Reklama

Czy "król pierza" wykona w końcu prawomocny wyrok sądu? Mąż senator z klubu parlamentarnego PiS przez 4 lata "olewał" sąd

06/06/2008 17:40
Przez cztery lata Grażyna i Mirosław Kurowscy z Borcza nie mogli wyegzekwować od Krzysztofa Mielewczyka, męża senator Arciszewskiej-Mielewczyk, wykonania prawomocnego wyroku sądu, który nakazywał mu przywrócenie przyłącza wody, prądu i kanalizacji do ich posesji. Wczoraj zapadł kolejny wyrok, który umożliwia im wykonanie wszystkich prac przyłączeniowych na koszt "króla puchu".

O sprawie sporu sąsiedzkiego w Borczu pisaliśmy już wielokrotnie. Krzysztof Mielewczyk, męża senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk należącej do klubu parlamentarnego PiS, zablokował państwu Kurowskim drogę do ich sklepu, zagrodził płotem, odciął prąd, wodę i kanalizację.

W listopadzie 2004r. Sąd Rejonowy w Kartuzach uznał, że działania te były bezprawne i nakazał mu m.in. odblokowanie drogi i przywrócenie wszystkich przyłączy. Wyrok nakazywał natychmiastowe wykonanie tych czynności. Mąż pani senator wykonał jedynie jego pewną część.

- Owszem zniknęło ogrodzenie, ale nie całe. Słupki, i to nie wszystkie, odcięto palnikiem zostawiając w ziemi fundamenty. Dodatkowo w tym miejscu zamiast kostki pozostała ziemia ogrodnicza, samochody po deszczu tonęły w błocie, znowu przeżywaliśmy koszmar - mówi Mirosław Kurowski.

W związku z tym, że Krzysztof Mielewczyk ignorował wyrok, sprawa ponownie trafiła do sądu.

Wczoraj, po prawie czterech latach, sąd wydał wyrok o “umocowaniu wierzycieli do zastępczego wykonania wierzytelności”. To oznacza, że państwo Kurowscy mają prawo wykonać wszystkich niezbędnych prac związanych z podłączeniem kanalizacji i wody na koszt Krzysztofa Mielewczyka.

- Pan Krzysztof Mielewczyk miał inną wersję wydarzeń, twierdził bowiem, że w całości wykonał wyrok. Sędzia jednak stwierdziła inaczej. Jesteśmy zadowoleni z decyzji sądu - oznajmiła Grażyna Kurowska. - Teraz mąż pani senator ma siedem dni na wykonanie wyroku. Zobaczymy, czy go wykona. Jeżeli nie, to mamy prawo wynająć firmę, która zrobi to za niego na jego koszt. - Niestety, w między czasie, kiedy toczyła się ta sprawa, ponieśliśmy już część kosztów, ponieważ musieliśmy wykonać wjazd do sklepu. Prawdopodobnie nikt nam tego nie zwróci - dodała.

Czy Krzysztof Mielewczyk, "król pierza", mąż senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, w dalszym ciągu uważa, że stoi ponad prawem i może sobie pozwolić na ignorowanie prawomocnych wyroków sądu? Zobaczymy.

Piotr Borycki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2009-07-09 23:23:31

    myślę, że nastąpią jeszcze kiedyś w Polsce czasy sprawiedliwości i tacy jak DAM i jej mąż (jaki to mąż to następny temat, nieraz to panie płatne na włości były przywożone...? ) będą gnili we Wronkach lub innym lagrze , ona niby walczy z okupantem niemieckim... może tak powalczyłaby ta zacna DAM-a o prawość w domu własnym...?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2009-07-09 23:14:36

    @WK: milo , że ktoś pamięta jak to za owe stawiennictwo pani żona owego opierzonego w sady mnie oddala, menda jedna a Mirkowi i Grażynie gratuluje wytrwałości, szczerze gratuluje pani Dorotka i jej małżonek są tak prawi i sprawiedliwi jak q-wa mac ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2009-07-09 22:43:23

    cóż za kotlet... Ale dobrze, ze ktoś się jeszcze interesuje takimi sprawami...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości