Reklama

Były policjant Andrzej W. skazany za jazdę w stanie nietrzeźwości

Osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres trzech lat, świadczenie pieniężne w wysokości 1.500 zł oraz obciążenie kosztami sądowymi i opłatami w kwocie ponad 15.000 zł - taki wyrok kartuski sąd wydał wobec byłego funkcjonariusza policji Andrzeja W., który odpowiadał za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Chrysler, którego miał prowadzić mając we krwi 2,2 promila alkoholu, w czerwcu 2013 w Szklanej uderzył w przepust i dachował. Wyrok jest nieprawomocny.

Przypomnijmy, że były funkcjonariusz z Sierakowic Andrzej W. odpowiada za jazdę w stanie nietrzeźwości. To pokłosie zdarzenia z 19 czerwca 2013 roku. Wówczas po godzinie czwartej nad ranem w Szklanej na prostym odcinku drogi z samochód osobowy marki chrysler zjechał na pobocze, uderzył w przepust i dachował. Do szpitala trafiła jedyna zastana na miejscu zdarzenia osoba - policjant. Przeprowadzone badanie na obecność alkoholu w organizmie poszkodowanego mężczyzny potwierdziło, że był pijany. Miał we krwi 2,2 promila alkoholu.

Początkowo zajmujący się sprawą kwidzyńscy śledczy umorzyli postępowanie wobec braku dowodów dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Kluczowe w tej sprawie okazało się tzw. badanie osmologiczne, czyli analiza znajdujących się w rozbitym samochodzie zapachów, które wskazywało, że w samochodzie mogła znajdować się inna osoba. Po nagłośnieniu sprawy przez media, zainterweniował Prokurator Generalny, który nakazał wznowienie sprawy. Tym razem śledztwo zakończyło się wniesieniem do sądu aktu oskarżenia.

Proces w tej sprawie przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył we wrześniu. Andrzej W. nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia. Jak zeznawał, wieczór przed wypadkiem spędził łowiąc ryby nad jeziorem w Żurominie. Początkowo był tam z kolegami - Andrzejem R., braćmi Marcinem i Danielem i kolegą ze służby Krystianem W. Gdy ci odjechali, podeszli do nie go trzej żołnierze. Jednym z nich miał pić alkohol. Poszedł spać. Obudził się na miejscu zdarzenia. Samochód miał prowadzić jeden z żołnierzy, którego nie zastano tuż po wypadku.

W trakcie procesu zeznawali też Komendant Komisariatu w Sierakowicach, ratownik medyczny, policjant prowadzący czynności podczas śledztwa, a także bracia Daniel i Marcin - koledzy oskarżonego, którzy byli z nim nad jeziorem w nocy, gdy doszło do wypadku. Na kolejnej rozprawie przesłuchano policjanta z sierakowickiego komisariatu oraz technika kryminalistycznego.

W mowach końcowych oskarżyciel - prokurator Lucyna Wojciechowska, podkreślała, że biegli analizując zgromadzony materiał dowodowy stwierdzili iż z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością to Andrzej W. siedział za kierownicą chryslera w trakcie wypadku. Śledcza kwidzyńskiej prokuratury zawnioskowała o ukaranie Andrzeja W. grzywną w wysokości 2.000 zł, orzeczenie wobec niego trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, zasądzenie świadczenia pieniężnego w kwocie 500 zł oraz obciążenie go kosztami i opłatami w sprawie.

Zdaniem obrony, to na skutek działań mediów, prokuratura po pierwotnym umorzeniu postępowania, podjęła sprawę i skierowała do sądu akt oskarżenia. Gdyby nie nagonka mediów, jak podkreślał adwokat, Andrzej W. nie siedziałby na ławie oskarżonych.

Sąd ostatecznie nie dał wiary wersji obrony i skazał byłego policjanta Andrzeja W. na karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby wynoszący trzy lata, zakaz prowadzenia wszelakich pojazdów mechanicznych na okres trzech lat (z uwzględnieniem okresu zatrzymania prawa jazdy od 19 czerwca 2013 roku do 19 maja 2014 roku) oraz zobowiązał oskarżonego do uiszczenia świadczenia pieniężnego w kwocie 1.500 zł na rzecz Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ponadto Andrzej W. musi ponieść koszta sądowe w wysokości 15.159 zł oraz opłaty sądowej w kwocie 180 zł.

- W świetle zgromadzonego materiału dowodowego Sąd nie daje wiary wersji oskarżonego. Co więcej, wersja ta nie została potwierdzona przez żadnego z przesłuchanych w sprawie świadków. W żaden sposób nie została potwierdzona jego wersja, jakoby jacyś żołnierze mieli go odwieźć na komisariat. Bez wątpienia w ocenie Sądu był on osobą kierującą pojazdem. Wskazują na to dowody, a przyjęta przez oskarżonego wersja jest niewiarygodna - uzasadniała sędzia Maria Jaroch - Wąsowska.

- Oskarżony podjął wadliwy proces decyzyjny i w jego konsekwencji popełnił przestępstwo prowadząc pojazd w stanie nietrzeźwości. W ocenie Sądu, oskarżony zdawał sobie sprawę, że spożywając alkohol cały wieczór ma ograniczoną poczytalność, wiedział, jaki efekt może nastąpić w związku ze spożyciem tak znacznej dawki alkoholu.

Jak dodawała, wymierzając karę Sąd wziął pod uwagę, że oskarżony w momencie popełnienia czynu był funkcjonariuszem policji, a więc wiedział jakie zagrożenia płyną z jazdy w stanie nietrzeźwości.

- Sąd uznał, że kara ośmiu miesięcy pozbawienia wolności będzie adekwatną do stopnia winy sprawcy i będzie posiadała walor wychowawczy. Czyn oskarżonego jest wysoce szkodliwy społecznie. Kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości jest uznawane za wyjątkowo naganne. Jest to jedno z przestępstw, które najbardziej trapi polskie drogi i wymiar sprawiedliwości. W tym przypadku mamy do czynienia z policjantem, a więc osobą, od której trzeba wymagać więcej niż od zwykłego obywatela, osobą, która pełniąc służbę widziała skutki prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości, osobą, która powinna wiedzieć, jakie stanowi to zagrożenie na drodze - podsumowała sędzia Jaroch - Wąsowska.

Wyrok jest nieprawomocny.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2016-01-21 14:14:01

    "W mowach końcowych oskarżyciel - prokurator Lucyna Wojciechowska, podkreślała, że biegli analizując zgromadzony materiał dowodowy stwierdzili iż z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością to Andrzej W. siedział za kierownicą chryslera w trakcie wypadku. " Czytam to zdanie i pojąć nie mogę jak ten wyrok ma się chociażby do kardynalnej zasady in dubio pro reo ? Chyba jednak sędzia Śmiałek miał rację ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-01-20 18:40:56

    Ten wyrok powinien zawisnąć na komendzie, aby policjanci dowiedzieli się, że nie są ponad prawem. Pewnie co niektórzy policjanci nie wierzą, że taki wyrok mógł zapaść w Kartuzach. Śmiałek był łaskawszy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości