Kotwica Kołobrzeg okazała się rywalem zbyt wymagającym dla piłkarzy III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy. Niebiesko-biało-czarni prowadzili co prawda po trafieniu Domjana, ale ostatecznie ulegli gościom 1:3 (1:2), marnując kolejną szansę na dogonieni górnej części tabeli.
W mecz zdecydowanie lepiej weszli gospodarze, co pozwalało przypuszczać, że podopieczni Piotra Kwiatkowskiego celują w pełną pulę punktów. Już w pierwszej akcji wynik otworzyć mógł Bork, ale z bliska uderzył prosto w bramkarza. Miejscowi nie zwalniali tempa i w końcu ich napór przyniósł upragnioną bramkę. W 19 minucie efektownym szczupakiem akcję Kowalkowskiego na skrzydle wykończył Domjan.
Prowadzenie wprowadziło jednak niepotrzebne rozluźnienie w szeregach teamu z Kartuz i z każdą kolejną minutą inicjatywę przejmowali goście. Co prawda 10 minut po golu Domjana idealną okazję miał ponownie Bork, ale nie zdołał dobić strzału jednego ze swoich kolegów, mimo że stał dwa metry od bramki.
To była trzecia i ostatnia w tej części gry sytuacja stworzona przez Cartusię. Goście odpowiedzieli dwiema w samej końcówce, ale prezentując przy tym stuprocentową skuteczność. Najpierw w 39 minucie strzałem głową Jankowskiego pokonuje Dziuba, a cztery minuty później kapitalnym uderzeniem z 25 metrów popisuje się Pietras i to Kotwica schodzi na przerwę prowadząc 2:1.
Po zmianie stron obraz gry niewiele się niestety zmienił. Niebiesko-biało-czarni nie potrafili wrócić do tego, co grali w pierwszych 20 minutach meczu. Przeciwnie, to goście w pełni kontrolowali to, co działo się na boisku przy ul. 3 Maja i bliżsi byli podwyższenia prowadzenia. W 62 minucie uratował nas jeszcze Jankowski, który wygrał pojedynek "sam na sam" z Dziubą. 10 minut później goście mieli jeszcze bardziej ułatwione zadanie, bo za faul przed polem karnym czerwoną kartkę zobaczył Dawidowski i Cartusia kończyła zawody w "10-tkę".
Przyjezdni grę w przewadze wykorzystali już trzy minuty później, gdy w sytuacji sam na sam Krzysztofowi Biegańskiemu tym razem rady nie dał Jankowski. Po kolejnych dwóch bramkach mogło być już 1:4, ale kolejny strzał rywali o centymetry minął słupek naszej bramki.
Ostatecznie Cartusia uległa Kotwicy 1:3 (1:2) dobrą grę prezentując jedynie przez pierwszych dwadzieścia minut.
Komentarze