Reklama

CBA bada sprawę budowy gdańskiego sądu - Górski i Lamczyk pod lupą

Znany w regionie kartuski deweloper Bogdan Górki wybudował w Gdańsku nowy gmach sądu, mimo że Ministerstwo Sprawiedliwości wcale go nie zamawiało. Do transakcji wartej 157 mln zł i tak jednak doszło. Wśród lobbujących za tym polityków znaleźć miał się m.in. "nasz" poseł Stanisław Lamczyk. Teraz przedsięwzięcie prześwietlają funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Kulisy inwestycji w artykule "Temida w drogim pałacu" ujawnia tygodnik "Newsweek". Michał Krzymowski, autor tekstu, zastanawia się, jak to możliwe, że Bogdan Górski przystąpił w 2008 roku do budowy nowoczesnego gmachu sądu dla Gdańska, mimo że resort sprawiedliwości wcale mu tego nie zlecił. Nie mógł więc mieć pewności, że ministerstwo w ogóle będzie zainteresowane zakupem lub dzierżawą powstającego Centrum Sprawiedliwości. Pewny swego deweloper spokojnie dokończał tymczasem budowę, by wreszcie w maju tego roku sfinalizować umowę wartą dokładnie 157 mln zł.

Długą i krętą drogę do finału tej zastanawiającej transakcji starał się ustalić Krzymowski. Przywołuje on m.in. nazwisko Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłego ministra sprawiedliwości, który dostał co prawda we wrześniu 2011 roku na biurko ofertę kupna obiektu wraz z wyceną opiewającą na 210 mln zł, ale uznał że jest to kwota zbyt wysoka.

Wówczas do działania miała przystąpić grupa lobbująca, której zadaniem było przekonanie nowego ministra Gowina do zakupu od Górskiego gdańskiego Centrum Sprawiedliwości, którego część pomieszczeń i tak była już wówczas od niego przez sąd dzierżawiona. W jej skład mieli wejść m.in. były dyrektor Sądu Okręgowego w Gdańsku Jan Brodnicki, odwołany niedawno prezes tego sądu Ryszard Milewski, władze Gdańska w osobach prezydenta Pawła Adamowicza i jego zastępcy Wiesława Bielawskiego, marszałek województwa Mieczysław Struk, a także pomorscy posłowie PO - Jerzy Borowczak, Kazimierz Plocke oraz Stanisław Lamczyk.

Minister Gowin początkowo miał reagować na wszystkie te podejścia nerwowo i konsekwentnie odrzucać kolejne oferty wynegocjonowane przez gdański sąd i Górskiego. Najniższa opiewać miała na kwotę 136 mln zł. Szef resortu sprawiedliwości nie tylko nie podpisał jednak umowy, ale i odwołał ze stanowiska dyrektora Sądu Okręgowego w Gdańsku, który miał o opinii Gowina "źle prowadzić negocjacje z Górskim i zaakceptować cenę "naruszającą interes skarbu państwa".

Tymczasem dwa tygodnie później nastąpił nagły zwrot w negocjacjach. Nieugięty do tej pory Gowin nie tylko zgodził się na kupno Centrum Sprawiedliwości, ale i zapłacić za nie aż 157 mln zł.

Zdaniem "Newsweeka" jedna z istotniejszych ról w całej tej historii przypadła właśnie Lamczykowi. On sam wyjaśnia jednak, że w sprawę sądu w Gdańsku zaangażował się wyłącznie na prośbę Brodnickiego, zaś artykuł na siłę próbuje usadowić go w nieistniejącym, polityczno-biznesowym "układzie kaszubskim".

- Przede wszystkim chcę zaznaczyć, że z ministrem Chmielewskim kontaktowałem się nie w sprawie sądu w Gdańsku, lecz w kwestii nowej lokalizacji dla Sądu Rejonowego w Kartuzach. Przywiozłem go tutaj z lotniska, spotkaliśmy się z prezesem naszego sądu i tu nawet został na noc. Gdańsk pojawił się niejako przy okazji. Podobnie rzecz miała się z ministrem Kwiatkowskim i jego planowanym spotkaniem z sędziami w Sopocie. Zadzwonił do mnie dyrektor Brodnicki i zapytał czy nie mógłbym przyjechać. Powiedziałem, że jestem akurat w Gdańsku i jeśli zdążę, to się pojawię. Potem, gdy okazało się, że Kwiatkowski jednak nie przyjedzie, zadzwoniłem do niego i zgodził się na chwilę podjechać. To w zasadzie wszystko, co łączyło mnie z tą sprawą. Generalnie chodziło jedynie o to, by ministerstwo podjęło decyzję o zakupie lub wycofaniu się, gdyż część sędziów czekała cały czas w zawieszeniu. Jakąś decyzję było jednak trzeba podjąć i wyjść z tego patu. O to Brodnicki prosił mnie i innych. Wydaje mi się, że dziennikarz próbował przekonać, że istnieje jakiś układ pomorski i kaszubski. Tak ja to odebrałem. A z Górskim w tym czasie miałem przecież konflikt sądowy i nie utrzymywaliśmy żadnych relacji - naświetlił już w rozmowie z nami Stanisław Lamczyk.

"Newsweek" puentuje, że sprawę analizuje Centralne Biuro Antykorupcyjne. Cały artykuł "Temida w drogim pałacu" można przeczytać tutaj.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    donio - niezalogowany 2012-11-16 07:18:19

    Także Panie Pośle Lamczyk prosimy dzwonić z propozycjami zrobienia wspólnego interesu na nr 112 lub 997 :))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2012-11-15 23:04:11

    @kartuzy.info: porównajcie ten tekst z tym podkreślonym fragmentem poniżej:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2012-11-15 13:15:36

    http://fakty.interia.pl/polska/news/cba-zawiadamia-prokurature-ws-popelnienia-przestepstwa,1863679 Pozostaje mieć jednak nadzieję, że konkretne osoby dostaną zarzuty... Idąc tą drogą to może ja sobie wybuduje 1km autostrady i dam znać jakiemuś lokalnemu POsłowi, a on załatwi mi sprzedaż czegoś, czego nikt nie planuje kupić. Tzn. pewnie planuje, tylko jeszcze o tym nie wie... :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości