Taką decyzję podjęli radni podczas ostatniej sesji. Przypominamy, że kilka miesięcy temu sierakowiccy weterynarze - Michał Bernard, jego córka i zięć, na przemian walczyli o kupno obiektu, w którym mieści się lecznica dla zwierząt i mieszkanie, którego już są właścicielami.
Wójt Tadeusz Kobiela był temu przeciwny. Weterynarze skarżyli się, że nie odpowiada na ich pisma, że cały czas rzuca im kłody pod nogi, byle utrudnić zakup obiektu. Wójt tłumaczył swoje zachowanie względami etycznymi i moralnymi. Twierdził, że jest to winien wdowie po zmarłym Zbigniewie Jakubowskim. Przypominamy, że śp. pan Zbigniew świadczył usługi weterynaryjne w Sierakowicach. Po jego śmierci, wdowa otworzyła w budynku lecznicy sklep ogrodniczy, z czym nie godzą się weterynarze. Od wielu lat występują z wnioskami o zakup obiektu z przeznaczeniem w całości na lecznicę dla zwierząt. Tyle gwoli przypomnienia.
Na przedostatniej sesji, kiedy uchwała była już przygotowana, radna Klara Kotłowska wystąpiła z wnioskiem, by ją zmienić i obiekt wydzierżawić, a nie sprzedać. Za tym wnioskiem opowiedziała się większość radnych. W związku z tym, na ostatnią sesję przygotowano nowy projekt uchwały, tym razem odnośnie przekazania obiektu pod dzierżawę. Różnica polega na tym, że stanowiłby w dalszym ciągu własność gminy i że podczas przetargu dla ewentualnych dzierżawców można zastrzec, iż obiekt służyć ma wyłącznie jako lecznica dla zwierząt, czyli stanąć do niego mogą tylko lekarze weterynarii. Natomiast w przypadku przetargu na sprzedaż obiektu, kupić może go każdy, nawet ktoś chcący otworzyć w obiekcie lokal rozrywkowy.
- Jak już kupił i jest właścicielem, to może tam robić co mu się podoba, a my chcemy mieć pewność, że w obiekcie będzie nadal lecznica. W przypadku dzierżawy, możemy to sobie zastrzec - tłumaczy sekretarz Zbigniew Fularczyk.
Dlatego podczas ostatniej sesji dyskutowano już o dzierżawie, nie o sprzedaży. A przynajmniej, tak miało być, bo znowu nie wszyscy radni godzili się z taką formą uchwały, m.in. radny Mirosław Kuczkowski, który próbował przekonać swych kolegów z Rady, by jednak opowiedzieli się za sprzedażą. Pewnie też dlatego, podczas głosowania nie podniósł ręki na TAK. Zarówno on, jak i przewodniczący Rady Zbigniew Suchta, głosowali przeciw, wyraźnie dając do zrozumienia, że obiekt powinien być sprzedany sierakowickim weterynarzom - państwu Bernardom.
Klamka zapadła. Na dzierżawę budynku lecznicy ogłoszony zostanie przetarg. Czy państwo Bernardowie zostaną dzierżawcami i po jakimś czasie, zgodnie z prawem, będą mogli wystąpić o kupno? Jeśli nimi zostaną.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze