Na czterech zatrzymała się seria kolejnych ligowych zwycięstw Cartusii 1923 Kartuzy. Niepokonani dotąd na wiosną niebiesko-biało-czarni w końcu musieli uznać wyższość rywala. Sposób na ekipę Piotra Kwiatkowskiego znaleźli zawodnicy Pogoni II Szczecin, którzy wygrali w sobotę w Kartuzach 1:3 (0:1).
Cartusia przystępowała do tego spotkania jako najlepsza ekipa "bałtyckiej" III ligi na wiosnę. Jako jedyna w całej stawce mogła się bowiem pochwalić kompletem wywalczonych po zimowej przerwie punktów. Do tego doszła środowa wygrana w meczu Pucharu Polski z Lechią II Gdańsk i atut własnego boiska. Przeciwnik nie przyjechał jednak na Kaszuby rekreacyjnie. Młodzi "portowcy" także mogą zaliczyć tę wiosnę do wyjątkowo udanych. Gdyby nie potknięcie w Gdańsku i remis z tamtejszą Polonią 1:1, także oni legitymowaliby się trzema triumfami w trzech wiosennych meczach ligowych.
Zapowiadał się więc ciekawy i stojący na niezłym poziomie pojedynek. Ku uciesze lokalnych kibiców początek tego starcia należał do gospodarzy, którzy odważnie zaatakowali od pierwszych minut. Już w 6 minucie wynik mógł otworzyć Czychowski, ale nie zdołał wykorzystać prostopadłego podania od Domjana.
W 14 minucie za sprawą nieporozumienia w ataku nadziewamy się na błyskawiczną kontrę Pogoni, dla której jest to praktycznie pierwsza groźna okazja pod naszą bramką w tym meczu. Niestety od razu skuteczna. Okuszko wyprzedza w pojedynku biegowym Gładczuka i wygrywa pojedynek "sam na sam" z Wentą.
Kartuzianie nie tracą jednak werwy i nadal grają swoje. Przy odrobinie szczęścia jeszcze przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Formela, ale jego strzał z 33 minuty o centymetry minął słupek. Z drugiej strony w samej końcówce dwukrotnie skutecznymi interwencjami przed utratą kolejnych goli obronił nas Wenta. Pierwsza połowa kończy się skromnym prowadzeniem przyjezdnych.
Po powrocie na boisko po przerwie Cartusia w ciągu pięciu minut powinna była nie tylko odrobić straty, ale i wyjść na prowadzenie. Najpierw Hejden w świetnej sytuacji strzela prosto w bramkarza, a zaraz potem jego wyczyn, tyle że uderzeniem głową z najbliższej odległości w leżącego już na ziemi golkipera, kopiuje Domjan.
W 60 minucie Domjan znów próbuje. Tym razem bezpośrednio z rzutu wolnego, ale Lorbieckiemu z trudnem udaje się odbić piłkę. Kilka minut później uśmiecha się jednak do nas szczęście. Miękka i nieudana wrzutka Karasińskiego przelatuje bowiem nad zaskoczonym golkiperem gości, odbija się od słupka i wpada do bramki.
Remis 1:1 na tablicy wyników nie utrzymuje się jednak zbyt długo, bo Pogoń odpowiada niemal natychmiast, a w rolę kata naszego zespołu wciela się niespełna 20-letni Kamil Zieliński - król strzelców Młodej Ekstraklasy z ubiegłego sezonu. Najpierw wprowadzony chwilę wcześniej na boisko napastnik uprzedza naszych obrońców i klatką piersiową wpycha piłkę po dośrodkowaniu ze skrzydła, a już w doliczonym czasie gry wpisuje się na listę strzelców raz jeszcze, kończąc kolejną kontrę swojego zespołu.
Cartusia swoją postawą z pewnością nie zasłużyła na porażkę 1:3, ale goście byli tego dnia wyjątkowo skuteczni. Choć wypracowanych akcji bramkowych mieli zdecydowanie mniej, potrafili wywieźć z Kartuz komplet punktów.
Szmacianki ciąg dalszy, hihihi