Reklama

Wywiad z Piotrem Fikusem, przewodniczącym Komisji Budżetowej Rady Miejskiej w Żukowie

09/06/2006 11:26
Po naukę do włodarzy za miedzą
Żukowo u progu bankructwa?


"Zadłużenie gminy może się podwoić i sięgnąć nawet 20 mln złotych (…) poprzednia Rada Gminy w Żukowie pracowała efektywniej (…) burmistrz liczy się z radnymi tylko dwa razy w roku, kiedy jest uchwalany budżet i w dniu udzielania mu absolutorium (…) wiem, gdzie można znaleźć oszczędności w gminnym budżecie (…) nie mogłem zaakceptować niedemokratycznych decyzji w żukowskim kole PO (…) zarobki burmistrza są zdecydowanie za wysokie".

Z Piotrem Fikusem, przewodniczącym Komisji Budżetowej Rady Miejskiej w Żukowie rozmawia Piotr Cackowski.

- W lokalnym samorządzie działa pan od roku …
- 1998, a więc kończy mi się druga kadencja.

- Dlaczego zdecydował się pan zostać miejskim rajcą?
- Bo posłuchałem mieszkańców mojej miejscowości, Chwaszczyna, którzy skutecznie przekonali mnie do kandydowania w wyborach do Rady Miejskiej w Żukowie.

- Co chwaszczynianie zawdzięczają Piotrowi Fikusowi?
- M.in. skanalizowanie naszej miejscowości, gruntowny remont głównego skrzyżowania, na którym wybudowano rondo oraz realizowaną właśnie dużą inwestycję, budowę hali sportowej, przy miejscowym zespole szkół. Po prostu postanowiłem czegoś dla żukowskiej gminy dokonać, a nie być pasywnym radnym biorącym dietę.

- A z jakich powodów wyborcy mogliby mieć do pana pretensje?
- Mimo naszych usilnych starań, do dzisiaj nie został ułożony chodnik wzdłuż drogi krajowej przy ul. Gdyńskiej. Jednak po mojej ostatniej interpelacji w tej sprawie (podczas nadzwyczajnej sesji RM), otrzymałem zapewnienie od przedstawiciela Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, że do końca bieżącego roku chodnik powstanie.

- Teoretycznie w żukowskiej Radzie Miasta istnieją dwie grupy, opozycja oraz radni popierający obecnego burmistrza, bez względu na to, czy jego decyzje są słuszne, czy budzą wątpliwości. Po której stronie „barykady” jest Piotr Fikus?
- Ja zawsze jestem po stronie słusznych spraw. Nie identyfikuję się jednoznacznie z jakąś grupą radnych. Każdorazowo kiedy się wypowiadam, albo głosuję, mam na uwadze dobro gminy i jej mieszkańców, a nie jakieś personalne układy, czy polityczne cele. Dlatego w czasie zatwierdzania uchwał można zauważyć, że na jednej sesji opowiadam się po stronie opozycji, a na innej wspieram pomysł „drużyny” burmistrza.

- Poproszę o konkrety.
- Na przykład, kiedy Albin Bychowski likwidował żukowskie Gimnazjum nr 1, czy Straż Miejską sprzeciwiłem się, będąc wówczas w tzw. koalicji rządzącej. Do dziś uważam, że miałem rację.

- Jakby pan porównał efekty działalności poprzedniego włodarza Żukowa Bogdana Łapy i obecnego, Albina Bychowskiego?
- Prace obu burmistrzów oceniam pozytywnie, choć u każdego z nich można dostrzec minusy w zarządzaniu gminą. Obecnie popieram większość inicjatyw pana Bychowskiego, jednak liczę na to, że w nowej kadencji samorządowej pojawi się ktoś trzeci, lepszy od swoich poprzedników.

- A gdybym powtórzył ostatnie pytanie, ale w odniesieniu do radnych?
- Odpowiedziałbym krótko, poprzednia Rada Miasta w Żukowie pracowała efektywniej i była bardziej konkretna merytorycznie. Poza tym w latach 1998-2002 burmistrz był wybierany przez RM. Gminą kierował kilkuosobowy Zarząd, a nie jak dziś, jeden człowiek. Tym samym rajcy mieli większy wpływ na gminną rzeczywistość. Od roku 2002, do chwili obecnej, burmistrz powoływany jest w wyborach bezpośrednich i ma ogromną władzę. Praktycznie nie można go odwołać, a opinia Rady Miejskiej liczy się dla niego tylko dwa razy w roku, kiedy uchwalany jest budżet i w dniu udzielania burmistrzowi absolutorium.

- Przewodniczy pan Komisji Budżetowej, ale nie jest ekonomistą z wykształcenia. Na co dzień też nie ma pan nic wspólnego z zarządzaniem finansami …
- Wiem, do czego pan zmierza, ale proszę mi wierzyć, taka sytuacja nie jest problemem w działalności naszej komisji tym bardziej, że przewodniczący funkcjonuje w pięcioosobowym gronie, a na każdym naszym posiedzeniu obecny jest skarbnik UG. Poza tym mam już trochę doświadczenia, przewodniczę Komisji Budżetowej żukowskiej RM ósmy rok.

- Proszę skomentować porównanie budżetu otwarcia dla obecnej Rady Miasta z dającą się już określić wizją budżetu, który przejmie za kilka miesięcy nowy samorząd.
- Zapowiada się, że zadłużenie gminy Żukowo może wówczas sięgać nawet 20 milionów złotych, a u schyłku roku 2002 wynosiło jedenaście milionów z nawiązką, a więc zestawienie tych liczb komentuje się samo.

- Gdyby ten finansowy scenariusz się zrealizował, zadłużenie gminy przekroczyłoby 60% wartości jej rocznego budżetu, mówiąc obrazowo Żukowo stanęłoby u progu bankructwa.
- Takie niebezpieczeństwo istnieje. Dziś dług wynosi prawie 10,7 mln zł i jeżeli wszystkie zadania inwestycyjne miałyby być zrealizowane, to ta kwota mogłaby się podwoić. Mam jednak nadzieję, że zadłużenie nie zbliży się do granicy dwudziestu milionów złotych.

- Na czym pan ją opiera?
- Sądzę, że do końca tego roku nie uda się zrealizować wszystkich zadań, a zatem wydatki będą mniejsze od planowanych. Poza tym liczę na wynegocjowanie w czekających nas jeszcze przetargach takich cen, które znacząco zmniejszą przewidywane zadłużenie. Niezależnie od tego uważam, że wcześniej były możliwości skutecznego ograniczania długów, m.in. poprzez oszczędniejsze gospodarowanie gminnym budżetem i nie zaciąganie wysokich kredytów. Jednak większość radnych odrzucała propozycje przesunięć wewnątrzbudżetowych i popierała kolejne pożyczki. W efekcie jesteśmy już na drugim miejscu w powiecie, po Kartuzach, w klasyfikacji najbardziej zadłużonych gmin, a wkrótce możemy być na pierwszym.

- Dlaczego zatem popiera pan obecnego burmistrza, skoro zadłuża on żukowską gminę?
- To jest uproszczenie. Ja nie popieram pana Bychowskiego we wszystkich sprawach, a już na pewno nie wówczas, gdy decyduje się on na zaciąganie wysokich kredytów. Ponadto, jak już wspomniałem, odnośnie decyzji dotyczących likwidacji Gimnazjum nr 1 i Straży Miejskiej również miałem odmienne zdanie.

- Burmistrzowi Żukowa pozostaje więc pozazdrościć sytuacji finansowej jaką wypracował sobie np. wójt Stężycy. Przed dziesięcioma laty, ta gmina, była bankrutem, a dziś jej dług wynosi zero złotych.
- Rozmawiałem ostatnio z wójtem Czesławem Witkowskim i uważam, że nasz burmistrz powinien brać z niego przykład. Warto również uczyć się stylu zarządzania od włodarza zza miedzy, Andrzeja Wyrzykowskiego z Przodkowa. Trzeba podkreślić, że wójt Stężycy nie tylko całkowicie oddłużył swoją gminę, ale jednocześnie zrealizował, na jej terenie, wiele kosztownych inwestycji oświatowych i drogowych. Wybudowano tam nowe szkoły i hale sportowe (kolejne są wznoszone) i pokryto asfaltem drogi o łącznej długości ponad czterdziestu kilometrów. To są ogromne sukcesy stężyckiego samorządu. Mamy z kogo brać dobre przykłady.

- Obecna sytuacja Żukowa jest paradoksalna, bo w mijających czterech latach, nie wykonano w nim żadnej, znaczącej inwestycji, a zadłużenie gminy wzrasta. Już za kilka miesięcy, może się nawet podwoić. Miasto wręcz podupadło.
- Niestety to jest problem.

- Inwestycji w żukowskiej gminie mamy jak na lekarstwo, ale pieniędzy na autoreklamę burmistrz nie żałuje.
- Kilkoro radnych zwracało na to uwagę w swoich interpelacjach. Dzięki temu zmniejszone zostały wydatki np. na gazetkę Urzędu Gminy „Czas Żukowa”, ale i tak jej wydawanie jest za drogie, biorąc pod uwagę jakość papieru i druku oraz fakt, że ukazuje się ona co drugi miesiąc, a nie jak poprzednio w każdym miesiącu. Innych przykładów na razie nie podaję, ale proszę mi wierzyć, wiem, gdzie można znaleźć oszczędności w gminnym budżecie. Nie chcę jednak, aby z moich pomysłów skorzystali konkurenci w najbliższych wyborach samorządowych.

- Czyli będzie pan startował po raz trzeci. Tylko do Rady Miasta, czy myśli pan także o fotelu burmistrza?
- Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem, rozmowy trwają. Moje stowarzyszenie „Samorządność” na pewno wystawi kandydata na pierwszego włodarza gminy Żukowo. Jest prawdopodobne, że będzie nim moja osoba. O wszystkim zadecyduje Walne Zgromadzenie „Samorządności”.

- A jeszcze niedawno mówiło się o kandydaturze Piotra Fikusa pod szyldem żukowskiego koła Platformy Obywatelskiej.
- Rzeczywiście, początkowo byłem brany pod uwagę, jako kandydat Platformy, ale po rozmowach w kręgu pewnych osób zdecydowano, że żukowskie koło PO wystawi kandydaturę Alojzego Falka. Oczywiście uszanowałem taką decyzję, bo przecież każdy ma prawo startować w wyborach i postanowiłem, że jeżeli stanę do tej rywalizacji to tylko, jako przedstawiciel naszej chwaszczyńskiej organizacji, czyli stowarzyszenia „Samorządność”. Poza tym przeniosłem się już do PO w Kartuzach, ponieważ nie mogłem zaakceptować niedemokratycznych decyzji i zasad zarządzania żukowskim kołem przez jego przewodniczącego Ryszarda Peeka. Pod takim przewodnictwem nie będzie się ono rozwijało, wręcz przeciwnie, dotychczasowi członkowie je opuszczają, a nowych nie przybywa.

- Burmistrzem w Żukowie chce dziś być już dziesięć osób, jak pan myśli, dlaczego aż tyle?
- Widocznie mamy wielu ambitnych mieszkańców w gminie, którzy uważają, że potrafią nią zarządzać i wiedzą, jak to robić. Wierzę, iż wszyscy potencjalni kandydaci myślą przede wszystkim o rozwoju gminy i dobru jej mieszkańców, a nie o politycznych interesach kolegów i własnych korzyściach, np. finansowych.

- Wiara to jedno, ale ludzkie ułomności to drugie. Każdy chciałby zarabiać ponad dziesięć tysięcy złotych miesięcznie. Czy nie sądzi pan, że w przypadku burmistrza gminy liczącej niewiele ponad dwadzieścia tysięcy mieszkańców, to są olbrzymie pieniądze, wydawane z naszej, podatników kieszeni. Przecież tyle zarabia prezydent prawie półmilionowego Gdańska.
- Ma pan rację, dlatego w swojej kampanii wyborczej będę m.in. postulował zmniejszenie zarobków dla żukowskiego burmistrza i jego z-cy. Są one zdecydowanie za wysokie.

- Dziękuję za rozmowę.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WIEŚ-ci - niezalogowany 2006-06-17 09:17:55

    Najważniejszą sprawą wg. mnie to jest naprawde oddana służba społeczeństwu. Aby i te postulaty i obietnice konktetnych kandydatów nie poszły w las, reszta jest bez znaczenia. Mam nadzieje, że w przypadku Pana Fikusa tak nie będzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    babcia - niezalogowany 2006-06-17 00:47:42

    Nic dodać, nic ująć, no może jeszcze warto przypomnieć, że to nie pierwsza kadencja Fikusa. W odpowiedziach radnego jest wiele niekonsekwencji. "Dyplomacja" przed wyborami to - niestety - już normalka. Gdyby został burmistrzem, też by tak... kręcił? Fragmenty tego wywiadu przypominają mi powiedzenie; "jestem za, a nawet przeciw".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2006-06-16 22:53:31

    Ciekawostką jest , że przewodniczący komisji budżetowej (pracującej nad budżetem) zaatakował wydatki obecnego włodarza. Dla mnie to jaja jak berety.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości