Po raz pierwszy dwie klasy Liceum Pedagogicznego, które zdawały maturę w 1968 roku, spotkały się w środę na jubileuszowej imprezie. Przyjechali z różnych zakątków województwa pomorskiego. Do stołu zasiadło 26 absolwentów i trzech profesorów. Dla byłych nauczycieli były podziękowania i kwiaty, a wszyscy uczestnicy otrzymali upominki od burmistrza żukowskiej gminy.
Przed imprezą w restauracji Sidło absolwenci udali się na żukowski cmentarz, by tam złożyć kwiaty i zapalić znicze na grobach swoich profesorów, po czym wzięli udział w mszy św. w intencji profesorów oraz koleżanek i kolegów.
Podczas prezentacji multimedialnej odżyły wspomnienia. Prezentowane czarno - białe zdjęcia stworzyły niepowtarzalny klimat lat 60. Odnotowały one wiele wydarzeń ze szkolnego życia. Oprócz wspomnień i wzruszających refleksji nie brakowało dużej dawki humoru, zwłaszcza kiedy trzeba było "odszyfrować" kto jest na fotkach sprzed pół wieku. Kilkugodzinne spotkanie było pełne wspomnień i powrotem do czasów młodości.
Jak po 50 latach ocenia swoją klasę wychowawca klasy 5a? - Odbierałem ich jako grupę indywidualistów. Dobrze się z nimi pracowało, bo wszyscy byli bardzo zdolni. Kiedy wyszli ze szkoły i rozpoczęli nowy etap w swoim życiu, wszyscy wyszli na ludzi. Nigdy nie musiałem się za nich wstydzić - stwierdza Witold Klimkiewicz.
Co do dzisiaj pamiętają absolwenci ze swojej matury? - Pisałyśmy ściągi na maturę, m. in. z języka polskiego. Kiedy na egzaminie pisemnym zobaczyłam pytanie związane z Adamem Mickiewiczem, byłam już pewna, że ściąga nie jest mi potrzebna. Po dwóch godzinach trafiłam na wielki problem. Nie wiedziałam jak napisać wyraz... "wreszcie". Zauważył to mój wychowawca i przeliterował to słowo. Jakoś mi to śmiesznie wyglądało. Nie mogłam znaleźć wyrazu zastępczego. Taką samą podpowiedź usłyszałam od dyrektora. Wtedy pomyślałam, że chcą mnie... oblać. W końcu znalazłam synonim, ale nie pamiętam dzisiaj jaki. Maturę zdałam bez poprawki wspomina - Eugenia Latoszewska.
Ona też umiała powtórzyć wszystkie pytania z egzaminu ustnego z historii co do joty.
Halina Kunecka doskonale pamięta maturę z matematyki, gdyż o mały włos królowa nauk nie pokrzyżowała jej życie. Zaniedbała się w pewnym momencie w nauce i zaczęły się trudności. Z zaległości wyciągnęła ją koleżanka, dając jej ekspresowe korepetycje. To ona stwierdziła, że jej "uczennica" ma dobre wiadomości z matematyki, ale brakuje jej wiary w siebie. Dobra diagnoza pomogła, gdyż egzamin ustny zdała śpiewająco.
Maria Hejmanowska była dobra z matematyki, więc na maturze pisemnej nie potrzebowała żadnych ściąg. Wzięła tylko puste kartki, na których mogła napisać rozwiązane już przez siebie zadania dla potrzebującej osoby. Numer zadania dyskretnie na palcach pokazywał wychowawca, po czym zajmował się "dystrybucją". Do podobnych "dobrych uczynków" przyznała się po półwieczu Eugenia Latoszewska.
- Temat maturalny z języka polskiego ucieszył mnie, gdyż mogłam pisać o Adamie Mickiewiczu. Poszło mi dobrze. Podobnie z matematyki, chociaż przy ostatnim zadaniu, jeden z nauczycieli wskazał na błąd, który szybko poprawiłam. Najbardziej bałam się historii, do której bardzo intensywnie się przygotowywałam. Z moich odpowiedzi z pedagogiki i psychologii komisja była zadowolona - mówi Danuta Zawadzka.
- Po ostatnim zjeździe absolwentów Liceum Pedagogicznego nasza klasa 5b zaczęła się spotykać częściej, co roku lub co dwa lata. W ubiegłym roku kiedy takie spotkanie zorganizowaliśmy u Leona Micińskiego, byłego dyrektora liceum i nauczyciela matematyki, postanowiliśmy, aby nasz rocznik maturalny spotkał się w komplecie, czyli obydwie klasy, które zdawały maturę w 1968 roku - oznajmia Jerzy Formela.
Na spotkanie z całego województwa pomorskiego przyjechało 17 absolwentów z klasy 5 b i dziewięć pań z klasy 5a oraz trzech profesorów - Leona Miciński, Stanisław Kosznik i Witold Klimkiewicz.
Organizacją zajął się Jerzy Formela i Zofia Nowak. Przygotowania trwały około czterech miesięcy.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze