Reklama

Żukowo. Ewa Bałon nadal wiceprzewodniczącą rady

Niewątpliwie w programie piątkowej sesji najbardziej bulwersującym punktem był projekt uchwały o odwołanie wiceprzewodniczącej żukowskiej rady Ewy Bałon. To efekt wniosku, który w tej sprawie złożyło sześciu radnych opozycji. Jak się później okazało z przyczyn proceduralnych do głosowania nie doszło. Jednak końcówka obrad pozwala na domysły, że sprawa ta będzie miała ciąg dalszy.

Radny Zbigniew Szewczyk w trakcie zatwierdzania porządku obrad optował za wycofaniem tego punktu, gdyż złożony wniosek, jego zdaniem, był niekompletny.

Z takim postawieniem sprawy nie zgadzał się radny Wojciech Kankowski, który dociekał, co jest tego przyczyną i czego konkretnie zabrakło w tym dokumencie.

- Procedura jest dwuetapowa - wyjaśniała mecenas Hanna Lejk. - Składa się z wniosku, który został złożony, a następnie ze sporządzenia kart do głosowania, wyboru komisji skrutacyjnej, głosowania i ogłoszenia wyników. Drugim etapem jest podjęcie uchwały w tej sprawie, ale wnioskodawcy takiej uchwały nie załączyli. Jej brak powoduje, że procedura nie może być zakończona.

- Na sesję zwołaną w tzw. trybie zwykłym materiały przygotowuje przewodniczący rady - ripostował radny Wojciech Kankowski. - Procedura, o której mówi pani mecenas dotyczy sesji nadzwyczajnej, a dzisiejsza takową nie jest. W związku z tym nie widzę prawnego uzasadnienia dla wycofania tego punktu z obrad sesji.

Szef klubu Kaszubskiego Zrzeszenia Wyborczego poinformował, że przygotował stosowny projekt uchwały i prosił przewodniczącego, jeżeli jest to konieczne, o uzupełnienie porządku obrad.

Ogłoszoną w tym momencie przez Adama Okroja przerwę, w "improwizowanych" przez radnych grupkach toczyły się dyskusje.

Po tym "taktycznym zabiegu" głos zabrał Wojciech Kankowski, który oznajmił, że w związku z uzyskanymi dodatkowymi informacjami od przewodniczącego klubu radnych, członkowie jego klubu wyrażają zgodę na wycofanie tego punktu.

Bez szczegółowych wyjaśnień z jego strony, decyzja była dość zaskakująca. Po kolejnej przerwie mówiło się w kuluarach, że Ewa Bałon zapowiedziała swoją dymisję z pełnionej funkcji. Dlatego też z niecierpliwością i uwagą przysłuchiwano się jej wystąpieniu na samym zakończeniu sesji.

Kuluarowe spekulacje okazały się nieprawdziwie. Ewa Bałon przedstawiła bowiem pismo przygotowane przez kancelarię prawną, z którego wynikało m. in. że zebranie wiejskie w Sulminie zostało zwołane z naruszeniem prawa i tym samym jest nieważne i niezdolne do procedowania wywołującego skutki prawne.

Przypomnijmy, że uzasadnienie wniosku o odwołanie dotyczyło wprowadzenia, wedle radnych opozycji, w błąd mieszkańców Sulmina podczas wspomnianego zebrania wiejskiego.

- Święta rzecz opozycji walczyć, gratuluję sprytu, nie popieram jednak metod opierających się na intrygach i manipulacjach, to nie ma nic wspólnego z honorem i pełnieniem zaszczytnej funkcji publicznej - zakończyła swoja wypowiedź Ewa Bałon.

Wojciech Kankowski postanowił nie wdawać się w dyskusję. Stwierdził jedynie, że na początku sesji przewodniczący rady i szef klubu radnych dali mu słowo honoru, jak to określił, w pewnej sprawie… W jakiej? Tego już osoby siedzące na sali się nie dowiedziały.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości