Reklama

Gmina Kartuzy pozwana na 4 mln zł

Czterech milionów złotych odszkodowania domaga się od kartuskiego samorządu firma Sport StadiaNet, niedoszły koncesjonariusz przebudowy stadionu w Kartuzach i budowy hali widowiskowo-sportowej w Kiełpinie. Ma to być rekompensata za poniesione przez spółkę nakłady w etapie projektowania i negocjacji oraz utratę spodziewanych korzyści. Sprawa trafiła do sądu.

W 2009 roku gmina Kartuzy rozpoczęła starania o znalezienie środków na dwie ważne inwestycje związane z rozbudową i udoskonaleniem dostępnej infrastruktury sportowej. Niszczejący stadion gminny miał zostać przebudowany i zmodernizowany, zaś przy liczącej już grubo ponad pół tysiąca uczniów szkole w Kiełpinie zaplanowano budowę nowoczesnej sali sportowej. Oba zadania okazały się jednak dość kosztowne, co przy realizowanych bądź przewidzianych do realizacji zadaniach inwestycyjnych, minimalizowało szanse na wykonanie tych projektów.

Tak zrodził się pomysł na wykorzystanie w tym celu zdobywającej dopiero w Polsce popularność koncesji, a więc formy partnerstwa publiczno-prywatnego. Ogłoszono więc przetarg, na który odpowiedziała tylko jedna firma, szwajcarsko-niemiecka spółka Sport StadiaNet. Rozpoczęły się długotrwałe negocjacje i oczekiwanie na ostateczną ofertę. Radni zabezpieczyli na ten cel 45 milionów złotych i wpisali zadanie do Wieloletniego Programu Inwestycyjnego.

Problemy pojawiły się jesienią ubiegłego roku, gdy część radnych, zniecierpliwiona przeciągającymi się negocjacjami zaczęła mieć wątpliwości co do opłacalności i zasadności realizacji tych inwestycji właśnie w oparciu o koncesję. Grupie tej przewodzili Mieczysław Gołuński oraz Andrzej Pryczkowski, domagając się wycofania z przedsięwzięcia. Zwołano nawet nadzwyczajną sesję, w czasie której zapadła decyzja o obniżeniu zabezpieczonej na ten cel w budżecie kwoty z 45 do 30 milionów złotych.

W listopadzie 2010 roku, miesiąc po burzliwych obradach Rady Miasta, do magistratu wpłynęła wreszcie oferta cenowa firmy Sport StadiaNet. Kwota, jaką spółka zażyczyła sobie za realizację obu zadań sięgnęła 63 milionów złotych, co było równoznaczne z jej odrzuceniem i ostatecznym zamknięciem tematu koncesji.

Jak się okazuje, nie zupełnie. Niedoszły koncesjonariusz, niepocieszony tym, że nie doszło do podpisania umowy, zażądał od gminy odszkodowania. Domaga się czterech milionów złotych zadośćuczynienia tytułem poniesionych nakładów i utraconych korzyści. Gmina odmówiła i sprawa trafiła do sądu.

Proces na linii gmina Kartuzy-Sport StadiaNet nie będzie jedynym tego typu w regionie. Ta sama firma pozwała bowiem również gminę Kosakowo (pow. pucki), która przez dwa lata prowadziła podobne negocjacje, tyle że związane z budową kompleksu szkolno-sportowego. Tu wysokość odszkodowania ma być jeszcze wyższa, bo ponad 5,5 mln złotych.

Do sprawy wrócimy.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2011-10-28 13:16:03

    To jest oczywiste nastepstwo zmiany warunków przetargu tuż przed końcem postepowania. Odpowiada za to zarówno burmistrz jak i rada gminy, to rada zmniejszyła przewidywany i akceptowany koszt. Niestety nic nie pomogły wpisy (min moje na info) ostrzegajace przed taką decyzją. Teraz mamy jej kosekwencje, 4mln nie dostana ale 1mln zapewne tak.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wiola - niezalogowany 2011-10-28 01:39:28

    Lehmanowa niech zbiera na dobrego prawnika, bo przez nią będziemy w Szwajcarii, ale nie kaszubskiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartek Gruba - niezalogowany 2011-10-27 09:32:39

    Przetarg na koncesję różni się od standardowych przetargów. W pierwszej ofercie wyraża się jedynie wolę przystąpienia do negocjacji, podjęcia rozmów. Ich przedmiotem jest dosłownie wszystko, z rozmiarem i ilością okien włącznie. Cena pada dopiero w ofercie końcowej, co w tym wypadku nastąpiło w listopadzie 2010 r. roku. Co więcej, cena nie jest jedynym i najważniejszym elementem oferty, jak to zwykle bywa przy tradycyjnych przetargach. To tak ogólnie, bo specjalistą w tym temacie nie jestem :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości