Kaszubi nie raz musieli walczyć o własną tożsamość. W latach 1906-1907, gdy ziemia kaszubska należała do Prus Zachodnich i była w rękach Niemców, zarówno dzieci, jak i dorośli, starali się sprzeciwiać okupantowi. Jedną z form buntu były strajki szkolne, gdzie walczono o używanie języka polskiego podczas lekcji religii.
O strajkach szkolnych na Kaszubach, które odbywały się w latach 1906-1907 nie mówi się zbyt dużo. Niemniej, są one bardzo ważną częścią historii naszego regionu. Choć prawie nie funkcjonują w polskiej, zbiorowej świadomości historycznej, to są ważne dla poczucia kaszubskiej tożsamości.
Jako pierwsi zbuntowali się uczniowie z małej szkoły z Rątów. 19 września 1906 roku Agnieszka Recław wraz z rodzeństwem odmówiła udziału w niemieckiej nauce religii. W krótkim czasie dołączyło do nich wiele następnych osób.
Dzieci rozpoczynały lekcję religii używając pozdrowienia „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, a następnie odmawiały modlitwę „Ojcze Nasz” w języku polskim. Pomimo tego, że nauczyciel prowadził zajęcia po niemiecku, one odpowiadały na jego pytania w języku ojczystym lub wcale.
Według źródeł, w byłym powiecie kartuskim (w granicach obowiązujących w latach 1906-1907) strajk szkolny miał miejsce w 62 szkołach. Odbywały się one w miejscowościach: Bącz, Borek, Borowy Las, Borzestowo, Brodnica Górna, Cieszenie, Chośnica, Chmielno, Dzierżążno, Garcz, Gołczewo, Goręczyno, Gostomie, Grzybno, Gowidlino, Kamienica Szlachecka, Kartuzy, Kiełpino, Klukowa Huta, Kłosówko, Kolonia, Kożyczkowo, Lisie Jamy, Łyśniewo, Łączyno, Miechucino, Mirachowo, Mściszewice, Nowa Huta, Nowa Wieś, Ostrzyce, Paczewo, Parchowo, Pierszczewo, Podjazy, Pomieczyno, Pomieczyńska Huta, Prokowo, Puzdrowo, Przodkowo, Ramleje, Rąb, Rąty, Reskowo, Sianowska Huta, Sierakowice, Sierakowska Huta, Somonino, Staniszewo, Stara Huta, Sulęczyno, Szarłata, Szopa, Szramnica, Tuchlino, Węsiory, Widna Góra, Wilanowo, Załakowo, Zawory oraz Załęże.
Jak pisze mgr. Kazimierz Dąbrowski w Monografji Chmielna z 1936 roku, za udział w strajku dzieci były przetrzymywane w szkołach przez cały dzień, jedynie z przerwą na obiad. Po wyjściu ze szkoły uczniowie udawali się pod pobliskie krzyże lub figury i odśpiewywały polskie pieśni kościelne, tj. „Serdeczna Matko, Witaj Królowo”, a dopiero potem szły do domu zjeść posiłek.
Strajk w Chmielnie trwał ponad miesiąc. Niemcy, chcąc stłumić działania młodzieży, karali rodziców demonstrujących uczniów. Między innymi zwalniając ich ze stanowisk. Jak pisze Dąbrowski, "kto był sołtysem lub ławnikiem musiał zrezygnować".
Obowiązujące sankcje były zależne od szkoły, w której strajkowano. Inną karą były pisma urzędowe, które oznajmiały rodzicom, że oporne dzieci będą musiały chodzić do szkoły dwa lata dłużej, czyli do 16 roku życia. Ponadto uczniowie nie dostawali wolnego, aby pomagać na roli. Ustalono również, że za każdą, nieodbytą lekcje religii obowiązywała godzina aresztu, podczas której omawiano materiał z języka niemieckiego. Ojcowie strajkujących dzieci musieli pokrywać koszty nadgodzin nauczycieli w wysokości 50 feningów, a w niektórych gminach ustalono dodatkowy podatek na opłacenie dodatkowych lekcji. Niektóre dzieci otrzymywały wpis na świadectwie ukończenia szkoły informujący o strajku, który uniemożliwiał im dalszą naukę w szkołach średnich. Represje dotykały nie tylko bezpośrednio uczniów, ale też ich starsze rodzeństwo. Często wyrzucano ich ze szkół średnich lub gimnazjów, albo cofano do niższych klas.
- Strajki szkolne w byłym powiecie kartuskim były najliczniejsze i trwały najdłużej w skali całych Prus Zachodnich. […] Po 28 tygodniach, 1 czerwca 1907 roku strajk przerwano w Somoninie. W Kolonii strajk trwał nieprzerwanie od 9 listopada 1906 roku do 31 lipca 1907 roku. Najdłużej, bo przez 1 rok i dwa dni (15 listopada 1906 r. – 17 listopada 1907 r. ) ruch strajkowy utrzymywał się w szkole w Grzybnie – czytamy w publikacji dr hab. Lidii Burzyńskiej-Wentland.
Finalnie w strajkach na terenie byłego powiatu kartuskiego brało udział około 2030 uczniów. Jak pisze Burzyńska-Wentland, w czasie trwania buntu jak i przed jego wybuchem zauważano wzmożoną aktywność polskiej części społeczeństwa. Wysłano między innymi petycję do biskupa chełmińskiego Augustyna Rosentretera w sprawie nauczania religii w języku polskim. Podpisało ją 3190 osób i nie wszystkie z nich miały dzieci w wieku szkolnym.
Takie duże zainteresowanie podpisaniem petycji wynikało ze struktury narodowościowej, ponieważ w powiecie zamieszkiwało prawie 69 proc. ludności polskiej. Jak pisze Burzyńska-Wentland, "więcej Polaków w Prusach Zachodnich było jedynie w powiecie lubawskim (80,1 proc.) i starogardzkim (72,6 proc.)".
Artykuł powstał na podstawie publikacji:
Kazimierz Dąbrowski, Monografija Chmielna – zarys historyczny wsi kaszubskiej, Wyd. „Gazeta Kartuska”, Kartuzy 1936
Lidia Burzyńska-Wentland, Strajki dzieci w obronie języka polskiego na Kaszubach w latach 1906-1907 ze szczególnym uwzględnieniem powiatów wejherowskiego i kartuskiego opinie i ekspertyzy OE-275, Wyd. Kancelarii Senatu, Biuro analiz, dokumentacji i korespondencji, Warszawa 2019
Fotografia pochodzi z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niby tak walczyli ale volksdeutschów czy służących w Wehrmachcie na Kaszubach nie brakowało.
Ale ty jestes niedouczonyn tumanem. Poczytaj sobie (wskazowka- nie w internecie czy w chmurkach na memach) skad brala sie duza liczba osob podpisujacych volksliste na ziemiach wcielonych do III Rzeszy
Może oświeć mnie debilku
Nikt mi nie placi za edukowanie internetowych przyglupow, a chodzenie z kagankiem oswiaty do ciemniakow bylo modne w XIX wieku. Ale jeden trop ci pozostawie, bo nie sadze ze bylbys w stanie samodzielnie nawet tyle zrobic- Ryszard Kaczmarek “Polacy w Wehrmachcie”. Tak wiec od ciebie w tej chwili zalezy czy nadal bedziesz wypisywal bzdury posilkujac sie pustka w twojej glowie czy moze wykonasz ten jakze prosty krok zeby ja zapelnic czyms pozytecznym.
O jakiś ty mądry jesteś, oświecony debilku, pewnie też w Wehrmachcie twoi służyli
Czyli jestes nie tylko przyglupem, ale i leniem. Gratuluje dobrego samopoczucia.
Ci którzy piszą tu tyle volksdeutschach i Wehrmachcie to zapewne potomkowie tych którzy podpisywali tę listę i służyli w tej armii z poczucia obowiązku Tej grupie zależy aby tworzyć taki obraz Kaszubów TO ci sami którzy nadali imię Rondo Graniczne Wolne Miasto Gdańsk Prawdziwa historia prawdziwych Kaszubów zapisana jest w Piaśnicy ,Szpęgawskim Lesie ,Kaliskach Stutthofie.
Właściwie do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło. Krzyż na ścianie , często niechęć dzieci do nauki religii, problemy w pracy lub środowisku ,zupełny brak reakcji biskupów . Tylko "panowie " mówią w innym języku
Właściwie do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło. Krzyż na ścianie , często niechęć dzieci do nauki religii, problemy w pracy lub środowisku ,zupełny brak reakcji biskupów . Tylko "panowie " mówią w innym języku
Stefek, parszywy volksdeutschu, nie wygłupiaj się tylko podpisz listę
Drajwer ale z ciebie kompletny buc .
Te Kaszuba nazywając tak Drajerwera obrażasz buca
Zwalcie sobie po koniu to wam ulży może, volksdojcze
Te drajwer a co na twoją propozycję obrońcy zwierząt i zieloni
Niby tak walczyli ale volksdeutschów czy służących w Wehrmachcie na Kaszubach nie brakowało.
Ale ty jestes niedouczonyn tumanem. Poczytaj sobie (wskazowka- nie w internecie czy w chmurkach na memach) skad brala sie duza liczba osob podpisujacych volksliste na ziemiach wcielonych do III Rzeszy
Może oświeć mnie debilku