Z nawiązką zrehabilitowali się za ubiegłotygodniową "wpadkę" z Leśnikiem Manowo piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy. Niebiesko-biało-czarni rozstrzelali w Potęgowie miejscowe Pomorze aż 5:0 (1:0), a hat trickem popisał się Patryk Brzeski. To najwyższe ligowe zwycięstwo kartuskich piłkarzy od niemal dokładnie dwóch lat, kiedy to w identycznym stosunku pokonali u siebie Korala Dębnicę.
Cartusia do starcia z beniaminkiem z Potęgowa przystąpiła bez Mateusza Wiecha i Dominika Nurka, a tym samym i z drobnymi korektami w ustawieniu. Mecz zaczął się dość ospale, choć już w 5 minucie miejscowi stworzyli sobie niezłą okazję do wyjścia na prowadzenie. Na nasze szczęście minimalnie przestrzelił w tej sytuacji Patyk.
Kartuzianie odpowiedzieli jeszcze groźniej kilkanaście minut później, prezentując bardzo ładną, trójkową akcję zakończoną silnym uderzeniem Puczyńskiego. Piłka niestety odbiła się tylko od słupka.
Akcja ta, choć nie przyniosła gola, dodała najwyraźniej podopiecznym Piotra Kwiatkowskiego pewności siebie, bo od tego momentu przejęli inicjatywę i coraz śmielej atakowali zespół gospodarzy. Albo brakowało jednak precyzji, albo dobrze między słupkami spisywał się bramkarz Pomorza, Patryk Kotłowski.
W końcu defensywę drużyny z Potęgowa udało się przełamać. Znów po świetnie rozegranej akcji ręce same mogły składać się do oklasków. Zaczął w środku Puczyński, który zwiódł obrońcę, a następnie wypatrzył wbiegającego w pole karne z boku Dawidowskiego. Ten odegrał płasko wzdłuż bramki. Futbolówkę przejął Brzeski, sprytnie obrócił się w kierunku bramki i nie dał najmniejszych szans bramkarzowi rywali. Pierwsza połowa zakończyła się więc skromnym, ale w pełni zasłużonym prowadzeniem piłkarzy z Kaszub.
Druga odsłona meczu to już prawdziwy koncert w wykonaniu Cartusii. Zdominowana przez naszych kopaczy drużyna z Potęgowa była momentami zupełnie bezradna i kolejne bramki były więc tylko kwestią czasu. Tak też się stało. W 62 minucie po raz drugi na listę strzelców wpisał się Brzeski, tym razem popisując się indywidualną akcją i pięknym strzałem pod poprzeczkę. 10 minut później było już 0:3, a hat-tricka skutecznie wykonanym karnym skompletował Brzeski.
Rozpędzona Cartusia atakowała jednak dalej. Zdążyły minąć zaledwie dwie kolejne minuty, a bramkarz Pomorza znów musiał wyciągać piłkę z siatki. Gol ten był jednak tym razem udziałem samych gospodarzy, którzy nie poradzili sobie z dośrodkowaniem Formeli i wbili piłkę do własnej bramki.
Ostatni, piąty gol, był pięknym zwieńczeniem tego meczu, a wyjątkowej urody akcją popisał się w 84 minucie rezerwowy Hejden. Najpierw przechwycił piłkę, po czym uderzył z 16 metrów nie do obrony.
Przy odrobinie szczęścia Cartusia mogła dorzucić do tego wyniku jeszcze dwie bramki, ale wyjazdowe zwycięstwo 5:0 i tak robi spore wrażenie. Niezdobyta dotąd w tym sezonie twierdza Potęgowo skapitulowała za sprawą III-ligowców z Kartuz. Oby było to także punktem zwrotnym w niestabilnej dotąd postawie niebiesko-biało-czarnych.
Komentarze