Piłkarze ręczni Cartusi Kartuzy w meczu ostatniej serii spotkań III ligi pokonali w niedzielę Borowiaka Czersk 29:26 (15:12) i przypieczętowali tym samym awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Warto dodać, że dla młodych kartuzian był to pierwszy, debiutancki sezon w rozgrywkach ligowych.
Podopieczni Jarosława Frankowskiego byli zdecydowanym faworytem tego meczu i rzeczywiście w przekroju całego spotkania wygrali w pełni zasłużenie. Wynik końcowy wskazuje na dość wyrównaną grę, ale w rzeczywistości gospodarze cały czas kontrolowali to, co dzieje się na parkiecie nie pozwalając rywalom choćby raz objąć prowadzenia.
Już po pierwszym kwadransie Cartusia prowadziła 9:3. Tak gładko i szybko wypracowane prowadzenie musiało jednak zdekoncentrować nieco gospodarzy, bo w ciągu 10 kolejnych minut zdołali roztrwonić całą tą zaliczkę. Goście rzucili pięć bramek z rzędu i trzy minuty przed przerwą doprowadzili do stanu 13:12. Niebezpieczną serię Borowiaka przerwał na szczęście Załuski, który dwukrotnie pokonał bramkarza drużyny przeciwnej i ustalił wynik pierwszej połowy na 15:12.
Drugą odsłonę meczu znów zaczęliśmy mocnym akcentem. Na naszych pięć trafień Czersk odpowiedział zaledwie jednym i przewaga Cartusi ponownie wzrosła do sześciu punktów. Rywale nie poddawali się i ambitnie walczyli. Miejscowi nie pozwalali jednak im na zbyt wiele. Co prawda dwukrotnie pozwolili im zmniejszyć różnicę bramkową do trzech bramek, ale zaraz potem odzyskiwali bezpieczną zaliczkę.
Ostatnie trafienie tego meczu, a także jakże udanego dla kartuskich szczypiornistów sezonu zaliczył w 56 meczu Irek Kamer. Potem jeszcze trzy bramki rzucili przeciwnicy, ale to Cartusia okazała się lepsza 29:26, pieczętując tym samym końcowy triumf w rozgrywkach i zasłużony awans do II ligi.
W roli gospodarza ekipa Jarka Frankowskiego odniosła pięć zwycięstw w pięciu meczach. Na wyjeździe lepsze okazało się od nas LKS Kęsowo i właśnie Borowiak Czersk. Finalnie dało nam to 16 punktów. O dwa wyprzedziliśmy kęsowian i o trzy Bellator Ryjewo.
Komentarze