepu do domu często wraca „wężykiem”.

– Ja już w ogóle nie jestem taki jak ci od „Rancza”. Oni to takie ciule. No może ten jeden, co gra go ten Gustlik z Pancernych, to on jest taki normalny, jak ja. A ta reszta? Ten jeden to se nawet włosy na zielono pofarbował, tak jak Wiśniewski, pewnie też dla kasy! Ja proszę panią wypijam parę piwek i wracam do domu, a potem śpie jak aniołek i nikomu krzywdy nie robię. Ten jeden z tego „Rancza” to dzieciaków narobił, a tera na nich i na tej żonie się wyżywa. Jak będę miał żonę, to nie będę tu przychodził i nie będę pił, bo po co, to ona mnie przytrzyma w domu... - mówił inny pan, który również po pracy w jednej z firm, notorycznie odwiedza sklep, a raczej... ławeczkę pod tym sklepem. Skądinąd wiem, że również jest lubiany, choć bywa nieco nachalny, zwłaszcza jeśli prosi, żeby ktoś „zmotoryzowany” odwiózł go do domu.

– Moja nic mi nie gada, że przyjdę po kilku piwkach. To dobra kobitka. Nawet od łóżka mnie nie odpędza. Jednak liczy moje piniondze, a czasem i kieszenie przeszuka. Winienem zarabiać na dom, to i niech szuka. Wiem, to mój obowiązek. Dużo tu nie stracę, a pan (tu nazwisko pracodawcy) dobrze płaci. W pracy jestem trzeźwy jak niemowle. Moja ma dość na siebie i na dzieci. Żałuje mi pani tego piwka?

Na pewno temu panu nie żałowałam, choć z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że jego żona jest taka... przeszczęśliwa.

– Kochana, czego ty od nas chcesz? Mamy posypać głowy popiołem? My tu nic złego nie robimy, tylko po ciężkiej harówie się spotykamy i popijamy sobie, żeby pogadać. Mam żonę i dzieci, ale włos im z głowy nie spada. Nie tak, jak ten w tym „Ranczu”, który ma ful dzieci i traktuje ich jak śmiecie. Na szczęście ta jego baba nie taka głupia i sama się za biznes wzieła. Ale żeby zakopać kase tam gdzie jest pies?! Toć on by to od razu odgrzebał, bo to obce dla niego. Tu gupio postąpiła, ale potem zmondrzała i jej szczęście, może te dzieciaki z biedy wyjdą. Ja taki nie jestem, moi mają się dobrze i moja w tym zasługa, nie mojej kobity! - tu mój rozmówca walnął się kilkakrotnie w klatę.

– Pani tak gada o tym filmie, a przecież ten jeden z tej ławki już wykorkował. Cześć jego pamięci (tu chwila ciszy..., wszyscy z ławeczki wstali). – Oni teraz na jego grób chodzą i takie tam. Ja jestem katolikiem i wiem, że to doch nie wypada. Siedzą pijaczki nad grobem i coś tam do tego umarłego gadają. Nasz ksiądz by nas przegonił i tyle byśmy się spotkali na cmentarzu. Zresztą, ja jestem katolik, nigdy bym na cmentarz nie szed gadać z jakimś kumplem. Oni tam nawet nad tym grobem popijają, żeby się z nim łączyć! A niby to jak łączyć, ksiądz na spowiedzi takiemu pokaże jak się ma łączyć! Poza tym pani wie? Ten aktor to naprawdę umarł.

Moglibyśmy tak mnożyć „panów” od ławeczki. Wychodzi na to, że niedalekie nasze realia od tych „wilkowyjowych”, choć nasi panowie „od piwka” ostro temu zaprzeczają.

PS. Zachowaliśmy oryginalną wymowę.

Lucyna Puzdrowska, Gazeta Kartuska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2009-07-23 10:48:18

    filmowe postaci wójta i sekretarza - Sierakowic to obraz, czy jednak Somonina? wg mnie serial bomba, polska samorządowa podana na talerzu , a u nas leje i leje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    E?! - niezalogowany 2009-07-23 10:38:24

    Gratuluję pomysłu na wakacyjny temat.Zalogowałam się na ten temat.Tzw."żury", psują atmosferę kaszubskich placyków wypoczynku i handlu.To co zapisała Pani na źywo, jest całkiem do przyjęcia, proszę przyjechać w miejsca gdzie pijaki faflonią po kaszubsku i łacinie! Turyści zainteresowani naszym językiem, oddalają się zgorszeni kiedy taki czerwony kaszub prawi im obleśne szporte. Pijaczek to ciekawy typ, jak nie wypije to slowa nie wydusi a jak pociągnie to odważny jakby wszystkie szkoły pokończył. Wilkowyje są w każdej gminie niektóre nawet im nie dorównują.Lokalna kultura woła wręcz o ratunek!!!! Przyjeżdżajcie do naszych wiosek koniecznie z kamerą czy aparatem. Dziennikarzom życzę odwagi i przebojowości wilkowyjowskich kobiet , będziemy Was wspierać w każdej sprawie dotyczącej naszej małej cudownej Ojczyzny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pucek - niezalogowany 2009-07-21 21:38:56

    Ciekawe,że żaden z wójtów nie uznał tego serialu za miłą rozrywkę.Ciekawe dlaczego odbierali go jako atak na swój urząd - nieczyste sumienie ? :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości