Pączki z dżemem, marmoladą, powidłami bądź z adwokatem, z polewą czekoladową, lukrem lub posypane cukrem pudrem. Takie słodkie rarytasy będziemy dzisiaj zajadać w pracy, w domu czy szkole. Nawet ci, którzy na co dzień bardzo dbają o linię, na pewno skuszą się na takie łasuchowanie, wszak mamy dzisiaj ostatni czwartek karnawału.
W kartuskich cukierniach kolejki, i to nie małe. Pączków co prawda nie brakuje, jednak faworków, jak się okazuje, zostało już niewiele. Mimo tego tegoroczny tłusty czwartek z pewnością będzie dniem słodkości, gdyż pączki kupić można z różnymi dodatkami, m. in. z adwokatem lub dżemem. Konsumenci przynoszą swoje ulubione ciastka do domu, pracy, szkoły albo po prostu zjadają je już na ulicy.
W jednej z żukowskich cukierni pierwszy klient czekał na otwarcie już przed… godziną szóstą. Spieszył się do pracy i po drodze zrobił zakupy. Wziął ze sobą aż sto pączków.
- Oferujemy dzisiaj pączki z marmoladą i faworki – powiedziała ekspedientka Agnieszka Mielewczyk. – Kolejki co prawda nie ma, ale ci klienci, którzy przychodzą, biorą głównie pączki. Zainteresowanie innymi ciastami jest dzisiaj znikome.
Renata Peta z Żukowa kupiła dwadzieścia pączków, dla swoich pracowników i dla rodziny. Chociaż specjalnie za pączkami nie przepada, w tłusty czwartek nigdy ich sobie nie odmawia. Uważa, że tradycji musi stać się zadość.
Żukowscy gimnazjaliści - Piotr Januszewski i Patryk Cudnik wstąpili do cukierni jeszcze przed lekcjami. Każdy z nich skonsumował po dwa pączki. Przyznali też, że ciąg dalszy tłustoczwartkowego łasuchowania będą kontynuować w domu.
- Kupiłam dwadzieścia pięć pączków dla moich koleżanek z pracy – oświadczyła Monika Mączkowska. – Wszystkie jesteśmy łasuchami, więc dzisiaj możemy delektować się do woli. W taki dzień żadna z nas nie liczy kalorii. Ważna jest przecież tradycja.
Longina Templin i Andrzej Baranowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze