Gdyby nie punkty zdobywane na wyjeździe, piłkarze Cartusi okupowaliby ostatnie miejsce w tabeli III ligi. W sobotnie popołudnie znów nie wykorzystali atutu własnego boiska i polegli przy ul. 3 Maja z przedostatnim zespołem w stawce, Polonią Gdańsk 1:2. Honorowy gol dla gospodarzy padł dopiero w doliczonym czasie gry.
III-ligowcy z Kartuz ewidentnie nie są w tym sezonie drużyną własnego boiska. Z 18 zdobytych do tej pory punktów w lidze w roli gospodarza wywalczyli zaledwie 5, co obok Korala i Energetyka czyni nas najgorszy pod tym względem zespół w całej stawce. Szansą na poprawę tych statystyk miał być sobotnie mecz z Polonią Gdańsk, a więc ekipą, która po raz ostatni zdobyła gola... pięć tygodni temu, tracąc ich w międzyczasie aż 13. Mało tego, gdańszczanie z sześciu rozegranych na wyjeździe potyczek ligowych nie przegrali tylko raz, a to dawało spore nadzieje na to, że niebiesko-biało-czarni w ostatnim meczu pierwszej rundy sezonu zgarną komplet punktów. Tym bardziej, że przed tygodniem wywieźli trzy oczka z Kościerzyny.
Wszelkie kalkulacje zdały się jednak na nic. Cartusia grała katastrofalnie, nie potrafiąc zdominować zespołu, który traci w tych rozgrywkach średnio dwie bramki na mecz, a w tabeli wyprzedzał tylko drużynę Energetyka Gryfino. Przegraliśmy 1:2, honorowe trafienie zaliczając dopiero w doliczonym czasie gry. Gdyby jednak goście nie zmarnowali kilku kontr w drugiej części meczu, rozmiary porażki byłyby jeszcze większe.
Komentarze