Nie udał się piłkarzom Cartusi Kartuzy wyjazdowy mecz z wiceliderem tabeli „bałtyckiej” III ligi. Przegraliśmy w Trzebiatowie z miejscową Regą 3:1 (1:1). Dla niebiesko-biało-czarnych była to piąta porażka w sezonie. Czwarta na wiosnę.
Choć wynika wskazuje na coś zupełnie innego, podopieczni Adama Adamusa rozegrali całkiem niezłe spotkanie. Faworyzowana Rega miała spore kłopoty z narzuceniem nam swojego stylu gry. Co prawda w 10 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, ale poza tą sytuacją nie byli w stanie zagrozić bramce Czyżniewskiego. Coraz pewniej czująca się na murawie Cartusia odpowiedziała jeszcze przed przerwą, a indywidualną akcją do wyrównania doprowadził Arkadiusz Kordyl.
Po zmianie stron mecz nadal nie zachwycał, a niewielką przewagę zdawali się mieć goście. To oni prowadzili grę i bliżsi byli wyjścia na prowadzenie. Szczególnie szkoda sytuacji z 70 minuty, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową strzelał Karasiński, ale fantastyczną paradą popisał się bramkarz Regi, ratując swój zespół przed utratą gola. To był punkt zwrotny tego meczu. Miejscowi przebudzili się i odważniej zaatakowali, choć przyznać trzeba, że dopisało im tego dnia wyjątkowe szczęście.
W 75 minucie z pozoru niegroźny rzut wolny ze skrzydła zakończył się bramką dla Regi. Zwykle pewny w naszej bramce Czyżniewski tym razem popełnił fatalny błąd, który jak się okazało kosztował Cartusię bardzo wiele. Podłamana takim obrotem spraw ekipa z Kartuz niespełna minutę później straciła bowiem kolejnego gola. Długie dośrodkowanie głową do naszej bramki skierował Wawreńczuk ustalając wynik tego pojedynku.
Cartusia poległa w Trzebiatowie 3:1, pozostawiając jednak po sobie bardzo dobre wrażenie. To punktów jednak nie zapewnia. Kartuzianie mimo porażki zdołali zachować piątą pozycję w tabeli.
Komentarze