Są pierwsze decyzje ws. wtorkowego wypadku, do jakiego doszło w Łebieńskej Hucie. Wobec 33-letniego Marcina R., który pod wpływem alkoholu i środków odurzających wjechał w czterech nastolatków sąd zastosował areszt tymczasowy. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.
Tragedia rozegrała się na drodze wojewódzkiej nr 224, na granicy powiatów kartuskiego i wejherowskiego. We wracajacych z boiska czterech chłopców wjechał samochód osobowy. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, pozostawiajac poszkodowane dzieci na poboczu. Na skutek wypadku życie stracił 10-latek, a trzej pozostali odnieśli poważne obrażenia. Jednemu z nich amputowano nogę.
Policji udało się namierzyć i zatrzymać podejrzanego kilka godzin później w Kościerzynie. 33-letni Marcin R. W momencie zatrzymania nie chciał poddać się badaniu alkomatem oraz na obecność środkow odurzających, w związku z czym pobrano mu krew do badań. Jak się okazało miał ku temu powód. Analiza próbki krwi wykazała, że prowadził zarówno w stanie nietrzeźwości, jak i pod wpływem innych substancji.
W czwartek mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
- Czynu tego dopuścił się pod wpływem środków odurzających oraz w stanie nietrzeźwości. Nadto zbiegł z miejsca zdarzenia. Kolejny zarzut dotyczył nieudzielenia pomocy medycznej ofiarom wypadku, natomiast kolejny dotyczy kierowania samochodem pod wpływem środków odurzających i w stanie nietrzeźwości — wyliczała w czasie konferencji prasowej prokurtor Iwona Wojciechowska-Kozub z Prokuratury Rejonowej w Wejherowie.
Mało tego, w toku prowadzonych czynności wyszło również na jaw, że podejrzany nie miał nawet uprawnień do prowadzenia pojazdu. Stracił je w kwietniu tego roku siadajac za kierownicę pod wpływem alkoholu poza granicami naszego kraju.
W piatek prokurator Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że zgodnie z wnioskiem organów ścigania Sąd Rejonowy w Wejherowie zdecydował o zastosowaniu wobec Marcina R. aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy.
Oskarżony przyznaje się tylko do części zarzutów, a mianowicie spowodowania wypadku oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanym. W przypadku pozostałych, w tym kierowania w stanie nietrzeźwości - zasłania się szokiem i niepamięcią i nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Grozi mu od 5 do nawet 20 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.