Na stronie Urzędu Miejskiego w Kartuzach został opublikowany komunikat, w którym burmistrz Kartuz zaprzecza podanym przez nas informacjom na temat licznych nieprawidłowości przy realizacji budowy kanalizacji dla Dzierżążna, Sitna i Borowa. W żaden sposób nie odnosi się jednak merytorycznie do naszych publikacji.
W artykule pt. "Kontrakt stulecia, czy klapa stulecia?" wskazaliśmy na skandaliczny sposób realizowania przez władze Kartuz największego projektu inwestycyjnego w historii gminy. Żaden z wybudowanych odcinków kanalizacji nie przeszedł poprawnie weryfikacji prowadzonej przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Do każdego z nich są poważne zastrzeżenia, które uniemożliwiają jego odbiór i użytkowanie. Pomimo tego gmina użytkuje kanalizację, pobiera opłaty od mieszkańców i naraża się na kary. Doprowadzenie inwestycji do końca wymagać będzie także poniesienia dodatkowych kosztów na projekty zamienne. Na włosku wisi ogromne zagrożenie zwrotu 23 milionów złotych dotacji i odszkodowania za bezprawne działania gminy.
Burmistrz w opublikowanym komunikacie stwierdza, że to nie jej nieudolność, a pozaprawne działania jakichś nieokreślonych osób utrudniają realizację inwestycji. Nam zarzuca nierzetelność w przedstawianiu stanu faktycznego i prawnego inwestycji. Nie odpowiada jednak na żadne z pytań, które zadaliśmy w naszych publikacjach, pomimo tego że dysponuje kompletną wiedzą na temat inwestycji. Ma dostęp do każdego dokumentu i nadzoruje każdą osobę, która była zaangażowana w jej przygotowanie i realizację.
Według burmistrza nierzetelne przedstawianie stanu faktycznego i prawnego godzi w interes publiczny. Zgadzamy się z tym w 100, a nawet w 200 procentach. Ukrywanie informacji przed opinią publiczną i radą miejską, podawanie informacji nieprawdziwych lub zmanipulowanych, zatajanie problemów związanych z realizacją inwestycji, doprowadzanie do zanieczyszczenia środowiska poprzez awarie użytkowanej bez zezwolenia kanalizacji, narażanie gminy na kary, odszkodowania i dodatkowe koszty oraz bagatelizowanie zagrożenia zwrotu dotacji istotnie godzi w interes publiczny.
Trudno się zgodzić z tym, że działania władz Kartuz są prowadzone na korzyść mieszkańców. Zgodnie z prawem gmina mogłaby pobierać opłaty za odprowadzanie ścieków od mieszkańców Dzierżążna, Borowa i Sitna dopiero po uzyskaniu pozwoleń na użytkowanie. Tych do dzisiaj jeszcze nie ma. Mieszkańcy zostali więc przysłowiowo wpuszczeni w kanał i płacą.
Bartosz Kitowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze