Reklama

Chleb babuni i drożdżówki Józefa. Piekarnia w Stężycy

17/09/2007 08:42
Wczesnym popołudniem w piekarni w Stężycy, która należy do kartuskiej spółdzielni Mestwin, jest cicho i spokojnie. Druga zmiana skończyła już pracę. Tylko kierownik Józef Hewelt i dwoje pomocników piekarza kończą ostatnie porządki. Od godziny 22 znowuż zacznie się tam wypiek chleba.

Na dwie zmiany pracuje sześciu piekarzy i dwoje pomocników, w tym jedna kobieta. Do zawodu sposobi się też czterech uczniów. Większość wypieków przygotowuje się w nocy. Druga zmiana uzupełnia tę część pieczywa, która potrzebna jest na dany dzień.

- Produkujemy osiem gatunków chleba, siedem gatunków bułek i trochę słodkości, a wśród nich popularne drożdżówki Józefa - powiedział szef piekarni. - Nowością są otrębuski, czyli ciastka razowe z bakaliami na naturalnym miodzie. Mogą je spożywać nawet cukrzycy. Dwa lata temu podczas XIV Targów Rolno-Przemysłowych w Lubaniu nasze otrębuski wygrały konkurs na hit targów.

Zanim powstaną te wszystkie specjały piekarz piecowy, tak się go w tej branży nazywa, musi napalić w piecu i dbać o utrzymanie odpowiedniej temperatury. Podczas wypieku chleba temperatura w piecu sięga 240 stopni Celsjusza. Na hali jest wówczas 40 stopni. Latem nie ma czego zazdrościć. Piekarz ciastowy sporządza chlebowe ciasto, które trzeba ręcznie ważyć, następnie werkować, czyli wygniatać, a na końcu formować kęsy ciasta. Dopiero tak przygotowane bochny mogą trafić do pieca. Wypieki sprzedawane są głównie na własnym terenie, ale trafiają także do sklepów w gminach - Somonino, Kościerzyna i Żukowo.

Spośród bogatej oferty stężyckiej piekarni najbardziej popularny jest chleb wiejski. Dlaczego?

- Ano dlatego, że robimy go w taki sposób, w jaki wypiekały go nasze babcie - stwierdził mój rozmówca. - Zgodnie z dawną tradycją dodajemy do niego ziemniaki. Dzięki temu pieczywo jest długo świeże. To między innymi sprawia, że nasz chleb kupują nie tylko miejscowi, ale także turyści, którzy wiozą go nawet za granicę. Nie bez znaczenia jest również to, że cała nasza produkcja jest bez chemicznych ulepszaczy.

Piekarnia w Stężycy ma długą historię, bo jeszcze przedwojenną. Po wojnie dwukrotnie ją rozbudowywano. Przez prawie 40 lat kierownikiem piekarni był Leon Formela, który będąc na emeryturze, jeszcze teraz od czasu do czasu do niej zagląda. Obecny kierownik w piekarnictwie przepracował 32 lata i to cały czas w tej samej firmie. O rok dłuższy staż ma piekarz Marian Pawłowski, a Jacek Duzowski, uczeń Józefa Hewelta, ma już za sobą 18 lat pracy.

- Dlaczego zostałem piekarzem? - zastanawia się kierownik Hewelt. - Głównie za namową rodziny. - Kiedy po raz pierwszy wszedłem do piekarni i poczułem zapach gorącego chleba, wiedziałem, że właśnie tutaj jest moje miejsce - kontynuował. - Dzisiaj, po ponad 30 latach pracy w tym fachu, wiem na pewno, że nie zmieniłby piekarnictwa na żadną inną profesję.

Kierownik Hewelt do pracy w piekarni próbuje "zwerbować" swojego syna Mariusza, który zaocznie studiuje ekonomię w Sopocie. Na razie młody Hewelt jest pomocnikiem piekarza. Czy pójdzie w ślady ojca, czas pokaże.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Konto usunięte 17 - niezalogowany 2007-09-17 20:44:54

    Nie wiem, może i reklama dobrej roboty. Bo trzeba przyznać, że drożdżówki Józefa są przepyszne. Zresztą świeże otrębuski też.... :razz: Wiem coś o tym, bo łasuch jestem niesamowity :lol: Fajnie poczytać, jak to wszystko wygląda "od kuchni"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szucio - niezalogowany 2007-09-17 20:32:51

    reklama

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości