Reklama

Wójt wydaje niezgodną z prawem decyzję - konsekwencje ponoszą mieszkańcy

W 2003 roku wójt gminy Stężyca wydał państwu Wysockim decyzję o pozwoleniu na budowę obiektu mającego pełnić rolę świetlicy i stołówki. Gdy budynek już został wzniesiony, pozwolenie to unieważnia wojewoda pomorski. Okazuje się, że pozwolenie ówczesny wójt wydał niezgodnie z prawem. Konsekwencje jego decyzji ponoszą mieszkańcy, którzy nie mogą użytkować budynku, a być może będą musieli go zburzyć. Sprawą zajął się Magazyn Ekspresu Reporterów.

Sprawa sięga 2003 roku, kiedy to państwo Wysoccy złożyli w Urzędzie Gminy w Stężycy wniosek o pozwolenie na budowę obiektu, który miał pełnić rolę stołówki i świetlicy dla gości ich gospodarstwa agroturystycznego.

- Wójt gminy uznał, że budynek może stać w tym miejscu z pewnymi ograniczeniami, że nie może stać bliżej niż trzy metry od granicy lasu, działki sąsiadującej z naszą działką - opowiada reporterom Magazynu Ekspresu Reporterów, Łukasz Wysocki.

Po latach okazało się, że odległość od granicy lasu okazała się kluczowym argumentem dla urzędników podważających decyzję wójta o pozwoleniu na budowę.

Jeszcze w 2003 roku wójt wydał decyzję o pozwoleniu na budowę.

Rok później, po wejściu Polski do Unii Europejskiej Wysoccy złożyli w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wniosek o dofinansowanie budowy. Wniosek został zaakceptowany. Pierwszą transzę w wysokości 20.000 zł otrzymali, pozostałą część 80.000 zł mieli otrzymać po zakończeniu budowy i odbiorze budynku. Dotacja pokryła jedynie część kosztów, na pozostałe wydatki związane z budową obiektu zaciągnęli kredyt.

Aby mieć pewność, że nie będzie problemu z odbiorem budynku, Wysoccy poprosili o wizytacje urzędników z Powiatowego Inspektoratu Budowlanego. I wtedy zaczęły się problemy.

Po wizytacji okazało się bowiem, że urzędnicy mają zastrzeżenia co do pozwolenia na budowę wydanego w 2003 roku. Ich zdaniem, nie żyjący już wójt, złamał przepisy przeciwpożarowe dopuszczając budowę świetlicy w odległości trzech metrów od lasu. Odległość powinna wynosić 12 metrów.

Wojewoda unieważnił więc decyzję o pozwoleniu na budowę ze względu na naruszenie prawa polegającym na niedotrzymaniu obowiązującej odległości obiektu od granicy z lasem.

- Mówiłem, że mamy pozwolenie na budowę, że to nie jest samowola budowlana. Jak można unieważnić decyzję. Zainwestowaliśmy ogromne pieniądze z kredytów - ponad 350.000 zł. Nogi się pode mną ugięły, jak się o tym dowiedziałem. Nie wiedziałem co mam zrobić - mówi pan Łukasz.

Decyzja wojewody oznacza, że budynek nie uzyska odbioru technicznego, a pan Łukasz straci dotację unijną. Wysocki odwołuje się do Państwowego Inspektora Budowlanego i interweniuje u obecnego wójta gminy, którego zdaniem sprawa w ogóle nie powinna mieć miejsca.

- Budynek jest już na mapach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który opiniowany jest przez 40 różnego rodzaju instytucji. Zaakceptował go również wojewoda pomorski, który wówczas nie wnosił sprzeciwu - mówił reporterom Magazynu Ekspresu Reporterów, wójt Tomasz Brzoskowski.

Pan Łukasz zlecił również wykonanie ekspertyzy strażackiej budynku. Biegły napisał, że budynek można dostosować do wymogów bezpieczeństwa przeciwpożarowego, co rozwiązałoby problem odległości od lasu.

Dla wojewody wykonana ekspertyza nie ma jednak żadnego znaczenia.

- Z wykształcenia jestem socjologiem, bo chciałem działać na rzecz tej lokalnej społeczności. Chciałem działać społecznie, a teraz sam potrzebuję pomocy - podsumowuje pan Łukasz.

Pełny materiał "Pozwolenie budowlane" Magazynu Ekspresu Reporterów można obejrzeć tutaj.

Anna Lehmann
źródło: Magazyn Ekspresu Reporterów
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    muti - niezalogowany 2014-10-08 13:03:50

    Gratulacje dla urzędów!!! Nie ma to jak wydać decyzję a później ją wycofać. Tak tylko w Polsce może być. Oczywiście o rodzinie, która władowała w budynek mnóstwo kasy nikt nie myśli. Mam nadzieję, że uda się osiągnąć jakieś porozumienie. Może niech kawałek lasu wytną?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości