Reklama

Chemik - Cartusia 0:1

28/08/2010 19:24
Dobre wieści z Polic. III-ligowa Cartusia odniosła tam swoje drugie w tym sezonie zwycięstwo. O trzy punkty w meczu z Chemikiem nie było jednak łatwo, a gola na wagę trzech punktów niebiesko-biało-czarni zdobyli na kwadrans przed końcem spotkania.

Jak po meczu przyznał sam trener Kalkowski, nie było to porywające widowisko, ale biorąc pod uwagę fakt, że niebiesko-biało-czarni mieli do pokonania 400 km, a na boisku nie mogli wystąpić m.in. Zagórski, Kordyl i Rubin, trzy punktu muszą cieszyć.

Pierwsza połowa spotkania toczyła się raczej bez wyraźnej przewagi żadnej ze stron. Pierwszą bramkową sytuację przeprowadzili kartuzianie, gdy strzelał Gruchała, ale i miejscowi mieli swoje okazje, m.in. po akcjach Wydurskiego i Jakubiaka. Piłkarzom brakowało jednak wyraźnie skuteczności, dlatego też po 45 minutach gry na tablicy wyników był bezbramkowy remis.

Po zmianie stron można było odnieść wrażenie, że remis nie interesuje ani jednych, ani drugich, stąd sytuacji było już znacznie więcej. Początkowo lepsze wrażenie robił Chemik, walczący o swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Najbliższy szczęścia był w 56 minucie Rębisz, ale po raz kolejny znakomitą interwencją popisał się Tułowiecki.

Kluczowym momentem tego spotkania były zmiany dokonane przez Cartusię w 65 i 69 minucie. Domjana zastąpił Steinbron, zaś za Dawidowskiego na boisku pojawił się Kwasny. Zaowocowało to przejęciem inicjatywy i kilkoma naprawdę groźnymi sytuacjami dla niebiesko-biało-czarnych. Najpierw bramkarza z Polic przetestował Bubienko, ale Piotr Strzelec zdołał sparować piłkę do boku. Na najwyższe słowa uznania zasłużył też po strzale Banaszaka z najbliższej odległości. W 74 minucie nie miał już jednak nic do powiedzenia, a do rangi bohatera wyrósł wprowadzony pięć minut wcześniej Kwasny. To pierwszy gol naszego nowego napastnika w oficjalnym meczu w tym sezonie.

Miejscowi liczyli, że uda się powtórzyć historię z meczu z Kotwicą, gdy wyrównali w ostatniej minucie gry. Na nasze szczęście nic takiego się nie stało. Blok defensywny Cartusii spisywał się w tym fragmencie znakomicie. Co więcej, w doliczonym już czasie gry o mały włos nie podwyższylibyśmy prowadzenia. Główkę Kitowskiego z najwyższym trudem zdołał jednak odbić Strzelec.

Cartusia zwyciężyła po raz drugi i powoli pnie się coraz wyżej w ligowej tabeli. Z siedmioma punktami na koncie po czterech kolejkach plasujemy się na miejscu siódmym. Identyczny dorobek, ale nieco lepszy bilans bramkowy ma jednak aż pięć ekip sklasyfikowanych póki co wyżej niż nasz III-ligowiec.

Chemik Police – Cartusia Kartuzy 0:1 (0:0)
Kwasny 74

CARTUSIA: Tułowiecki – Kempiński, Kitowski, Karasiński, Grzędzicki – Bubienko, Domjan (65" Steinborn), Banaszak (90" Papina), Węsiora, Gruchała (46" Borkowski) - Dawidowski (70" Kwasny)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2010-08-28 21:37:12

    Brawo, mimo kłopotów z kontuzjami b.dobry wynik.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości