W tydzień po tragedii
Po brutalnym zabójstwie 43-letniego właściciela hurtowni w Grzybnie w całym powiecie aż huczy od plotek. Ludzie mówią o długach denata, groźbach zabójców, ale przede wszystkim są przerażeni brutalnością sprawców.
Tegoroczne lato pozostaje już tylko wspomnieniem. Podczas gdy początek września wzbudził nadzieję na przysłowiową piękną, złotą jesień, to druga połowa miesiąca zasnuła niebo gęstymi, szarymi chmurami.
21 września, w ostatnim dniu lata padało od samego rana. Deszcz siąpił jak z cebra, tak więc duże kałuże szybko zmieniły się w prawdziwe bajora. W takiej mrocznej scenerii dobiegło końca życie 43-letniego Mirosława M. Właściciel hurtowni jajek w Grzybnie został znaleziony nad ranem. Jego zwłoki były straszliwie zmasakrowane. Jak wspominają świadkowie przybyli na miejsce tuż po przyjeździe policji, ciało miało zdruzgotany bok klatki piersiowej. Niektórzy mówią o zmasakrowanej głowie. Wyobraźnia ludzka jednak działa w konfrontacji z tak przerażającym zdarzeniem, wyjątkowo intensywnie.
Trudno dociec, który ze świadków mówi prawdę. Zweryfikuje to prokuratora, której pracownicy przybyli na miejsce zbrodni tuż za policją. Jak zwykle jednak w tego typu drastycznych zdarzeniach organy ścigania podają lakoniczny, suchy raport.
szczegóły czytaj "Głos Kaszub"
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze