Siatkarki Wieżycy 2011 Stężyca, choć walczyły ambitnie i dwukrotnie prowadziły w sobotnim spotkaniu z wyżej notowaną Silesią Volley Mysłowice/Chorzów, przegrały ostatecznie 2:3 (29:27, 19:25, 25:19, 19:25, 15:17). Szkoda straconej szansy na zwycięstwo, ale punkt wywalczony w starciu z czwartą obecnie siłą I ligi i tak jest wynikiem nie do pogardzenia.
Choć Silesia nie zaczęła sezonu najlepiej, na Kaszuby przyjechała w roli faworyta. Pięć ligowych zwycięstw z rzędu, w tym wyjazdowe wygrane nad wyżej notowanymi rywalkami stanowiły zapewnienie, że dla miejscowych potyczka z ekipą z Chorzowa nie będzie z pewnością "spacerkiem".
Z drugiej strony gospodynie po trzech kolejnych porażkach liczyły na przełamanie, a trudno o lepszą ku temu okazję niż mecz przed własną publicznością. Początek meczu zdawał się to zresztą potwierdzać. Ambicją i wolą walki miejscowe nadrabiały błędy w ataku. Choć przez większość seta to Silesia bliższa była wygrania partii, w samej końcówce "chłodniejsze głowy" zachowały gospodynie i to one za sprawą wygranej 29:27 wyszły na prowadzenie.
W drugiej odsłonie rywalki nie pozwoliły już sobie ba takie rozluźnienie, prowadząc wysoko już po pierwszych dziesięciu akcjach meczu. Potem wystarczyło pilnować zaliczki. Tak też się stało i choć podopieczne Grzegorza Wróbla znów zaliczyły punktową serię w końcówce, strata była tak duża, że pozwoliło to jedynie zniwelować różnicę do 25:19.
W secie numer trzy sytuacja zdawała się powtarzać. To zespół z Chorzowa wyszedł na prowadzenie już na początku partii i zdołał odskoczyć na bezpieczną zdawać się mogło przewagę 14:7. Wówczas jednak coś w ekipie przyjezdnych się zacięło, a punkty seriami zaczęła zdobywać Wieżyca. Swój dorobek udało się im w krótkim czasie poprawić aż o 13 oczek, tracąc przy tym zaledwie dwa. Silesia już się nie podniosła i uległa w tym secie 25:19.
To oznaczało, że Wieżyca ma już co najmniej punkt i być może z tego względu podeszła do seta numer cztery zbyt rozluźniona. W efekcie przeciwniczki błyskawicznie odskoczyły na dziesięć punktów. Kaszubki po raz kolejny jednak rzuciły się w pościg, który pozwolił im nawet zniwelować różnicę do stanu 16:19. Na więcej zabrało już chyba sił i to Silesia zwyciężając 25:19 doprowadziła do tie-breaka.
Dogrywka okazała się najbardziej wyrównanym setem tego meczu. Co więcej, niewielką przewagę osiągnęły nawet siatkarki ze Stężycy, prowadząc na zmianie stron 8:6, a chwilę potem już nawet 13:9. Mimo to, nie pokonały Silesii. Dwie kolejne nieudane akcje wprowadziły niepotrzebną nerwowość, którą rywalki wykorzystały z zimną krwią, wygrywając na przewagi 17:15 i cały mecz 3:2.
Złą passę uda się być może przerwać już w środę, pucharowym pojedynkiem z Eliteski AZS UEK Kraków.
Więcej zdjęć na www.kasprzycki.blogspot.com