W środę sądny dzień dla kartuskiej Rady Miasta. O godzinie 9 rano rozpocząć ma się sesja, w czasie której dojdzie najpewniej do poważnych zmian na jej czele. Pod wnioskiem w tej sprawie podpisali się wspólnie członkowie Irki, PO oraz Zrzeszenie dla Kaszub. Jak przekonuje szef tego ostatniego ugrupowania, nie należy tego jednak wiązać z powstaniem układu Gołuński-Lehman.
W przeddzień tak istotnych dla drugiej połowy tej kadencji obrad o sytuacji w radzie i nowym układzie sił w kartuskim samorządzie rozmawiamy z Mieczysławem Gołuńskim.
Co się właściwie dzieje w Radzie Miejskiej?
- Myślę, że jest szansa na to, że wreszcie będzie stabilizacja. Przez całą poprzednią kadencję i praktycznie połowę obecnej dwóch klubów nie było praktycznie w ramach funkcjonowania rady. Gdy sześć lat temu powstawała koalicja dwóch ugrupowań, wyeliminowała pozostałych z najważniejszych funkcji publicznych. Ta sytuacja doprowadziła do tego, że zapatrzeni w siebie, nie mając spojrzenia z boku czy choćby czasem negatywnego głosu, zagalopowali się myślę trochę w swoich dążeniach i doprowadzili do takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia dzisiaj.
To znaczy?
- To znaczy do skłócenia rady. Co prawda my (Zrzeszeni dla Kaszub - red.) i Checz byliśmy cały czas z boku jako tzw. opozycja, choć właściwie tak nas tylko nazwano i traktowano, a w rzeczywistości tą opozycją nie byliśmy. To, że głośno mówimy, że coś nam się nie podoba, że mamy inne zdanie, nie jest przecież równoznaczne z tym, że jesteśmy opozycją. W moim klubie nigdy nie było zresztą dyscypliny głosowania i każdy radny głosuje według własnego sumienia i uznania. My wytykaliśmy błędy i jeśli one się pojawią to nadal będziemy to robić. Priorytetem w naszej grupie zawsze było i jest dobro tego miasta i jego mieszkańców.
Pod wnioskiem o odwołanie prezydium rady podpisaliście się wspólnie z Irką i PO. Kto to zainicjował?
- Po ostatnich zawirowaniach i informacjach, że cały czas coś trafia do prokuratury czy wojewody spotkaliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że otwarty już w tej chwili konflikt pomiędzy burmistrzem, a prezydium nie wróży dobrze dla dalszej współpracy na linii burmistrz - rada. Tym bardziej, że do końca kadencji pozostało już raptem półtora roku, a jest kilka spraw, które należy jeszcze dokończyć.
Poza tym powstały dwa nowe kluby w radzie. Najpierw nasz, a ostatnio Irki, z której jeszcze wcześniej dwie osoby przeszły do Porozumienia. To stworzyło nowy układ sił w radzie, a aby wszystkie ugrupowania miały możliwość zafunkcjonować w radzie, uznaliśmy że należy zrobić to, co powinno było się stać już sześć lat temu, a więc dać możliwość wpływu na pracę rady wszystkim klubom, a nie tylko tym koalicyjnym.
Ta sama grupa radnych podpisała się też pod wnioskiem o odwołanie całego składu komisji rewizyjnej.
- Tu sytuacja jest podobna. Powstał nowy klub, który nie miał swojego przedstawiciela w tej komisji, a inne ugrupowanie miało ich aż trzech. Tymczasem ta komisja tworzona powinna być w ten sposób, by każdy klub miał w niej swojego przedstawiciela. Utrzymanie obecnego stanu mija się więc z sensem demokracji. Łatwiej jest w tej sytuacji odwołać cały skład i powołać nowy, bo kogo z trójki członków Porozumienia mielibyśmy odsunąć, a kogo zostawić, jakimi czynnikami się kierować?
Wątpliwości budzi jednak okres, w jakim te zmiany się proponuje. Komisja w obecnym składzie właśnie miała rozpocząć prace nad absolutorium dla burmistrza. Zdaniem niektórych osób nie jest to zbieg okoliczności.
- Nie patrzałbym na to w ten sposób, tym bardziej że rozmowy na ten temat prowadziliśmy już dużo wcześniej, także z Porozumieniem Samorządowym. Nie było jednak z ich strony żadnej woli współpracy. Pozostałe kluby widzą potrzebę zmian dla większego spokoju w radzie i jej prawidłowego funkcjonowania. Tylko z tego obecna sytuacja wynika. Proszę też zwrócić uwagę na fakt, że obecnie komisję rewizyjną tworzą trzy osoby reprezentujące klub skłócony z burmistrzem. To niesie ze sobą ryzyko tego, że nie będą obiektywni. Można domniemywać, że nie podejdą do swojej pracy w czysty sposób, a mając w niej większość, mogą zrobić w zasadzie wszystko. Nie mówię, że tak jest, ale taką możliwość trzeba dopuszczać.
Zrzeszeni dla Kaszub i Irka to porozumienie na dłużej?
- Nie ma żadnego układu pomiędzy Gołuńskim czy grupą Gołuńskiego, a Irką czy Panią Lehman. Podkreślam raz jeszcze, że w naszym klubie nie ma dyscypliny, a naszym celem jest jedynie działać dla dobra mieszkańców. Nie ma nowej koalicji. To wyłącznie porządkowanie i normalizowanie pracy w radzie. Robimy to, co powinno się stać sześć lat temu. Wówczas w myśl zasady "zwycięzca bierze wszystko" zostaliśmy jak klub całkowicie pozbawieni funkcji publicznych. Jak widać zwycięstwo ma jednak dwie strony medalu. Do czasu kiedy wszystko się układało i Porozumienie podnosiło ręce na "tak" wszystko było dobrze, ale dzisiaj ich skłócenie nie tylko nie najlepiej świadczy o naszej radzie, ale źle wpływa na naszą pracę.
Powstanie tej słynnej już "listy 13", na której radni Zrzeszenia idą ramię w ramię z Irką odbierane jest mimo wszystko jako nowy układ w kartuskiej radzie. Jest Pan za to posunięcie mocno krytykowany. Nie obawia się Pan, że odbije się to negatywnie na Zrzeszeniu i Panu samym w czasie najbliższych wyborów samorządowych?
- Zadajmy sobie pytanie czy nadal mamy stać z boku, jak przez ostatnich sześć lat. Nie wiem czy to słuszny kierunek. Sytuacja w radzie się zmieniła i jest szansa by zająć w niej należne nam miejsce. Nie oznacza to jednak, że gdy coś nie będzie nam się podobać, nie będziemy o tym mówić. Powtórzę raz jeszcze, to nie jest układ Gołuński-Lehman. Rada jest niezależnym organem i wierzę, że nowy podział sił będzie miał jedynie przełożenie na to, że wszystkie kluby reprezentowane będą w strukturach rady w sposób równomierny, że rada zacznie działać w sposób normalny. To nie czas, by robić prywatną wendettę, a razem zastanowić się jak wyjść z problemów finansowych, w jakich znajduje się nasza gmina.
"Nowej koalicji" nie ma, ale Zrzeszeniu bliżej w tej chwili do Porozumienia czy Irki?
- W ten sam sposób traktujemy wszystkie kluby. Różnica polega jedynie na tym, że Porozumienie nie chciało współpracować jeśli chodzi o korekty osobowe w radzie i wolało zachować większość funkcji publicznych dla siebie. My się na to nie zgadzamy, bo jedno ugrupowanie nie może prowadzić całej rady. Jesteśmy za połączeniem sił przez wszystkie ugrupowania w radzie. Pamiętajmy, że to oni (Porozumienie - red.) byli najwierniejszym koalicjantem Mirosławy Lehman i to oni doprowadzili w dużej mierze do tego, że mamy obecnie tak duże zadłużenie, że puściliśmy kilka inwestycji, przy których należało się zastanowić czy nie warto przełożyć ich na kolejne lata. Teraz zaczynają dopiero inaczej na pewne rzeczy spoglądać, ale troszkę już chyba na to za późno.
Nowy podział funkcji w radzie został jak rozumiem już ustalony?
- Nie, jeszcze nie. Rozmowy wciąż trwają. Wstępne ustalenia są, ale nie są one wiążące. Szefowie klubów raz jeszcze będą na ten temat rozmawiać. Najpierw jednak oczywiście musi dojść do odwołania obecnego składu prezydium i komisji rewizyjnej. W środę na sesji zapadną ostateczne decyzje.
Porozumienie zachowa jakieś miejsce w prezydium?
- Porozumienie będzie miało możliwość zgłoszenia swoich kandydatur tak jak każdy inny klub. Mam nadzieję, że wszystkie ugrupowania będą reprezentowane zarówno w prezydium, jak i komisji rewizyjnej. Wtedy dopiero będzie to normalna praca.
Dziękuję za rozmowę.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
wybory się zbliżają ;)
jednym słowem rączka rączkę myje...