Reklama

Cartusia - Astra 2:2. Kryzys Cartusii trwa

24/04/2010 16:08
Nie mogą się wciąż przełamać piłkarze III-ligowej Cartusii Kartuzy. Wicelider tabeli po rundzie jesiennej wiosną nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa. W swoim ostatnim meczu zremisował zaś tylko przed własną publicznością z przedostatnią w stawce Astrą Ustronie Morskie 2:2. Gol na wagę punktu padł dopiero w 89 minucie gry.

Gospodarze, mimo niezbyt udanego początku wiosny byli zdecydowanym faworytem sobotniej potyczki. Tym bardziej, że goście w ostatnim swoim ligowym meczu zostali wręcz upokorzeni przez Kotwicę Kołobrzeg, ulegając aż 7:0. Do składu niebiesko-biało-czarnych wrócił też po pauzie za kartki Wojciech Kitowski.

Początek meczu zdawał się zresztą potwierdzać te przewidywania. Już w pierwszej akcji po wysokim podaniu Stencela w sytuacji sam na sam z bramkarzem przyjezdnych znalazł się Dawidowski, ale lobował zarówno golkipera, jak i bramkę Astry. Ten sam zawodnik pomylił się także w 13 minucie, gdy po świetnym podaniu Rubina z prawej strony, znalazł się w dogodnej pozycji w odległości około 10 metrów od bramki. Niestety i tym razem futbolówka minęła słupek po jego zewnętrznej stronie.

Podopieczni Adama Adamusa zdecydowanie dominowali także w kolejnych minutach. Astra skupiła się na grze z kontry, usiłując uruchamiać swoich napastników długimi, prostopadłymi podaniami. Gospodarze umiejętnie jednak łapali ich na spalonym.

W 23 minucie padł wreszcie upragniony gol. Nieupilnowany w polu karnym Rubin otrzymał dokładne podanie, przyjął piłkę na klatkę piersiową i z półwoleja umieścił ją w siatce rywali. Bramka podziałała na miejscowych mobilizująco i w ciągu kolejnych kilku chwil stworzyli sobie jeszcze kilka groźnych akcji. Najpierw Kitowski główkował jednak zbyt lekko, a w 28 minucie kombinację kilku podań w obrębie pola karnego Astry strzałem z sześciu metrów zakończył Karasiński. Uderzył jednak prosto w bramkarza i wynik nie uległ zmianie.

Tuż przed przerwą przebudzili się piłkarze z Ustronia Morskiego, dwukrotnie po stałych fragmentach gry poddając próbie umiejętności Czyżniewskiego. W obu przypadkach górą był nasz bramkarz. Pierwsza część meczu zakończyła się więc prowadzeniem Cartusii 1:0, okupionym jednak stratą jednego z kluczowych graczy. Jeszcze przed zmianą stron w jednym ze starć o piłkę urazu nabawił się Kitowski i na murawie zastąpił go Kempiński.

W drugiej połowie nie zobaczyliśmy już także Dawidowskiego, za którego wszedł Formela, co miało wzmocnić jeszcze bardziej siłę ofensywną gospodarzy. Zaczęło się jednak katastrofalnie. Defensywa naszego zespołu myślami była najwyraźniej jeszcze w szatni, bo najpierw tracimy gola po samotnym rajdzie jednego z gości przez połowę boiska (!), a trzy minuty później kapitalną bombą z 30 metrów popisał się Wojciechowski i od 50 minuty zamiast prowadzenia, przegrywamy sensacyjnie 1:2.

Tak zimny prysznic nie obudził jednak kartuzian. Co więcej, to goście stanęli wkrótce przed szansą zadania rozstrzygającego ciosu. Tym razem w sytuacji sam na sam, ale kapitalną interwencją popisał się na szczęście Czyżniewski. Cartusia sprawiała natomiast wrażenie zespołu który nie goni, a broni wyniku.

Sygnał do ataku dał gospodarzom dopiero w 66 minucie Rubin, strzelając metr nad poprzeczką. Niespełna 10 minut później do długiej piłki od Stencela dopadł Karasiński, ale zanim zdołał oddać strzał w światło bramki, ostrym wejściem powalił go na ziemię Tkacz. Sędzia zamiast ewidentnego karnego wskazał jednak… rzut rożny!

Kaszubi idą na szczęście za ciosem i po upływie kolejnych pięciu minut w niemal identycznej sytuacji znalazł się Rubin. Jego dla odmiany w ostatniej chwili zdążyli zablokować obrońcy. Konsekwentnie bite w pole karne górne piłki przyniosły jednak w końcu zamierzony cel. W 89 minucie w zamieszaniu pod polem karnym futbolówkę kopnął Formela, ta odbiła się jeszcze od jednego z gości i po rykoszecie wtoczyła do bramki.

Niewiele zabrakło, a niebiesko-biało-czarni cieszyliby się z kompletu punktów. Przed utratą kolejnego gola przyjezdnych uratował na nasze nieszczęście Tkacz, znakomicie broniąc kolejno dwa strzały z najbliższej odległości Karasińskiego i Rubina. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Cartusia w czwartym na wiosnę meczu po raz trzeci zremisowała w stosunku 2:2. Po raz trzeci też punkt wywalczyła trafiając do siatki w samej końcówce spotkania. W sumie był to już 10 remis kartuzian w tym sezonie, co czyni nas najbardziej kompromisowym zespołem w całej lidze.

Cartusia Kartuzy – Astra Ustronie Morskie 2:2 (1:0)
Rubin 23, Formela 89 – Rutkowski 47, Wojciechowski 50

CARTUSIA: Czyżniewski – Mach (Banaszak), Domjan, Kitowski (44` Kempiński), Grzędzicki – Bubienko, Stencel, Rubin, Dawidowski (46` Formela) – Karasiński, Kordyl

ASTRA: Tkacz – Gontek, Płomiński, Lamparski, Rutkowski, Galant, Ruszczak, D.Kocur, Wojeciechowski (78` Kalinowski), Rakowski (86` M.Kocur), Krzemiński (71` Rosiak, 86` Wojtanowski)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kropek - niezalogowany 2010-04-24 18:30:20

    Parodia meczu.Co robiła Cartusia w przerwie zimowej?.Zespół broniący się przed spadkiem w niczym nie ustępował,obrona tak jakby jej nie było To już czwarty mecz do tyłu.Za co oni biorą kasę,czas wymienić zawodników i trenera,conajmniej 9 punkrów odleciało.Z taką grą w derbach z Kościerzyną o:5.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości