Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam, ja również borykam się z urzędnikami z UG Żukowo, mam problem z uzyskaniem warunków zabudowy. Działka znajduje się na terenie dla którego jeszcze nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. 2 lata temu poprzedni właściciel uzyskał warunki zabudowy - gmina wskazała, że zabudowa mieszkaniowa na tym terenie jest zbieżna z projektem mpzp i jak chcieliśmy przenieść warunki zabudowy na nas jako nowych właścicieli uzyskaliśmy informację, że jest to niemożliwe i że musimy wystąpić o nowe warunki zabudowy. Posłusznie złożyliśmy wniosek o warunki zabudowy i w odpowiedzi otrzymaliśmy postanowienie dot. odroczenia wydania decyzji na 9 miesięcy, ponieważ w chwili obecnej zabudowa mieszkaniowa na tym terenie koliduje z projektem MPZP. Generalnie dziwna sprawa co chwila zmiana koncepcji, wydają postanowienia, decyzje jak wiatr zawieje. Oczywiście złożyliśmy zażalenie na postanowienie UG do SKO, ale SKO od 4 miesięcy milczy jak zaklęte więc pozostała nam tylko skarga do WSA. Generalnie nasza administracja to porażka!!!
Witam! Na wstępie chciałem Panu pogratulować wytrwałości w zmaganiach z polskim systemem administracyjnym. Zgadzam się również z ogólnym przesłaniem Pańskiego listu dotyczącym biurokracji oraz systemu administracyjnego w naszym kraju. Niemniej po uważnym przeczytaniu pojawiło mi się parę pytań: 1. Dlaczego występował Pan o kolejną decyzję o warunkach zabudowy, kiedy jeśli jedna została już wydana do danej nieruchomości to zwyczajowo przyjęta jest cesja/przeniesienie decyzji na nowego właściciela (naturalnie trzeba wystąpić z wnioskiem i załączyć zgodę poprzedniego właściciela oraz nowego na przeniesienie praw i obowiązków). Procedura taka jest dużo tańsza (ok. 56 zł), trwa znacznie krócej niż wydanie nowej decyzji, no i naturalnie nie mogą pojawić się żadne zmiany czy błędy. 2. Żeby dowiedzieć się jakie gmina ma plany w danym rejonie, mimo braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, można zwyczajnie udać się do urzędu z prośbą o udostępnienie wglądu do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Nie jest to oczywiście dokument prawa miejscowego ale pozwala się zorientować "co się dzieje". A jeśli ktoś nie chce się "wgryzać" w taką specjalistyczną lekturę, czasem wystarczy telefon do urzędu i zwykłe pytanie, co w danym rejonie rada gminy planuje. Często taka pobieżna informacja pozwoli zaoszczędzić wiele kłopotów w przyszłości. 3. Na koniec, sprawa drogi. Jak zrozumiałem z Pańskiego listu (przepraszam jeśli mylnie zinterpretowałem sens) chodzi o wymóg dostępu nieruchomości do drogi publicznej (gminnej czy innej). Potrzeba udokumentowania takiego dostępu (drogi koniecznej) zachodzi zazwyczaj gdy mamy do czynienia z wydzieleniem danej nieruchomości z innej większej, a następnie jej sprzedażą. Wynikałoby z tego iż nabył Pan nieruchomość, która jako już odrębna całość i z nowym właścicielem nie "dziedziczy" ustaleń oraz planów nieruchomości pierwotnej. I wtedy faktycznie niezbędne są nowa decyzja o warunkach zabudowy, nowy projekt budowlany, nowe pozwolenie na budowę oraz wszystkie pozostałe zaświadczenia, decyzje, pozwolenia etc. Ale wydaje się, że tu nie miało to miejsca. Niemniej współczuję niełatwej konfrontacji z administracją samorządową i mam nadzieję, że mimo wszystko uda się Panu dopiąć swego. Pozdrawiam
@King Of Snake: Ciekawe czy te instytucje opisane w Twoim przypadku mają tytuły "przyjaznych podatnikowi"? :rolleyes: I ta sytuacja przedstawia podejście do petenta jakie powinno być w każdym urzędzie czy instytucji państwowej, gdzie to urzędnik jest dla nas, a nie odwrotnie. ;)
@kartuzy.info: to tragedii nie ma - w Kartuzach, o ile masz sprawne nogi to musisz się przejść przez pół miasta, jakby pani w księgach nie mogła skasować. @donio: a Gmina i Powiat Kartuzy już nie?? Dostaję do zapłacenia podatek od gruntów - płacę go z konta, gdzie w tytule przelewu wpisuje dane z dokumentu wystawionego przez UG w Kartuzach, dodatkowo tytuł uzupełniam imieniem i nazwiskiem. I co się okazuje, że pieniądzę zostały zaksięgowane niezgodnie z tytułem przelewu, tylko zgodnie z imieniem i nazwiskiem właściciela konta - zwracam uwagę urzędniczce, że dała ciała a ona mnie opieprza, ze ze złego konta wpłaciłem - ciekawe czy gdybym zapłacił na poczcie to tym samym należność trafiłaby na podatek za grunty Poczty Polskiej. Druga sprawa - kartuski US. Po co konieczność informowania w ogóle urzędu skarbowego o zakupionym samochodzie to nie wiem. Swego czasu zakupiłem w Niemczech auto, ale ponieważ dość miałem nadgorliwości urzędniczej oraz czekania w Kartuzach umowę sporządziliśmy na mojego Ojca, który mieszkał w Gdańsku i należał pod tamten US oraz izbę celną na Miałkim Szlaku. W IC byliśmy ok 13. Złożyliśmy szybko papiery, ponieważ nie było NIKOGO - co w doświadczeniu z IC w Gdyni było dziwne. Papiery złożone, mówimy "do widzenia" i pytamy się kiedy przyjechać, a normalny, nie zadufany w sobie i w swoim stanowisku miły pan informuje tylko abyśmy sobie machnęli napój z automatu, bo On się już za to bierze. No scenka opadła. Faktycznie - 40 minut później mieliśmy glejt w łapie. Do US dojechaliśmy ok. 14.30. Sala b.duża i osobne boksy dla petentów - urzędniczka wychodzi z boksu i zaprasza do środka. No coś mi tu nie gra - zbyt kulturalnie. A to dopiero przedsmak. Wywalamy po co Jej czas zabieramy, a Ona na to że szkoda że się spóźniliśmy 10 minut, bo kasa już zamknięta i nie załatwimy - myślę sobie OK, przecież i tak się na to nie nastawiałem. Ale Ona po chwili mówi, ze jak się rozpędzę, to jeszcze zdążę do marszałkowskiego dobiec, a tam poczta urzęduje i jeżeli przyniosę potwierdzenie wpłaty, to załatwimy. Pędzę na pocztę, wracam z kwitkiem i oczom nie wierzę - mój Ojciec wciąż siedzi w tym boksie i pije kawę. To było ponad moje dotychczasowe doświadczenia. Szkoda że nie pojechaliśmy wcześniej - zdążylibyśmy do Kartuz zarejestrować auto, bo umowę darowizny miałem już przygotowaną wcześniej. Zatem można?? Pewnie że tak, tylko trzeba chcieć
Gdybyś był obeznany w tym temacie to byś wiedział, że gm. Żukowo, Stężyca i Chmielno stosują tzw. prawo miejscowe. Mają gdzieś petenta. Petent to wróg, który przynosi im robotę. Przykładowo gm. Przodkowo i Sulęczyno działają na podstawie tego samego prawa co wyżej wymienione gminy, ale tu petent to traktowany jak partner w interesie o którego się dba. Przecież im szybciej się ktoś wybuduje to będą do gminy spływały podatki.
Witam, ja również borykam się z urzędnikami z UG Żukowo, mam problem z uzyskaniem warunków zabudowy. Działka znajduje się na terenie dla którego jeszcze nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. 2 lata temu poprzedni właściciel uzyskał warunki zabudowy - gmina wskazała, że zabudowa mieszkaniowa na tym terenie jest zbieżna z projektem mpzp i jak chcieliśmy przenieść warunki zabudowy na nas jako nowych właścicieli uzyskaliśmy informację, że jest to niemożliwe i że musimy wystąpić o nowe warunki zabudowy. Posłusznie złożyliśmy wniosek o warunki zabudowy i w odpowiedzi otrzymaliśmy postanowienie dot. odroczenia wydania decyzji na 9 miesięcy, ponieważ w chwili obecnej zabudowa mieszkaniowa na tym terenie koliduje z projektem MPZP. Generalnie dziwna sprawa co chwila zmiana koncepcji, wydają postanowienia, decyzje jak wiatr zawieje. Oczywiście złożyliśmy zażalenie na postanowienie UG do SKO, ale SKO od 4 miesięcy milczy jak zaklęte więc pozostała nam tylko skarga do WSA. Generalnie nasza administracja to porażka!!!
Witam! Na wstępie chciałem Panu pogratulować wytrwałości w zmaganiach z polskim systemem administracyjnym. Zgadzam się również z ogólnym przesłaniem Pańskiego listu dotyczącym biurokracji oraz systemu administracyjnego w naszym kraju. Niemniej po uważnym przeczytaniu pojawiło mi się parę pytań: 1. Dlaczego występował Pan o kolejną decyzję o warunkach zabudowy, kiedy jeśli jedna została już wydana do danej nieruchomości to zwyczajowo przyjęta jest cesja/przeniesienie decyzji na nowego właściciela (naturalnie trzeba wystąpić z wnioskiem i załączyć zgodę poprzedniego właściciela oraz nowego na przeniesienie praw i obowiązków). Procedura taka jest dużo tańsza (ok. 56 zł), trwa znacznie krócej niż wydanie nowej decyzji, no i naturalnie nie mogą pojawić się żadne zmiany czy błędy. 2. Żeby dowiedzieć się jakie gmina ma plany w danym rejonie, mimo braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, można zwyczajnie udać się do urzędu z prośbą o udostępnienie wglądu do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Nie jest to oczywiście dokument prawa miejscowego ale pozwala się zorientować "co się dzieje". A jeśli ktoś nie chce się "wgryzać" w taką specjalistyczną lekturę, czasem wystarczy telefon do urzędu i zwykłe pytanie, co w danym rejonie rada gminy planuje. Często taka pobieżna informacja pozwoli zaoszczędzić wiele kłopotów w przyszłości. 3. Na koniec, sprawa drogi. Jak zrozumiałem z Pańskiego listu (przepraszam jeśli mylnie zinterpretowałem sens) chodzi o wymóg dostępu nieruchomości do drogi publicznej (gminnej czy innej). Potrzeba udokumentowania takiego dostępu (drogi koniecznej) zachodzi zazwyczaj gdy mamy do czynienia z wydzieleniem danej nieruchomości z innej większej, a następnie jej sprzedażą. Wynikałoby z tego iż nabył Pan nieruchomość, która jako już odrębna całość i z nowym właścicielem nie "dziedziczy" ustaleń oraz planów nieruchomości pierwotnej. I wtedy faktycznie niezbędne są nowa decyzja o warunkach zabudowy, nowy projekt budowlany, nowe pozwolenie na budowę oraz wszystkie pozostałe zaświadczenia, decyzje, pozwolenia etc. Ale wydaje się, że tu nie miało to miejsca. Niemniej współczuję niełatwej konfrontacji z administracją samorządową i mam nadzieję, że mimo wszystko uda się Panu dopiąć swego. Pozdrawiam
@King Of Snake: Ciekawe czy te instytucje opisane w Twoim przypadku mają tytuły "przyjaznych podatnikowi"? :rolleyes: I ta sytuacja przedstawia podejście do petenta jakie powinno być w każdym urzędzie czy instytucji państwowej, gdzie to urzędnik jest dla nas, a nie odwrotnie. ;)