Pani burmistrz w nadesłanym sprostowaniu stwierdziła, że nieprawdą jest, że pracownicy Urzędu Gminy w Kartuzach posiadają zakaz wypowiadania się dla prasy. Tym bardziej jeśli chodzi o burmistrzów, sekretarza gminy, skarbnika i naczelników wydziałów oraz koordynatorów zespołów. Nie mamy powodów, żeby nie wierzyć pani burmistrz, jednak zastanawiają nas zachowania niektórych urzędników wobec dziennikarzy naszej redakcji.
Jak do tej pory po informacje zgłaszaliśmy się bezpośrednio do pani burmistrz, jej zastępcy, do koordynatorów zespołów oraz do Michała Szylera - naczelnika wydziału organizacyjnego Urzędu Gminy w Kartuzach, a więc do osób, które zostały upoważnione przez szefową kartuskiego magistratu.
Spośród wymienionych osób między innymi koordynatorzy utrudniali nam dostęp do uzyskania informacji. Od nich to bowiem najczęściej otrzymywaliśmy odpowiedź, że na pytania - owszem - odpowiedzą, ale pytania musimy przesłać drogą mailową.
Zdarzało się nam również uzyskać potrzebne informacje telefonicznie bądź bezpośrednio. Bulwersującym jednak jest fakt, że w chwilę potem urzędnik zastrzegał, aby ich nie publikować, bądź nie podawać jego nazwiska. Dlaczego? Jak usłyszeliśmy od jednego z koordynatorów kartuskiego urzędu, ma on zakaz udzielania informacji prasie, wydany ustnie przez burmistrza. Podkreślamy, że tak twierdzi urzędnik. To bardzo dziwna praktyka, bo w żadnym innym urzędzie samorządowym w powiecie kartuskim tego nie doświadczyliśmy (poza kartuskim urzędem gminy za czasów burmistrza Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego).
W nadesłanym sprostowaniu pani Mirosława Lehman twierdzi, że pracownicy urzędu są przezorni, gdyż obawiają się, że ich nieautoryzowane wypowiedzi będą przekłamywane. Sugeruje też, że żądanie składania pisemnych wniosków wynika z zapobiegliwości pracowników, a nie odgórnych dyspozycji. Ponadto twierdzi, że nie może zabronić im takiego działania.
Otóż żądanie przez urzędnika przesłania pytań w formie pisemnej jest uzasadnione prawnie jedynie w przypadku pytań, na które urzędnik nie potrafi odpowiedzieć niezwłocznie, czyli wówczas, gdy odpowiedzi wymagają czasochłonnego opracowania. W każdym innym przypadku nie jest konieczne składanie pisemnego wniosku.
Być może wyjaśnieniem całej sprawy jest wypowiedź jednego z urzędników, który pomimo tego, że zadawaliśmy proste pytania, na które potrafił niezwłocznie odpowiedzieć, stwierdził, że konieczny jest wniosek pisemny, ponieważ odpowiedzi (przed wysłaniem) musi sprawdzić burmistrz.
Czyżby pani burmistrz nie miała zaufania do niektórych swoich urzędników?
Jeżeli w kartuskim urzędzie nic w tej kwestii się nie zmieni, do tematu z pewnością wrócimy.
redakcja
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze