Reklama

Wójtowie i burmistrzowie apelują w "obronie" demokracji lokalnej

Pomorskim samorządowcom nie spodobała się planowana reforma ordynacji wyborczej, której głównym założeniem ma być wprowadzenie dwukadencyjności prezydentów, burmistrzów i wójtów i zaliczenie na ich poczet kadencji, które już odbyli. W tym celu wystosowali apel, a w planach mają utworzenie Komitetu Obrony Samorządności. - Za chwilę Kaczyński będzie ustalać, kto ma być na listach wyborczych do samorządów - podkreślał marszałek Mieczysław Struk.

W czwartek w Europejskich Centrum Solidarności w Gdańsku odbyło się spotkanie prezydentów miast, burmistrzów i wójtów z terenu województwa pomorskiego. Jego celem była debata dotycząca planowanych zmian w prawie wyborczym.

Zgodnie z założeniami szefa partii rządzącej Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego zmiany, a więc wprowadzenie dwukandencyjności włodarzy gmin i miast oraz zaleczenie na ich poczet kadencji, które już odbyli, miałyby obowiązywać już od przyszłorocznych wyborów samorządowych. A co za tym idzie, biernego prawa wyborczego pozbawieni byliby wójtowie pięciu gmin w powiecie kartuskim (Sulęczyna, Sierakowic, Przodkowa, Somonina i Stężycy) oraz wszyscy wójtowie gmin w powiecie kościerskim.

Pomorscy samorządowcy wyraźnie sprzeciwili się planowanej reformie ordynacji wyborczej.

- Nie zgadzamy się na majstrowanie przy ordynacji wyborczej. Za chwilę Kaczyński będzie ustalać, kto ma być na listach wyborczych do samorządów. To lokalne społeczności powinny dokonywać wyboru. Nasza postawa musi być więc niezłomna. Milczenie teraz byłoby złe! Mówienie, że w polskich samorządach rządzą jakieś mafijne układy, które trzeba przerwać, jest absolutnie obraźliwe. Musimy głośno protestować przeciwko takim sformułowaniom i takim pomysłom na psucie naszego państwa - podkreślał marszałek Mieczysław Struk.

Swój sprzeciw wyrazili przyjęciem apelu w obronie wolności wyboru i niezależności społeczności lokalnych.

- Proponowana przez Prawo i Sprawiedliwość zmiana w ordynacji wyborczej jest zaprzeczeniem podstawowej zasady demokratycznego państwa prawa, a w wymiarze praktycznym - jest to przede wszystkim brutalne ograniczenie prawa wyboru lokalnym społecznościom, przez prewencyjną eliminację najbardziej popularnych kandydatów. Na poziomie gminy czy miasta nie można kupić wyborców rozdawnictwem pieniędzy czy przywilejów. Ich uznanie i poparcie zdobywa się ciężką, skuteczną pracą - zaznaczają w apelu samorządowcy.

- Proponowana przez PiS regulacja nie ma nic wspólnego z "dobrą zmianą". To tylko otwarcie kolejnego frontu walki o pełnię władzy. To próba zawłaszczenia kompetencji lokalnych wspólnot i ich liderów, próba "odbicia samorządów", tak jak wcześniej "odbito" Trybunał Konstytucyjny, spółki skarbu państwa, a nawet muzea. To również przykład pogardy dla suwerena-narodu, który ma być źródłem tej władzy. Jarosław Kaczyński mówi Polakom tak: jesteście wolni, możecie wybrać na swego lidera kogo chcecie, pod warunkiem, że to ja ustalę listę kandydatów - kontynuują.

- Nie zgadzamy się na psucie państwa i pseudo-reformy, które serwuje społeczeństwu prezes PiS i jego rząd, podporządkowując interes narodowy interesowi swojej partii i wizji skrajnie zdecentralizowanego, autorytarnego państwa. Nie zgadzamy się na "politykę zemsty", której jedynym celem ma być przekreślenie wszystkiego, co z mozołem zbudowali poprzednicy i eliminacja wszystkich osób publicznych nie deklarujących poparcia dla obozu rządzącego - podsumowują.

Opór wobec planów prezesa PiS samorządowcy chcą także wyrazić utworzeniem Komitetu Obrony Samorządności.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości