Reklama

Co piszą inni? Przegląd prasy

19/09/2006 15:20
Dla wszystkich, którzy mają uczulenie na farbę drukarską, od dzisiaj zamieszczamy cotygodniowy przegląd prasy lokalnej! Co piszą inni o powiecie kartuskim, jedynym regionie w Polsce, gdzie wychodzi aż pięć lokalnych tygodników? Wystarczy zajrzeć tutaj...

Zaczynamy alfabetycznie, a więc Express Kaszubski, gazeta z czwartku
ukazująca się, poza powiatem kartuskim, również w Kościerzynie.

Zwraca uwagę tekst właściciela "Expressu", Johna Borrella - poświęcony perspektywom rozwoju Kartuz. Nowozelandzki dziennikarz, wieloletni korespondent wojenny osiadły pod Kartuzami, wydaje swoją gazetę już prawie rok. W ostatnim numerze przypomina, że obecne władze miasta nadal nie posiadają długofalowego planu rozwoju Kartuz.

John Borrell sugeruje, że skorzystanie z usług uznanej w Europie firmy architektonicznej, z którą, jak się można domyślać, posiada kontakt, kosztowałoby miasto ok. 20 tys. zł. To dokładnie tyle, ile gmina utrzymywana z podatków mieszkańców zapłaciła za wybudowanie fontanny w centrum Kartuz.

Projekt, o którym pisze J. Borrell, miałby zawierać najlepsze kierunki dla inwestycji w stolicy Kaszub, zwłaszcza na strategicznych dla miasta terenach pokolejowych. Autor artykułu zdaje się nie wyjaśniać, dlaczego władze Kartuz powinny sięgnąć akurat po pomoc firmy X. Nie pada pomysł wcześniejszego otwarcia społecznej dyskusji dla mieszkańców Kartuz, nie mówi się nic o konkursie projektów, w którym mogłyby swoje pomysły przedstawić firmy z Polski i, być może, inne biura architektów zza granicy.

W tygodniku również historia z cyklu "Dawno temu na Kaszubach". Tym razem ujawniane są okoliczności śmierci naczelnika poczty kartuskiej śp. Stanisława Estkowskiego, zamordowanego przez hitlerowców we wrześniu 1939.

Jak co tydzień sporo felietonów, pisanych głównie przez młodych i bardzo młodych ludzi. Na stronach "komentarze" dodatkowo informacja, że miał być felieton burmistrza, ale nie będzie, bo zamiast do redaktora naczelnego zaadresowano go do szefa administracji gazety, jednocześnie radnego w Kartuzach. ....

Gazeta Kartuska pachnąca drukarnią, obok aktualnych relacji, zamieszcza sporo mniej świeżych tekstów o imprezach i wydarzeniach (nawet sprzed dwóch tygodni).

Warto jednak poczytać o Włochu, który pod Sierakowicami otworzył swoją restaurację z, jak pisze Maga Gostkowska, przepyszną pizzą. W karcie lokalu jest jej aż 50 rodzajów! Obok makaronów, sosów i... sałatki z ośmiornic.

Z szarego papieru tygodnika wyziera offsetowa wkładeczka. Czterostronicowa laurka z podsumowaniem dokonań gminy Kartuzy, tuż przed końcem kadencji. Autorem dzieła wydanego za pieniądze podatników jest obecny burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński. Widzmy go z brodą i w garniturze na prawie każdym zdjęciu, gdy przecina wstęgę, wręcza sztandar i dogląda układania płyt.

Pana Gołuńskiego nie ma na fotografii przedstawiającej gminne kąpielisko. W kadrze uwieczniono dziewczynkę siedzącą w wodzie na dmuchanym krokodylu. Obie postaci nie posiadają brody ani garnituru.

Głos Kaszub z szatą graficzną nie zmieniającą się przez lata, jak wygląd diabelskich skrzypiec w Muzeum Kaszubskim, zaciekawia super historią o wyrobach ludowej artystki spod Sierakowic. Wymowny tytuł "Stringi lepsze niż z Koniakowa" zachęca do lektury tekściku i... rzeczywiście, okazuje się, że pani Gostkowska, oprócz gatek z przedziałkiem, potrafi również wydziergać z włóczki etui na komórkę, albo korale.

Warto poczytać o pasji Tadeusza Kąkola, biznesmena z Przodkowa, który posiada kolekcję zabytkowych aut.

Jest sporo tekstów z wydarzeniami z życia gmin. Są zdjęcia, na których bohaterowie wyglądają, jakby dopiero wyjęto ich z lodówki (tutaj rekord należy do wójta Sierakowic Kobieli, który na stronie poświęconej finałowi konkursu "Piękna wieś", aż w czterech odsłonach wpatruje się wnikliwie w obiektyw).

Kartuzy - to nazwa tygodnika, który ukazuje się w piątki razem z Dziennikiem Bałtyckim. Na szesnastu stronach mówi się dużo o oficjalnych otwarciach i przecięciach. Przy okazji zaproszenia na obchody 50-lecia Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, oglądamy Kazimierza Formelę, prezesa kartuskiego oddziału ZKP. Pan Kazimierz, skądinąd słynący z kwiecistych, acz nieprzetłumaczalnych na żaden język wystąpień na sesjach, jest również zastępcą przewodniczącego rady miasta. W wywiadzie dzieli się swoimi refleksjami na temat dokonań zrzeszenia. Z rozmowy wypływa wniosek, iż podąża ono we właściwym kierunku (i we właściwym czasie, t.j. na półtora miesiąca przed wyborami).

Bardzo interesujący jest list, który w tygodniku publikuje jeden z czytelników. Autor felietonu odnosi się do polemiki w prasie, jaka rozgorzała po zamieszczonym początkowo w "Wieściach Niestępowa" artykule "Znudzeni Kaszubszczyzną". Z owego tekstu wynikało, iż repertuar kaszubskich zespołów folklorystycznych się przejadł i pobudza do ziewania. Po artykule z różnych stron odezwały się głosy świętego oburzenia.

Pan czytelnik zwraca uwagę, że promowaniu Kaszubszczyzny brakuje głębszego sięgnięcia do historycznych źródeł kultury. Mówi też o powodzeniu, jakim cieszą festyny archeologiczne w Biskupinie i pokazuje je jako inspirację dla animatorów działań kulturalnych na Kaszubach.

A mówi się, że dziennikowy Tygodnik jest gazetą zachowawczą...

Kurier Kartuski ma dzisiaj 32 strony! No, no... W gazecie zauważyć można, iż zaczął się już okres przedwyborczy. Na specjalnej stronie przypomina się zasady wyborów samorządowych, kalendarz wyborczy, zaglądamy też do kieszeni członków komisji wyborczych.

Dwie specjalne wkładki, które podniosły objętość tygodnika, poświęcone są: międzynarodowemu zjazdowi kaszubskiej rodziny Kuperów i zagrożonemu zburzeniem zamkowi w Łapalicach.

Kurier zamieszcza m.in. obszerny wywiad z właścicielem słynnej budowli, którą przeznaczono już do rozbiórki. Okazuje się, że Piotr Kazimierczak zamierza dalej walczyć o zamek.

Zastanawia pagina, czyli tytuł strony 19. - "Sprawni inaczej". Pod tym hasłem umieszczono artykuł o spektaklu w Goręczynie, który wystawiło Stowarzyszenie Wspomagające Osoby ze Środowisk Dysfunkcyjnych "Można Inaczej". Tekst sąsiaduje z życzeniami z okazji 5. rocznicy ślubu, którą obchodzą widoczni na zdjęciu i bardzo uśmiechnięci Barbara i Janek.

Nie wiadomo na jakiej, innej płaszczyźnie sprawni są małżonkowie, którym winszuje cała podpisana rodzina. Dowiadujemy się jednak, że my również możemy zamieścić w Kurierze za darmo życzenia i kiedy już kupimy gazetę, przeżyć, podobnie jak dzisiejsi jubilaci, równie emocjonujące chwile.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ryszard Wenta - niezalogowany 2006-09-25 15:57:43

    To super, że robi Pani takie analizy we wszystkich punktach sprzedaży "Kuriera". Chodzi sobie tak od kiosku do kiosku, od sklepu do sklepu. A w dodatku sprawdza WZ-etki, paragony i faktury. Myślę, że zwrócimy się do Pani o analizę sprzedaży "Kuriera", skoro nasze dane są niewiarygodne. Zaczynam podejrzewać, że nasi kolporteży wykupują część nakładu za własne pieniądze, by pochwalić się sprzedażą przez szefostwem. A propos: Jakiej maści na żylaki Pani używa? Bo od tego biegania od kiosku do kiosku na pewno nogi puchną!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mufka1 - niezalogowany 2006-09-25 15:37:43

    Ja znam parę takich miejsc gdzie Kurier sobie leży i "usycha" aż do nastepnego wydania Oj,oj Panie Ryszardzie za kłamstewka można trafić do piekiełka :twisted: :twisted: :twisted: Chyba,że woli pan diabliczki od anielic to co innego

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ryszard Wenta - niezalogowany 2006-09-24 20:09:38

    Z tymi znajomymi kioskarkami to bywa naprawdę różnie. Myślę, że chodzi raczej o kioskarza. Niestety, nie wszyscy muszą lubić "Kurier Kartuski" i należy to uszanować. Są miejsca, gdzie "Kurier" można kupić tylko spod lady. Bynajmniej nie dlatego, że go zabrakło. Reszty można się domyśleć. Ja to szanuję, chociaż uważam, że uczciwość wymaga równego traktowania tytułów przez sprzedawców. To klient powinien decydować, co chce kupić, a nie znajoma kioskarka, która najpierw powie, że "nie ma", a później odnajdują się zwroty. Takie jest życie, niestety.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości