Reklama

Zginął pod wodą - niebawem na świat ma przyjść jego syn. Potrzebna pomoc

Tragedia rozegrała się w niedzielne popołudnie 9 lipca. To wówczas 27-latek poszedł popływać i nie wypłynął już z akwenu. Mimo szybkiej akcji ratowniczej, wydobycia go na brzeg i podjętej akcji reanimacyjnej, nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych. Pozostawił żonę, a niebawem na świat ma przyjść jego syn. Rodzina Damiana apeluje o pomoc dla jego żony i syna, który nie pozna już taty.

Było słoneczne niedzielne popołudnie, więc wielu na spędzenie tego czasu wybrało jezioro. Tak również te niedzielę spędzał 27-letni Damian Recław. Wraz z rodziną i znajomymi wybrał się nad jezioro Sumino w Ogonkach (gm. Sulęczyno). Około godziny 17. wydarzyła się tragedia. 27-latek poszedł popływać i nie wypłynął już z akwenu. Na pomoc było już za późno. Mimo szybkiej akcji ratowniczej, wydobycia go na brzeg i podjętej akcji reanimacyjnej, nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych.

- . Tam na oczach własnej rodziny, a w szczególności żony zginął niesprawiedliwie młody mężczyzna. Był nim mój ukochany kuzyn Damian Recław  Człowiek o wielkim sercu, który był gotowy rzucić wszystko by pomóc drugiej osobie. Zawsze pragnął dać światu to co dobre, a w szczególności dzielić się tą dobrocią ze swoją rodziną, którą tworzył zaledwie dwa lata. Tak jednak już się nie stanie, w co nie możemy do tej pory uwierzyć. Dla Damiana największą wartością była rodzina, to był jego największy życiowy projekt. Wraz ze swoją żoną długo starali się o upragnione dziecko, o którym tak bardzo marzyli. Udało się. Miłość, która ich łączyła dawała im siły i wiary, by walczyć o spełnienie marzenia, jakim miał być dom wypełniony miłością. Gdy dziecko było już w drodze, realizowali kolejną część planu czyli budowa domu - opowiada Seweryna, kuzynka Damiana. 

Reklama

- Wszystko układało im się wspaniale, ale niestety życie potrafi w jednej chwili dać tyle dobra, po czym w mgnieniu oka zabrać wszystko i nadzieję zrównać z ziemią. Wciąż nie wiemy dlaczego do tego doszło. Los zdecydował w taki sposób o życiu Damiana, które przecież dopiero było przed nim… Wiemy jednak tyle, że skutki tego zdarzenia bardzo źle odbiły się na Tatianie, żonie Damiana, która niedługo urodzi ich syna. Jako samotna matka została zmuszona wrócić do rodziców i tam samotnie wychowywać syna w małym pokoju. Niestety nie ma ona tam odpowiednich warunków, dzięki którym mogłaby dać przestrzeń dziecku i spróbować zacząć swoje życie od nowa - dodaje. 

Stąd też zbiórka zorganizowana przez kuzynkę Damiana - Sewerynę. Wspólnie z pomocą ludzi o dobrych sercach chcą bowiem dokończyć rozpoczętą przez Damiana budowę domu. 

Reklama

- W związku z tym, że byli oni w trakcie budowy domu, chciałabym bardzo aby ta część zapewne najważniejszego planu Damiana została zrealizowana. Miał być bowiem dla najważniejszych osób w jego życiu jakimi są Tatiana i jego synek. Cała rodzina bardzo pomaga Tatianie, ale nie jesteśmy wstanie zebrać tyle, aby powstał dla nich skromny ,mały domek. Dlatego też zdecydowałam się poprosić o wsparcie finansowe i tu mogę napisać, że liczy się nawet najdrobniejszy gest. Wierzę głęboko, że razem uda nam się zrealizować projekt i spełnimy marzenie Damiana i Tatiany - apeluje Seweryna. 

Wesprzeć zbiórkę można za pośrednictwem platformy zrzutka.pl:

Reklama

Pomoc dla żony i przyszłej mamy po stracie męża

Przypomnijmy, że do tragedii doszło w niedzielę, 9 lipca nad jeziorem Sumino w gminie Sulęczyno. 

- W niedzielę po godzinie 17:00 oficer dyżurny kartuskiej komendy odebrał zgłoszenie o utonięciu mężczyzny do którego doszło nad jeziorem w miejscowości Ogonki. Na miejsce natychmiast skierowani zostali policjanci oraz służby ratownicze. Funkcjonariusze pracujący na miejscu wstępnie ustalili, że 27-latek nad jeziorem przebywał w towarzystwie znajomych, którzy zauważyli jego zniknięcie pod taflą wody. Na pomoc było już za późno. Policjanci pod nadzorem prokuratora zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonali oględziny oraz przesłuchali świadków. Wstępne ustalenia wykluczają, aby do śmierci 27-latka przyczyniły się osoby trzecie. Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Kartuzach - informowała wówczas sierż. Aldona Domaszk, rzecznik kartuskiej policji.

Reklama

Czy warto pomagać?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości