Reklama

Jarząb niezgody mieszkańców Kos

Mieszkańcy małej wsi gminy Kartuzy mają odmienne zdania na temat ustanowienia pomnikiem przyrody jednego z drzew położonych na terenie miejscowości. Część z nich widzi w tym działaniu plusy, inni upatrują się uciążliwości dla całego sołectwa. - Nie będziemy mogli przekwalifikowywać gruntów, spadną ich ceny, a do wsi będą przyjeżdżać autokary z turystami - podnoszą.

Konflikt trwa już od kilkunastu tygodni. Jego obiektem jest jarząb szwedzki, który rośnie w pasie drogowym drogi gminnej. I tylko co do kwestii jego nazwy i lokalizacji nie ma żadnych wątpliwości. Rozbieżności pojawiają się już przy ustaleniu jego wieku. Zdaniem samorządu drzewo liczy około 120 lat. Sołtys wsi podnosi zaś, że co najwyżej 85 lat.

- Wciskają nam jakąś ciemnotę. Mówią, że jest to drugie takie drzewo w Polsce. My walczymy o bezpieczeństwo mieszkańców, a nie o jakieś pomniki przyrody. Jak będziemy mieli taki pomnik, to będą przyjeżdżali do nas turyści - podkreśla sołtys Teresa Richert.

W czwartek odbyło się spotkanie wiejskie, podczas którego wraz z władzami gminy, miano wyjaśnić kontrowersje wokół drzewa. Przyszło na nie niewiele osób. Sprzeciwiający się powstaniu pomnika podnosili, że obiekt chroniony uprzykrzy im życie.

- Będzie musiał być ogrodzony, co już wiąże się z uciążliwością, będą przyjeżdżać turyści, wartość ziem w sąsiedztwie pomnika momentalnie spadnie - wymieniali mieszkańcy.

- Nie słuchajmy rzeczy, które piszą gdzieś w internecie, bo przepisy w tej materii są dość jasne. W samym mieście Kartuzy mamy 500-letnie lipy, które są i funkcjonują. Nie są w żaden sposób dodatkowo chronione. Nie wiem skąd takie obawy. Po drugie wszystko jest zgodne z planem zagospodarowanie przestrzennego. Sami mieszkańcy składali wniosek, aby gmina wykonała nowy plan. Wówczas nikt nie miał żadnych uwag - mówił z kolei burmistrz Mieczysław Gołuński.

Lokalna społeczność domagała się jednak o zadbanie najpierw o dobro mieszkańców, a później o pomniki.

- Pomnik przyrody ok, ale nie możemy bezpiecznie dojechać do naszej miejscowości. Zróbmy dobrą drogę dojazdową do wsi, a potem pomyślmy o pomniku. Promocja tak, ale nie kosztem ludzi - mówił jeden z mieszkańców.

Jedna z urzędniczek kartuskiego magistratu podkreślała z kolei, że właśnie dzięki pomnikowi przyrody zwiększają się szanse na uzyskanie dofinansowanie chociażby na budowę drogi.

Spotkanie przebiegało w burzliwej atmosferze. Ostatecznie jednak nie podjęto żadnej wiążącej decyzji. Wieś nadal jest podzielona. Co dalej?

- Mam listę osób sprzeciwiających się powstaniu pomnika. Podpisało ją 90 proc. mieszkańców. Na spotkanie nie wszyscy mogli przyjść, bo większość z nich to rolnicy, którzy nie mają obecnie czasu. Przyszli ci, którzy chcą by pomnik powstał. Zakrzyczeli nas. Co dalej? Muszę porozmawiać z mieszkańcami. Nie ja jestem od podejmowania decyzji. Działam w imieniu mieszkańców - podsumowuje sołtys Teresa Richert.

Do sprawy wrócimy.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tomek91 - niezalogowany 2015-08-07 15:40:05

    Hm no na pewno już jadą turyści z całej europy... Gdyby mieli krzyż postawić to nikt by się nie sprzeciwił...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości