Reklama

Gimnazjalny szantaż burmistrza Kartuz

Uczniowie klasy VI Szkoły Podstawowej w Mirachowie przez cały rok ciężko pracowali, by zasłużyć na obóz marzeń. Niemal w przeddzień wyjazdu do Szklarskiej Poręby, dowiedzieli się od burmistrza Kartuz Mieczysława Gołuńskiego, że jednak nie jadą, bo zamiast gimnazjum w Staniszewie, chcą kontynuować naukę w Szopie.

We wrześniu w gminie Kartuzy zainaugurowano projekt "Szkoła daje więcej - zajęcia rozwijające dla uczniów ze szkół podstawowych". W projekcie uczestniczyło 12 placówek z terenu gminy, w tym Szkoła Podstawowa w Mirachowie. Dla najbardziej zaangażowanych i sumiennych zwieńczeniem projektu miał być obóz językowy w Szklarskiej Porębie.

Przez cały rok szkolny 24 uczniów klas V i VI mirachowskiej placówki ciężko pracowało, by zasłużyć na wyjazd. Marzenie o obozie miało spełnić się dla 12 z nich. Specjalna komisja wytypowała sześcioro uczniów z klasy V i sześcioro z klasy VI. Rodzice otrzymali do podpisu zgody na udział dziecka w obozie językowym, który miał rozpocząć się 13 czerwca.

W międzyczasie odbyło się spotkanie rodziców z burmistrzem Kartuz Mieczysławem Gołuńskim, zastępcą Tomaszem Belgrauem, naczelnikiem wydziału oświaty w UM Elżbietą Reiter oraz sołtysem, dyrektorem Szkoły Podstawowej w Mirachowie, dyrektorem gimnazjum w Staniszewie i proboszczem, którzy przekonywali mieszkańców Mirachowa, by posłali swoje dzieci do gimnazjum w Staniszewie.

Przyszli absolwenci podjęli jednak decyzję, że w większości od września naukę chcą kontynuować w gimnazjum w Szopie.

- Nauczyciele w Szopie mają inne podejście do uczniów. Poświęcają swój czas dzieciom. Organizują zajęcia pozalekcyjne, wycieczki i to także w czasie ferii zimowych, czy wakacji. Ponadto szkoła jest o wiele lepiej wyposażona niż placówka w Staniszewie. Jest bezpieczniej i panuje lepsza atmosfera. Nasze dzieci chcą uczyć się w Szopie - podkreślają rodzice.

Argumenty te przedstawili podczas spotkania burmistrzowi Kartuz. Nie przypuszczali, że właśnie wybór gimnazjum zaważy nad wyjazdem ich dzieci na obóz marzeń i to niemal w przeddzień jego rozpoczęcia.

- W poniedziałek, 8 czerwca poinformowano nas, że na obóz nie pojadą uczniowie klasy V, a 12 uczniów z klasy VI. Miała to być dla nich nagroda. We wtorek dzieci wróciły ze szkoły z płaczem, że jednak nie jadą na obóz - opowiadają rodzice klasy VI.

Co więc wydarzyło się w ciągu doby? Otóż, jak relacjonują rodzice, podczas trwającego we wtorek festynu przy szkole w Mirachowie, burmistrz Mieczysław Gołuński nakazał zebrać całą klasę VI i postawił dzieciom ultimatum - albo obóz albo gimnazjum w Szopie.

- Powiedział nam, że chodzi o tę wycieczkę. Rodzice tych uczniów, którzy chcą pojechać na obóz, mieli podpisać oświadczenie, że pójdą do gimnazjum w Staniszewie. Nasza pani wychowawczyni kazała nam iść do sekretariatu i zadzwonić do rodziców z pytaniem czy podpiszą to oświadczenie, czy nie. Burmistrz powiedział nam, że nas nie szantażuje, że mamy wolny wybór, ale jak nie pójdziemy do gimnazjum w Staniszewie, to na obóz nie pojedziemy - mówi jedna z uczennic.

Uczniowie solidarnie zdecydowali, że nawet jeśli nie mają pojechać na wycieczkę, do gimnazjum w Staniszewie nie pójdą. Wolą przez trzy kolejne lata kształcić się w wybranej przez siebie szkole, niż ulec szantażowi.

W środę, 10 czerwca odbyło się spotkanie rodziców klas V i VI.

- Rodzice z klasy V solidarnie powiedzieli, że na obóz jadą wszyscy albo nikt. Złożyliśmy petycję do burmistrza, aby przywrócić pierwotną listę. Poinformował jednak jednego z rodziców, że zdania nie zmienił - mówią rodzice.

W efekcie na obóz pojechali uczniowie klasy V.

- Za karę, za to, że nasze dzieci chcą pójść do gimnazjum w Szopie, nie pojechały na obóz. Przez cały rok ciężko pracowały. Dzieci się poświęcały. Dla niektórych był to obóz marzeń. Dlaczego dzieci mają być kartą przetargową? Do tego, że traktuje się tak nas dorosłych, jesteśmy przyzwyczajeni, ale żeby traktować tak dzieci? - pytają mieszkańcy.

- Rozmawiałam z koordynatorką projektu Janiną Plichtą. Powiedziała mi, że dzieci nie pojadą na obóz, bo nie szanują gminy Kartuzy - mówi jedna z matek.

- Pani Elżbieta Reiter mówi zaś, że to my jesteśmy uparci, bo nie chcemy puścić dzieci do gimnazjum w Staniszewie - dodaje druga.

Jak podkreślają rodzice, Mieczysław Gołuński w swoim haśle wyborczym podkreślał, że "ludzie są najważniejsi".

- Tymczasem zaledwie pół roku po wyborach zapomina już o mieszkańcach, uciekając się do szantażu tych najmłodszych. Mamy szacunek dla dzieci, że powiedziały burmistrzowi, że nie chcą pójść do Staniszewa, nawet jeśli nie pojadą na obóz - podsumowują.

We wtorek postaramy się uzyskać komentarz burmistrza Mieczysława Gołuńskiego.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-17 13:24:44

    Moim zdaniem pan MGG jest mądrym człowiekiem bo zarabia więcej niż 6 tys miesięcznie, pozdrawiam E. Bieńkowska ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    behe2 - niezalogowany 2015-06-16 20:38:02

    MGG zszedl ponizej poziomu a tam juz tylko muł:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-06-16 15:10:26

    Postękać mogą o ile mają zatwardzenie ;) MGG zszedł do poziomu gimbazy ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości