Reklama

Zdaniem Czytelnika: "Wystarczy, by urzędy nam nie przeszkadzały!"

30/11/2012 12:37
"Postanowiłem do państwa napisać, gdyż wydaje mi się, że wyczerpują się powoli moje nerwy. Proszę przeczytać uważnie tego maila, gdyż może Państwu wiele powiedzieć jak działa aparat biurokracji naszego KOCHANEGO państwa (ironia nie przypadkowa) - tymi słowami rozpoczyna się list, który napisał do nas jeden z naszych Czytelników. Co tak go zdenerwowało?

Mam 32 lata, wykształcenie wyższe informatyczne, od dwóch lat jestem szczęśliwym mężem i ojcem. Za miesiąc urodzi nam się drugie dziecko. Tyle opisu moje sytuacji życiowej. Pragnę przejść do sedna mojego problemu.

Jak każdy normalny obywatel po pięciu latach mieszkania w wynajmowanym lokalu (dodam że jest to lokal który jest własnością skarbu państwa - na mocy jakiejś przesiedleńczej ustawy). Tu jest pierwszy problem - właściciel - czyli skarb państwa, nie chce remontować tej kamienicy, ani sprzedać, więc przez pięć lat remontowałem mieszkanie, które nie należy de facto do mnie.

Postanowiliśmy z żoną więc poszukać i kupić mieszkanie (zgadza się, na rynku pierwotnym jest spora oferta i w dobrych cenach, ale albo developer jest niesumienny, albo mieszkanie jest zlokalizowane np. przy składowisku śmieci [mowa o wszystkich mieszkaniach w okolicy Gdańskich Szadółek]). Nasza decyzja padła więc na zakup działki i postawienie swojego domu jednorodzinnego. No i tu zaczęła się nasza przygoda!!!

Chcąc zdążyć przed grudniem z pozwoleniem na budowę zaczęliśmy dość wcześnie. W marcu kupiliśmy działkę budowlaną, oczywiście wcześniej sprawdzając wszystkie ważne rzeczy - własność działki, warunki zabudowy, itp. Oczywiście nie obyło się bez komplikacji. Nasze sądownictwo jest tak skonstruowane, że posiada swój zamknięty system i nie pozwala na pełny wglądu do ksiąg wieczystych (nie mówię o podstawowych odpisach). Trzeba było odwoływać notariusza, bo wydział ksiąg wieczystych nie udziela informacji o ostatnich wpisach do hipoteki.

Oczywiście po komputeryzacji wydziału ksiąg wieczystych jest o wiele prościej. Wystarczy iść do odpowiedniego pokoju. Tam pani przekieruje nas do kasy. W kasie znajdującej się w drugim końcu sądu uiszczamy opłatę i wracamy z potwierdzeniem do wcześniejszego pokoju. Tam pani z łaską drukuje nam księgę wieczystą. KOMPUTERYZACJA URZĘDÓW W POLSCE TO MIT.

To był jednak dopiero początek. Kupiliśmy działkę i zaczęliśmy naszą biurokratyczną przygodę. Trzeba było wystąpić o warunki zabudowy na nasze nazwisko (BO POPRZEDNIE JEST NIEWAŻNE). W międzyczasie zakupiliśmy projekt naszego nowego domu. Odbiór nowych warunków zabudowy trochę się opóźniał, gdyż urzędniczka odpowiedzialna za nasze sprawy była albo na zwolnieniu albo później przychodziła do pracy (nawet gdy umawialiśmy się na konkretną godzinę). Gdy już mieliśmy nasze warunki do odbioru (wyznaczono zastępcę) okazało się, że w opisie mamy 8m linii zabudowy, a na rysunku było 6m (taki mały błąd). Po mojej interwencji okazało się, że jednak będzie to 8m, gdyż planowane jest OD DAWNA poszerzenie drogi gminnej (o którym nie było wzmianki w poprzednich warunkach zabudowy)!!!!! Oczywiście mimo licznych odwołań (rozpatrzenie podania trwa 2-3 tyg - musi przejść przez 4 wydziały!!!!!) zrezygnowaliśmy, gdyż zależało nam na czasie. Kupiliśmy drugi projekt budowlany - spełniający nowe warunki zabudowy. (każdy projekt kosztuje ponad 2tys.) Do złożenia podania o pozwolenie na budowę pozostało nam TROCHĘ zaświadczeń do zebrania (projekt w 4 kopiach to nic, do tego zaświadczenia z różnych urzędów państwowych). Żeby zwykły człowiek złożył wniosek potrzebuje mnóstwa zaświadczeń z urządów państwowych - każde po minimum 2 tygodnie. Nie będąc gołosłownym - do wniosku potrzebne jest zaświadczenie z urzędu gminy o tym że jedna droga łączy się z drugą i przylega do mojej działki - oczywiście w niektórych urzędach załatwia się to od reki, ale nie w Żukowie. Tam trzeba podanie z prośba złożyć do kancelarii podawczej i czekać 4 dni żeby doszło do właściwego oddziału (bezpośrednie złożenie jest niemożliwe). Potem jest już z górki - dany wydział stwierdza, że drogi się łączą (4-5 dni), pozostają tylko podpisy do złożenia (4-5 dni) i zaświadczenie jest gotowe do odbioru (2 tygodnie).

Do tego dochodzą tak kuriozalne sprawy jak ponumerowanie każdej strony oddzielnie w dokumentacji (4 kopie po około 100 stron) i mamy dokumentacją gotową. Wtedy urząd ma 65 dni na rozpatrzenie i stwierdzenie czego brakuje. W urzędzie w Kartuzach dokumentacja od chwili podania do momentu przekazania jej do odpowiedzialnej osoby trwa MIESIĄC.

My, jako obywatele, nie wymagamy od naszego państwa (czyt. urzędów) żeby dawało(y) nam wiele, ale wystarczy żeby nie przeszkadzało(y)!!!!!!!!!

Takie postępowanie bardzo zachęca do mieszkania i płacenia podatków w Polsce. Życzę więc powodzenia w dalszym poszerzaniu biurokracji naszego kraju.

POZDRAWIAM

Krzysztof Kisiel
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    J_usti - niezalogowany 2012-12-03 14:17:59

    Witam, ja również borykam się z urzędnikami z UG Żukowo, mam problem z uzyskaniem warunków zabudowy. Działka znajduje się na terenie dla którego jeszcze nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. 2 lata temu poprzedni właściciel uzyskał warunki zabudowy - gmina wskazała, że zabudowa mieszkaniowa na tym terenie jest zbieżna z projektem mpzp i jak chcieliśmy przenieść warunki zabudowy na nas jako nowych właścicieli uzyskaliśmy informację, że jest to niemożliwe i że musimy wystąpić o nowe warunki zabudowy. Posłusznie złożyliśmy wniosek o warunki zabudowy i w odpowiedzi otrzymaliśmy postanowienie dot. odroczenia wydania decyzji na 9 miesięcy, ponieważ w chwili obecnej zabudowa mieszkaniowa na tym terenie koliduje z projektem MPZP. Generalnie dziwna sprawa co chwila zmiana koncepcji, wydają postanowienia, decyzje jak wiatr zawieje. Oczywiście złożyliśmy zażalenie na postanowienie UG do SKO, ale SKO od 4 miesięcy milczy jak zaklęte więc pozostała nam tylko skarga do WSA. Generalnie nasza administracja to porażka!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ceres Doradztwo - niezalogowany 2012-12-01 20:53:26

    Witam! Na wstępie chciałem Panu pogratulować wytrwałości w zmaganiach z polskim systemem administracyjnym. Zgadzam się również z ogólnym przesłaniem Pańskiego listu dotyczącym biurokracji oraz systemu administracyjnego w naszym kraju. Niemniej po uważnym przeczytaniu pojawiło mi się parę pytań: 1. Dlaczego występował Pan o kolejną decyzję o warunkach zabudowy, kiedy jeśli jedna została już wydana do danej nieruchomości to zwyczajowo przyjęta jest cesja/przeniesienie decyzji na nowego właściciela (naturalnie trzeba wystąpić z wnioskiem i załączyć zgodę poprzedniego właściciela oraz nowego na przeniesienie praw i obowiązków). Procedura taka jest dużo tańsza (ok. 56 zł), trwa znacznie krócej niż wydanie nowej decyzji, no i naturalnie nie mogą pojawić się żadne zmiany czy błędy. 2. Żeby dowiedzieć się jakie gmina ma plany w danym rejonie, mimo braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, można zwyczajnie udać się do urzędu z prośbą o udostępnienie wglądu do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Nie jest to oczywiście dokument prawa miejscowego ale pozwala się zorientować "co się dzieje". A jeśli ktoś nie chce się "wgryzać" w taką specjalistyczną lekturę, czasem wystarczy telefon do urzędu i zwykłe pytanie, co w danym rejonie rada gminy planuje. Często taka pobieżna informacja pozwoli zaoszczędzić wiele kłopotów w przyszłości. 3. Na koniec, sprawa drogi. Jak zrozumiałem z Pańskiego listu (przepraszam jeśli mylnie zinterpretowałem sens) chodzi o wymóg dostępu nieruchomości do drogi publicznej (gminnej czy innej). Potrzeba udokumentowania takiego dostępu (drogi koniecznej) zachodzi zazwyczaj gdy mamy do czynienia z wydzieleniem danej nieruchomości z innej większej, a następnie jej sprzedażą. Wynikałoby z tego iż nabył Pan nieruchomość, która jako już odrębna całość i z nowym właścicielem nie "dziedziczy" ustaleń oraz planów nieruchomości pierwotnej. I wtedy faktycznie niezbędne są nowa decyzja o warunkach zabudowy, nowy projekt budowlany, nowe pozwolenie na budowę oraz wszystkie pozostałe zaświadczenia, decyzje, pozwolenia etc. Ale wydaje się, że tu nie miało to miejsca. Niemniej współczuję niełatwej konfrontacji z administracją samorządową i mam nadzieję, że mimo wszystko uda się Panu dopiąć swego. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2012-12-01 15:12:30

    @King Of Snake: Ciekawe czy te instytucje opisane w Twoim przypadku mają tytuły "przyjaznych podatnikowi"? :rolleyes: I ta sytuacja przedstawia podejście do petenta jakie powinno być w każdym urzędzie czy instytucji państwowej, gdzie to urzędnik jest dla nas, a nie odwrotnie. ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości