Reklama

Wójt Sierakowic vs. starosta "obie strony muszą być dojrzałe, by rozmawiać kulturalnie"

Z najnowszych informacji wynika, że Biedronka na sierakowicki rynek ma wejść już w sierpniu. Tymczasem wójt gminy Sierakowice nie zawiesza broni i nadal próbuje zapobiec powstaniu marketu "z żarłocznym owadem w logo". Wskazuje na szereg przepisów, które jego zdaniem celowo lub nieumyślnie pominęło starostwo w wydawaniu zgody na rozbudowę obiektu, którego jednym z właścicieli ma być syn starosty. Janina Kwiecień jest oburzona zarzutami wójta. - Szkoda, że jest to tak odbierane. Strony muszą być dojrzałe, żeby rozmawiać kulturalnie - podkreśla Tadeusz Kobiela.

Czy i kiedy "Biedronka" otworzy swój sklep w Sierakowicach oficjalnie nie wiadomo. Z ostatnich informacji wynika, że termin otwarcia marketu zaplanowano na sierpień. Obecnie jednak prace remontowe w obiekcie, w którym ma się zainstalować najprawdopodobniej spowolniły. Ma to być efekt podjętych przez gminę Sierakowice działań.

Wójt Tadeusz Kobiela zarzuca bowiem staroście kartuskiemu popełnienie błędu podczas wydawania decyzji o pozwoleniu na rozbudowę budynku, w którym ma powstać dyskont. Uważa, że starostwo starało się odsuwać gminę od sprawy, by ta nie nie mogła stanąć na drodze ku otwarciu marketu "z żarłocznym owadem w logo" w Sierakowicach.

Jak podkreśla włodarz Sierakowic, w tej sprawie powiat przeczołgał gminę wręcz w upokarzający sposób. Gdy samorząd dowiedział się o pracach remontowych w obiekcie przy ulicy Lęborskiej w Sierakowicach, wystąpił do starostwa o udostępnienie dokumentacji technicznej odnośnie rozbudowy budynku. Starostwo zgodnie z prawem miało dwa tygodnie na przesłanie dokumentacji.

- Minęły dwa tygodnie, a nie mieliśmy żadnej odpowiedzi. Poleciłem więc zadzwonić sekretarce do starostwo i dowiedzieć się na jakim etapie jest udostępnienie nam dokumentacji. Poinformowano nas, że gmina nie uiściła opłaty. Zdziwiło nas, że instytucja publiczna chce pieniędzy od instytucji publicznej, ale uiściliśmy opłatę jeszcze tego samego dnia i wysłaliśmy do starostwa potwierdzenie zapłaty. Dokumentację miał odebrać nasz kierowca, ale starostwo nie chciało mu jej wydać, tłumacząc, że powinien mieć pełnomocnictwo. W końcu jednak udostępniono nam dokumenty - wyjaśnia wójt Tadeusz Kobiela.

W międzyczasie gmina wniosła do powiatu pismo odnośnie uznania jej jako stronę w postępowaniu, co zdaniem wójta jest uzasadnione, gdyż gmina graniczy z działkami, na których ma powstać Biedronka. Po drugie dyskont ma powstać w sąsiedztwie terenu chronionego - Parku Kulturowego. Powiat nie uznał jednak racji gminy.

Przeciąganie w czasie udostępnienia dokumentacji i nie uznanie gminy za stronę wzbudziło podejrzenia samorządu. Analiza dokumentów przyniosła zaskakujące wiadomości. Okazało się, że prezesem jednej ze spółek będących właścicielami obiektu, w którym ma zainstalować się dyskont jest Tomasz Kwiecień - syn starosty kartuskiego.

- Uznajemy to za poważny błąd ze strony starosty i służb, które jej podlegają. Nie trzeba być prawnikiem, aby wiedzieć, że z uwagi na bliskie pokrewieństwo - co jest bezsporne - starosta powinien wystąpić do wojewody o wyznaczenie organu zastępczego. To jest naturalna procedura, wręcz oczekiwana. W takich sytuacjach nie może być podejrzeń o bezstronność - podkreśla wójt Kobiela.

Dodaje, że nie wyklucza powiadomienia prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w tym przypadku. Sprawę analizuje też wojewoda pomorski.

Jak już pisaliśmy, oskarżenie starosty powiatu o stronniczość w tym postępowania wywołało konflikt na linii gmina - powiat.

- Pan wójt poszedł tak daleko w swoich zarzutach, że jest to nie do przyjęcia. Oskarża mnie o złamanie prawa. Nie jest to właściwa forma porozumiewania się. Wyjaśnialiśmy, że tutaj mój syn nie ma żadnego bezpośredniego powiązania z obiektem, w którym ma powstać Biedronka. Mój syn jest prezesem innej firmy. Jest wykładnia prawna. Nasz wydział budownictwa analizuje wszystkie decyzje. Robi to skrupulatnie, co też często jest zarzutem. Sprawa jest u pana wojewody i poczekamy na rozstrzygnięcie - komentuje starosta kartuski Janina Kwiecień

- Różne rzeczy się zdarzają w wydawaniu różnych dokumentów, ale metoda jaką przyjął pan wójt, uwłacza współpracy samorządowej. Jak ocenia wiele osób, jest to po prostu nie do przyjęcia - podsumowuje.

Gospodarz Sierakowic uważa zaś, że mimo to, że zgoda jest cenną wartością, to niektórych spraw nie można zamiatać pod dywan.

- Do tej pory mieliśmy bardzo dobre relacje. Współpraca na niwie inwestycyjnej układała się bardzo dobrze. Trzeba rozgraniczyć te dwie sprawy. Zgoda jest wartością cenną i pożądaną, ale zbliżamy się ściany, gdzie sprawa relacji nadrzędnych musi mieć priorytet. Szkoda, że jest to tak odbierane. Strony muszą być dojrzałe, żeby rozmawiać kulturalnie. W sytuacji, kiedy wszystkie strony są dojrzałe, takie relacje są możliwe. W tym przypadku doszliśmy do pewnej granicy, że jednak nie wszystko za cenę zgody - zaznacza Tadeusz Kobiela

- Pani starosta jest oburzona. Spodziewałem się tego, ale myślę, że można żądać od polityków klasy starosta czy wójt, że taka sprawa nie powinna się odbywać kosztem spraw powiatu czy gminy. Muszą być zachowane pewne standardy. Niektórych spraw nie można zamieść pod dywan - dodaje.

Jak podkreśla, gdyby wprowadzenie na sierakowicki rynek "Biedronki" odbywało się w ramach przepisów prawa, nie miałby możliwości podjęcia żadnych kroków. Niemniej w tym przypadku nie może być tak, że dla potężnej spółki omija się przepisy.

Dodajmy też, że przed paroma dniami sierakowiccy przedsiębiorcy powołali Stowarzyszenie Stop Obcym Marketom, które zamierza także walczyć przeciwko powstaniu Biedronki w Sierakowicach.

Do sprawy wrócimy,

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    info - niezalogowany 2015-07-20 15:45:34

    Jaki podatek biedry zostaje w gminie ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    joma - niezalogowany 2015-07-20 11:35:57

    Podatki zostaja w Gminie a ludzie na czarno pracuja bo małe sklepy ich nie zatrudniaja. Biedra przynajmnije daje umowy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xxxx3 - niezalogowany 2015-07-19 19:52:05

    Biedronka też odprowadza podatki do gminy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości