Choć Cartusia Kartuzy przystępowała do sobotniego spotkania ligowego z Gryfem Wejherowo w dość eksperymentalnym zestawieniu, odniosła zasłużone zwycięstwo nad tegorocznym beniaminkiem. Trzy punkty zapewniły nam gole Kordyla i Karasińskiego w drugiej części meczu.
O tym, że zwycięstwo w tym meczu wcale nie było takie pewne może świadczyć choćby lista zawodników, z usług których trener Adamus nie mógł skorzystać. Oprócz pauzującego już od kilku tygodni Zagórskiego byli to Kempiński, Węsiora, Gruchała, Konkol i nie będący jeszcze w pełni sił Grzędzicki. Do składu wrócił za to Mitura i to on wspólnie z Karasińskim tworzyli dut najbardziej wysuniętych naszych piłkarzy. Ciekawostką było też ustawienie Rubina, któremu przypadła rola prawego obrońcy.
Mimo to, od pierwszych minut gra mogła się podobać. Żadna z ekip nie kalkulowała i co rusz można było podziwiać odważne ataki. Mimo chłodu, kibice nie mieli więc powodów do narzekań. Sporo pracy mieli za to bramkarze obu drużyn, ale wynik długo nie ulegał zmianie. Po stronie biało-niebiesko-czarnych, grających nota bene w czerwonych trykotach, swoje okazje mieli kolejno Kordyl, Dawidowski i Karasiński. Najbliższy szczęścia był ten drugi, kiedy to w znakomitej sytuacji z 13 minuty posłał co prawda piłkę obok Szlagi, ale ta zamiast wtoczyć się do bramki, odbiła się od słupka i wyszła w pole.
Goście nie pozostawali jednak dłużni, a najwięcej problemów naszym defensorów sprawiali Krzysztof Jezierski i Łukasz Król. Obaj mieli po jednej, stuprocentowej okazji, ale lepszy w pojedynkach z napastnikami z Wejherowa dwukrotnie okazał się na szczęście Maciek Czyżniewski. W samej końcówce dwie znakomite okazje zmarnował jeszcze Stencel i pierwsze, dość wyrównane 45 minut przy ulicy 3 Maja kończy się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron Cartusia wyraźnie przyspieszyła. Co prawda pierwszy strzał oddali przyjezdni, ale w 50 minucie wynik spotkania otworzył Kordyl. Po jego uderzeniu z prawego narożnika pola karnego piłka otarła się jeszcze o jednego z obrońców, zmieniła nieco tor lotu i wpadła do siatki obok zmylonego Szlagi. Po upływie kolejnych dwudziestu minut było już po meczu, a bohater z pierwszej bramkowej akcji zapisał na swoim koncie asystę. Idealnie obsłużony w polu karnym Karasiński obrócił się z piłką i uderzył z lewej nogi na długi słupek podwyższając rezultat na 2:0.
Gryf nie miał pomysłu na odrobienie strat i w zasadzie do końca meczu potrafił tylko raz groźnie skontrować. Strzał Gronowskiego obił jednak tylko poprzeczkę bramki strzeżonej przez Czyżniewskiego. Kartuzianie zwyciężyli zasłużenie i z 26 punktami zachowali pozycję wicelidera „bałtyckiej” III ligi. W tym tygodniu podopieczni Adama Adamusa rozegrają jeszcze dwa spotkania. Ostatnie w tej rundzie. Jutro zmierzą się w Dębnie z miejscowym Dąbem, zaś w sobotę już przed własną publicznością podejmą obecnego lidera – Chojniczankę Chojnice.
Komentarze