Nie udało się kartuskim III-ligowcom przerwać serii meczów bez zwycięstwa. Sobotni remis z Chemikiem Police był już piątym kolejnym spotkaniem o punkty, w którym niebiesko-biało-czarni nie zdołali zgarnąć pełnej puli. Udało się podtrzymać za to inną tendencję, a mianowicie czerwoną kartkę, po której już w pierwszej połowie musieliśmy grać w osłabieniu.
W pierwszych minutach nie sposób wskazać było stronę dominującą. To kartuzianie próbowali prowadzić grę, ale goście groźnie odpowiadali, tak jak miało to miejsce przy strzałach Krawca czy Filipowicza. Skuteczniejsi okazali się gospodarze, którzy w 31 minucie wyszli na prowadzenie. Błąd defensywy ekipy przyjezdnej wykorzystał Formela, który przejął piłkę i świetnym podaniem obsłużył Dawidowskiego. Temu nie pozostało nic innego jak dopełnić formalności i umieścić futbolówkę w siatce.
Radość piłkarzy z Kartuz szybko została jednak przerwana. Taktyczny faul Karasińskiego, choć w sporej odległości od bramki, odczytany został przez arbitra jako w sposób jednoznaczny. Sięgnął do kieszeni od razu po czerwony kartonik i usunął ostoję naszej defensywy z boiska. To już kolejny mecz w tym sezonie, w którym jeszcze w pierwszej połowie usunięty z murawy zostaje nasz zawodnik.
Rozochocony takim obrotem spraw piłkarze z Polic przesunęli się do przodu, upatrując w tym szansy na poprawę rezultatu. Do przerwy miejscowym udało się jednak utrzymać skromne prowadzenie.
Po zmianie stron policzanie długo starali się rozgrywać piłkę na naszej połowie szukając luki w skomasowanej obronie miejscowych, ale na niewiele się to zdawało. Co więcej, niebiesko-biało-czarni nierzadko przesuwali się do przodu konstruując akcje ofensywne także na pod bramką Chemika.
Niestety w 60 minucie gry padł gol wyrównujący, choć spore szczęścia mieli w tej sytuacji zawodnicy ekipy gości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na bramkę Kopki uderzył Filipowicz, ale piłka trafiła w poprzeczkę, następnie odbiła się od Kieruzela i wpadła do siatki.
Grający w przewadze Chemik "poczuł krew" i szansę na zgarnięcie komopetu punktów. Nieoczekiwanie sytuacja na boisko zmieniła się jednak diametralnie, gdy pomiędzy 70, a 75 minutą arbiter pokazał kolejne dwie czerwone kartki. Tym razem dla gości.
Ciężar gry automatycznie przeniósł się pod bramkę gości, którzy desperacko bronili się przed naporem podopiecznych Piotra Kwiatkowskiego. Radzili sobie na tyle dobrze, że w 87 minucie mieli nawet okazję do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Po szybkiej kontrze i kąśliwym uderzeniu Chodorowskiego Kopka z trudem sparował futbolówką na poprzeczkę.
Szanse mieli też gospodarze, ale albo brakowało szczęścia, albo precyzji. Najbardziej szkoda prób Andrychowskiego, który nie trafił z kilku metrów do pustej bramki, a w doliczonym już czasie gry i półwoleju Domjana kapitalnie wręcz spisał się między słupkami Rusek, koniuszkami palców odbijając piłkę na słupek.
Chwilę później sędzia zakończył ten przedziwny mecz. Cartusia zremisowała po raz trzeci w tym sezonie i w tabeli III ligi spadła już na 11 miejsce.
Komentarze