Rozmowa z czołowym polskim żeglarzem meczowym, kapitanem Krzysztofem Rosińskim, jak się okazuje, częstym gościem na kaszubskich jeziorach.
Open Yachting to czołowa polska załoga w żeglarstwie meczowym, jak oceniasz wasz ostatni sezon?
Ostatni sezon był bardzo dobry dla naszej załogi. Wystartowaliśmy w pięciu edycjach regat o Puchar Świata Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej ISAF, zajmując cztery razy trzecie miejsce oraz jedno piąte. Startowaliśmy dwukrotnie we Włoszech raz w Rosji i dwukrotnie w Stanach Zjednoczonych.
Które z regat zaliczanych do Pucharu Świata oceniasz jako najlepsze, a które jako najtrudniejsze?
Naszymi najlepszymi regatami były otwarte Mistrzostwa Rosji w Miass koło Czelabińska, w których wygraliśmy siedem z ośmiu wyścigów. Niestety niekorzystny układ punktów w ostatnim biegu pozbawił nas zwycięstwa.
Rosjanie żartowali, że postąpiliśmy politycznie poprawnie, dając im wygrać mistrzostwa własnego kraju, nie stwarzając precedensu, aby Polska załoga zajęła pierwsze miejsce. W przyszłym roku dołożymy wszelkich starań aby to zmienić.
Najtrudniejsze regaty? Udział we wszystkich regatach jest trudny, gdyż wkładamy w rywalizację sportową cały swój zapał i umiejętności. Niemniej największego wysiłku wymagały regaty w Chicago, w których wiał silny i bardzo zmienny wiatr. I tutaj ciekawostka, bo w uzyskaniu świetnej lokaty, w bardzo mocnej stawce, pomogły nam treningi na Jeziorze Ostrzyckim.
Open Yachting oprócz załogi regatowej to także organizator imprez i szkoleń żeglarskich. Do kogo jest adresowana Wasza działalność?
Najprościej byłoby odpowiedzieć, że do wszystkich. Organizujemy w Polsce regaty w randze Pucharu Świata jak i regaty dla amatorów. Jako pasjonaci żeglarstwa, staramy się przyciągnąć jak największe rzesze do tego pięknego i czystego sportu, organizując szkolenia żeglarskie dla tych co chcą wsiąść po raz pierwszy na jacht, jak i dla profesjonalnych żeglarzy.
Jak wspomniałeś powyżej trenujecie m.in. na Jeziorze Ostrzyckim. Dlaczego właśnie w naszym regionie? Przecież członkowie Waszej załogi pochodzą z różnych części Polski, głównie z Trójmiasta.
Owszem, żaden z obecnych członków załogi nie pochodzi z okolic Kartuz, co nie oznacza, że tak będzie zawsze. Uważam, że wszędzie można spotkać ludzi z pasją, gotowych do poświęceń w imię rywalizacji sportowej na najwyższym poziomie. Dla przykładu w Kartuzach może być to klub "Lamelka", który ma duży potencjał i prężnie działa szkoląc kolejnych zawodników. W niedalekiej przyszłości mogą oni zajmować czołowe miejsca w regatach flotowych, a przy odpowiednim treningu również w match racingu. Mówiąc natomiast o Jeziorze Ostrzyckim, tak samo jak o większości jezior pętli Raduńskiej, uważam co już niejednokrotnie zostało potwierdzone, że są to najlepsze akweny do uprawiania żeglarstwa w Polsce na każdym poziomie. Mam tu na myśli wszelkie aktywności z tym związane, czyli szkolenie żeglarskie dla dzieci, młodzieży, dorosłych, amatorów i profesjonalnych zawodników. Myślę również o organizacji regat z Mistrzostwami Polski czy Pucharem Świata włącznie.
Jakie walory naszych jezior sprawiają, że są to tak dobre tereny do uprawiania żeglarstwa?
Jest ich wiele, niemniej spróbuję odnieść się do niektórych z nich. Po pierwsze bezpieczeństwo. Wysokie brzegi, które w razie gwałtownego załamania pogody dają wyśmienite schronienie. Pamiętamy wszyscy katastrofalny szkwał na Mazurach w 2008 roku, kiedy było wiele ofiar śmiertelnych i mnóstwo zniszczonego sprzętu. Zakaz używania motorówek i skuterów wodnych co sprawia, że w przeciwieństwie do np. Mazur czy zalewu Zegrzyńskiego szkolenie lub organizacja regat jest o wiele bezpieczniejsza. Miękkie podłoże jezior powoduje, że możliwość poważnej awarii jachtu w przypadku wejścia na mieliznę jest sprowadzone do minimum.
Po drugie zróżnicowanie warunków. Na jednym tylko jeziorze można spotkać warunki wiatrowe od słabych do bardzo silnych. To genialnie usprawnia trening, gdyż można wybrać część jeziora w zależności od potrzeb. Na otwartych akwenach trzeba po prostu czekać na zmianę pogody.
Po trzecie bliskość lotniska w Rębiechowie, co znakomicie ułatwia transport zawodników i sędziów w przypadku organizacji regat międzynarodowych. Tak naprawdę podczas dni roboczych, kiedy głównie zjeżdżają się osoby z zagranicy, dojazd z lotniska do Kartuz zajmuje mniej czasu niż np. do Gdyni.
I po czwarte, to z czego ten region słynie, czyli przepiękne tereny, niesamowicie życzliwi ludzie oraz dobra baza hotelowo-gastronomiczna za rozsądną cenę.
Po tym co powiedziałeś wygląda na to, że ta okolica to żeglarskie eldorado, tak jednak nie jest. Może to ziemia nie odkryta?
Tu się nie zgodzę. Są to tereny dawnej świetności polskiego żeglarstwa i to bardzo docenione, ale niestety zapomniane. Nie odkrywam Ameryki, tylko po prostu korzystam z doświadczeń kilkudziesięciu lat szkoleń żeglarskich i organizacji regat na tym terenie z udziałem wielu znakomitych żeglarzy i trenerów.
W poprzednim systemie, tylko na samym Jeziorze Ostrzyckim, kilka najlepszych klubów żeglarskich w Polsce miało swoje ośrodki szkoleniowe. To właśnie tutaj szkolili się, a potem trenowali późniejsi olimpijczycy, mistrzowie świata i mistrzowie Polski. Pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych trenował tutaj Lech Poklewski przed olimpiadą w Monachium w 1972 roku i Mistrz Szwajcarii z 1973 roku - czy zbieżność nazw Szwajcaria i Szwajcaria Kaszubska ma tutaj wpływ nie wiem ale brzmi sympatycznie.
Tutaj również stawiali pierwsze kroki w szkółkach żeglarskich, a potem trenowali:
kpt. Jarosław Kaczorowski - Mistrz Świata, uczestnik wokółziemskich regat The Race 2000 na katamaranie Warta Polpharma oraz wielokrotny Mistrz Polski.
Adam Skomski - kolejny wielokrotny Mistrz Polski uczestnik próby bicia rekordu w wokółziemskich zmaganiach na jachcie BPH, a obecnie członek załogi kpt. Romana Paszke. Dalej, Tomasz Chamera - tak jak jego poprzednicy stający wielokrotnie na najwyższym podium, obecnie dyr. Sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego i wielu innych żeglarzy, wliczając w to choćby moją osobę.
Niestety wszystko to skończyło się już pod koniec lat osiemdziesiątych.
Za sprawą wyśmienitej współpracy, między innymi z Witosławem Labudą z pensjonatu "U Stolema", udało nam się częściowo reaktywować szkolenia i żeglarstwo regatowe na Jeziorze Ostrzyckim. Poprzez tą inicjatywę zorganizowano wiele szkoleń i treningów, a przez ostatnie trzy lata trenował razem z nami wybitny żeglarz, Mistrz Świata, obecny Mistrz Polski oraz organizator Sopot Match Race, Przemysław Tarnacki.
Czyli Wasza działalność na terenie powiatu kartuskiego to nie przypadek. Jakie są w takim razie plany na przyszłość?
Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów, gdyż konkurencja zarówno sportowa jak i organizacyjna nie śpi, niemniej oprócz startów w Pucharze Świata będziemy rozwijać działalność szkoleniową jak również będziemy organizować regaty żeglarskie z Pucharem Świata włącznie. Pragnęlibyśmy przenieść część imprez z zatoki Gdańskiej właśnie tutaj, tym bardziej, że pojawiły się nowe możliwości. Startując w regatach na kilku kontynentach, nierzadko w bardzo orientalnych krajach mogę powiedzieć, że np. obiekt na Złotej Górze jest jedyną w Polsce i unikatową na skalę światową naturalną areną żeglarską. Jednym z problemów widowiskowości żeglarstwa jest to, że na większości akwenów żeglarze znikają gdzieś za horyzontem, a o rywalizacji można się dowiedzieć z prasy, zdjęć lub filmów. Widz, który będzie obserwował regaty żeglarskie na Złotej Górze będzie w tej komfortowej sytuacji, że będzie mógł obserwować całą trasę z bliska i poczuć się jakby był w samym sercu sportowej walki. To zaś spowoduje jeszcze większą popularyzację żeglarstwa, widzom da wiele emocji, a zawodnikom dodatkowy doping w walce sportowej. W ten sposób, żeglarstwo zostanie sprowadzone do pozycji sportu "stadionowego" ku korzyści wszystkich.
Jest to rzadki przywilej dany właśnie mieszkańcom okolicznych terenów oraz turystom na nich przebywającym. Dodatkowo bliskość sceny umożliwia organizację odpowiedniej oprawy zmagań sportowych czego nie będzie się można powstydzić nie tylko w Polsce ale i na świecie.
O żeglarstwie mówisz z wielką pasją w jakim kontekście je traktujesz? Jako sport? Jako hobby? Czy jako sposób na spędzenie wolnego czasu?
Czy mogę odpowiedzieć pytaniem na pytanie? Jeżeli wszystkie plany oraz wysiłki moje i mojej rodziny są dostosowane do żeglarstwa to czy to jest tylko pasja? Czy może już raczej sposób na życie?
Życzę w takim razie dalszych sukcesów na arenie sportowej jak również w promowaniu żeglarstwa w tym żeglarstwa meczowego.
Dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia na pięknych jeziorach Szwajcarii Kaszubskiej.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze