Z Mieczysławem Grzegorzem Gołuńskim, burmistrzem Kartuz, rozmawia Jarek Kropidłowski.
Panie Burmistrzu! Zapowiada Pan cięcia w oświacie. Do końca lutego Rada Miejska musi podjąć decyzję w sprawie ewentualnej likwidacji szkół. Jakie placówki czeka taki los?
Przygotowaliśmy szczegółową analizę kosztów utrzymania każdej ze szkół, ale najpierw materiały te dostaną radni. Chciałbym po prostu od nich zacząć rozmowę. Do likwidacji przewidziane są dwie, a nawet trzy szkoły. Nie chciałbym wymieniać nazw, bo zaraz zrobi się burza w szklance wody. Chodzi o szkoły położone blisko Kartuz, a połączenie ich z większymi daje możliwości utrzymania kształcenia na odpowiednim poziomie.
Czyli likwidacja odbędzie się z korzyścią dla dzieci?
Na pewno zamkniemy jakąś szkołę, przy czym chcemy to zrobić z jak najlepszą korzyścią dla dzieci. Chciałbym podkreślić, że z budżetu państwa dostajemy środki finansowe, które pokrywają poniesione przez nas wydatki szkolne, jeżeli w klasie jest minimum 26 dzieci. Klasy po 10-15 uczniów nie mają, niestety, racji bytu. Natomiast większe szkoły mają odpowiednią bazę, czyli salę gimnastyczną, pracownię komputerową, prowadzą naukę języków obcych i wiele innych pomocy dydaktycznych. Utrzymując pewien standard bazy dajemy szansę i możliwości funkcjonowania w lepszych warunkach, na równych zasadach.
Czy likwidacja to tylko stworzenie lepszych warunków dzieciom z mniejszych szkół, czy też wynikają z niej jakieś oszczędności dla gminy?
Ponad połowę całego gminnego budżetu przeznaczamy na oświatę. Tutaj musimy zejść do realiów środków, które potrzebne są na utrzymanie oświaty. Na likwidacji, czy raczej połączeniu dwóch szkół, gmina zaoszczędzi ok. 1 mln złotych. Jest to więc duża oszczędność, przy tym budżecie, którym dysponujemy. Budżet to nie tylko oświata, ale mieszkańcy oczekują od nas przede wszystkim tego, by coś działo się w inwestycjach.
Czy w ogóle można mówić o szkołach, do których nie trzeba dopłacać?
Na dzisiaj istnieje tylko jedna szkoła, do której gmina nie musiała dopłacać - szkoła w Kiełpinie. Najważniejszą rzeczą dla nas jest stworzenie standardu szkolnego. Zatem szkoła powinna mieć w klasie 25-30 uczniów, powinna posiadać salę gimnastyczną, bibliotekę, prowadzić zajęcia wyrównawcze i pozalekcyjne, gimnastykę korekcyjną.
Ile gmina Kartuzy dopłaca do wszystkich szkół?
W 2004 roku gmina Kartuzy dołoży do oświaty 3,1 mln złotych. Otrzymamy bowiem 16,6 mln zł subwencji z budżetu państwa, a nasze wydatki zaplanowaliśmy na 19,7 mln zł. Te pieniądze nie starczają nawet na same pensje. Dodatkowo na inwestycje oświatowe chcemy wydać 2,3 mln zł. W związku z tym te ruchy (połączenie szkół) muszą się odbyć. Te 5,4 mln zł, które dokładamy, to potężna kwota i obciążenie dla budżetu.
Czy reorganizacja oświaty wiązać się będzie ze zwolnieniami nauczycieli?
Wręcz przeciwnie! Ruch, który został wykonany w ubiegłym roku, czyli zatrudnienie 40 nauczycieli od września, to nic innego, jak to, że również w tym roku będziemy starali się zatrudnić nowych nauczycieli. W 2006 roku, zgodnie z Kartą Nauczyciela i sprawami emerytalnymi, odejdzie z naszych szkół prawie 30 procent nauczycieli. Musimy zabezpieczyć sobie podstawy świeżą kadrą nauczycielską. Zamiast kolejnych nadgodzin dla dotychczasowych pedagogów, dajemy nowe miejsca pracy. To przemyślana nasza gospodarka już na lata przyszłe.
Dziękuję za rozmowę.
P.S. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że niemal na pewno samodzielnie przestanie funkcjonować szkoła w Koloni. Ponadto rozważa się likwidację co najmniej jednej ze szkół: w Grzybnie, Prokowie lub Łapalicach.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze