Bilety na jego występ rozeszły się w mgnieniu oka, a "Strych" w kartuskim klubie "Rampa" zapełnił się po brzegi właśnie dla niego. Mowa o Czesławie Mozilu, który w piątkowy wieczór dał koncert w stolicy Kaszub. Nie zabrakło najbardziej znanych utworów, ale i piosenek z najnowszej płyty Mozila, "Czesław Śpiewa Miłosza".
Choć występ zaczął się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, warto było czekać. Tym bardziej, że artysta zaprezentował się w dość nietypowy sposób. Poszczególne utwory często przerywał zabawnymi komentarzami i anegdotami, wdawał się w dyskusję z publiką, by po chwili znów skupić się na grze.
Mozil pojawił się w Kartuzach sam, bez pozostałych członków polsko-duńskiej kapeli Czesław Śpiewa. W repertuarze pojawiła się jednak większość sztandarowych utworów zespołu, takich jak "Maszynka do świerkania", "Ucieczka z wesołego miasteczka", "Krucha blondynka" czy "Kiedy tatuś sypiał z mamą".
Solowe popisy na organach i akordeonie sprawiły, że koncert nabrał wyjątkowej, kameralnej wręcz atmosfery, a wokal słyszalny był tylko w zupełnej niemal ciszy. Czesław kilkukrotnie schodził zresztą ze sceny by śpiewać między stolikami z publiką, a na końcu bisował... playbackiem, w humorystyczny sposób naśmiewając się z praktyki stosowanej przez wiele współczesnych gwiazd popu.
Dla Mozila był to już drugi występ w powiecie kartuskim. W 2010 roku był jedną z gwiazd Festiwalu Przyjemności Muzycznych w Ostrzycach.
Po koncercie muzyk znalazł odrobinę czasu, by z nami porozmawiać. Efekt tej krótkiej pogawędki opublikujemy wkrótce.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze